niedziela, 14 grudnia 2025r.
Home Wspomnienia Kapitan Wojska Polskiego Józef Bigos
Kapitan Wojska Polskiego Józef Bigos

 Życiorys

     Urodziłem się 1.03.1923 r. w Nowym Kamieniu pow. Nisko w rodzinie chłopskiej. Po ukończeniu podstawowej szkoły do 1938 r. byłem przy rodzicach. W kwietniu 1938 r. podjąłem pracę w sklepie spożywczym w Nisku, w charakterze ekspedienta.

     W lipcu 1938 r. rozpocząłem pracę w Hucie Stalowa Wola jako pomocnik kowala.

     W 1943 r. zostałem zatrzymany i wysłany przymusowo na roboty do Niemiec. W czasie transportu uciekłem, ukrywając się, zajmowałem się pokątnym handlem.

     W kwietniu 1943 r. wstąpiłem do organizacji podziemnej BCh działającej na terenie pow. niżańskiego i biłgorajskiego pod ps. „Orzech” pod d-twem Jana Rębisza ps. „Radom”, biorąc udział w akcjach wypadowych. Po wyzwoleniu tych terenów przez Armię Czerwoną, w lipcu 1944 r. wstąpiłem do Milicji Obywatelskiej w Nisku. W m-cu wrześniu 1944 r. przeniesiony zostałem do Komendy Powiatowej MO w Przemyślu, gdzie brałem m.in. udział w akcjach zbrojnych w rejonie Birczy z bandami UPA.

     W listopadzie 1944 r. zgłosiłem się jako ochotnik do Ludowego Wojska Polskiego i zostałem skierowany do Oficerskiej Szkoły Pol-Wych w Lublinie. Po ukończeniu oficerskiej szkoły i otrzymaniu stopnia oficerskiego zostałem skierowany na front do II Armii 32 pp. 8 DP na z-ec d-cy kompani, gdzie brałem udział przy forsowaniu Nysy Łużyckiej, w walkach pod Budziszynem, aż do zakończenia wojny. Po zakończeniu wojny pełniłem służbę w Wojskach Ochrony Pogranicza w Bieszczadach w m. Barwinek, Jaśliska na stanowisku z-cy d-cy strażnicy w rejonach działania band UPA.

     Po ukończeniu kursu zostałem skierowany w kwietniu 1947 r. do 30 pp 9DP w Rzeszowie, brałem udział w walkach z bandami w pow. Lesko i Sanok. W 1951 r. zostałem skierowany do Wyższej Szkoły Piechoty w Rembertowie, po ukończeniu której objąłem stanowisko dowódcy batalionu zmotr. w 71 pp zmot.

     Z uwagi na zły stan zdrowia (wg orzeczenia WKL utrata 25%) w 1955 r. zostałem przeniesiony do rezerwy w stopniu kapitana.

     Posiadanie odznaczenia:
1) Krzyż Walecznych - Rozkaz person. MON nr 1006 z 13.X.45 r.,
2) Medal za Odrę, Nysę i Bałtyk - Dekret Prezyd. KRN z 26.X.45 r.,
3) Medal za zwycięstwo i Wolność,
4) Brązowy medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” - Zarządz. Prezydenta RP z 12.X.51 r.,
5) Medal za udział w walkach o Berlin - ustawa z dnia 21.04.66 r. MON,
6) Złota odznaka zasłużonego Przodownika Socjalistycznej Pracy - decyzja z dnia 12.X.51 r. MPC,
7) Odznaka Grunwaldzka.

Józef Bigos

 

                      

 

 

Artykuł, upamiętniający postać Józefa Bigosa (fragment):

 
Forsując Odrę i Nysę - otworzyli drogę na Berlin

 

     Wśród naszej załogi mamy niemało pracowników, którzy w pamiętnym 1945 roku w szeregach I czy II Armii Ludowego Wojska Polskiego, szturmowali ostatni bastion znienawidzonego wroga, jego stolicę B e r I i n. Ale jeszcze przed tym decydującym i ostatnim bojem było - w kwietniu 1945 r. - forsowanie Odry i Nysy. Rozmawiam z trójką uczestników tych walk - JÓZEFEM BIGOSEM, JANINĄ RADWAN i ZOFIĄ MAJCHERCZYK. Snują się wspomnienia, odżywają znowu tamte pamiętne dni pełne wojennej grozy, ale i zwiastujące tak bliskie już zwycięstwo. - 16 kwietnia - wspomina kpt Józef Bigos, dziś - od świtu zaczęło się przygotowanie artyleryjskie. Brzegi Nysy na odcinku Żagań - Żary spowite zostały dymem i kurzem. Ziemia. jęczała pod salwami pocisków. Nawała artyleryjska trwała kilka godzin. Potem nagle kanonada ucichła. Rozległ się okrzyk hurrrra, Wojsko Polskie podniosło się z okopów i runęło jak lawina naprzód. Biegliśmy pomścić krzywdy narodu i przelaną krew, braliśmy odwet za zgliszcza i śmierć. Jedni łódkami forsowali rzekę, inni przebywali ją po prostu Wpław. Każdy parł naprzód, na drugi brzeg, tam gdzie okopali się hitlerowcy. Zasypani zostaliśmy kulami. Nad polską przeprawą pojawiły się niemieckie samoloty. Wokół nas zaczęły eksplodować bomby, z góry siekli z karabinów maszynowych. Rozgorzało się prawdziwe piekło... Ale impetu naszego natarcia, nic nie mogło powstrzymać. Już byliśmy na drugim brzegu Nysy, uchwyciliśmy przyczółek. Wróg stawiał z początku mocny opór, ale przed siłą naszego ataku musiał ustąpić. Dobrze zresztą dała się mu we znaki artyleryjska nawała. Okopy - rozbite. Stanowiska strzeleckie zrównane z ziemią walcem pocisków. Opór stawał się coraz słabszy, aż wreszcie zupełnie ustał. Braliśmy jeńców, mogliśmy wreszcie odetchnąć po ciężkim boju. Kpt Józef Bigos trafił do Wojska Polskiego wprost z partyzantki. Walczył w oddziałach BCH w okolicach Biłgoraja. Po wyzwoleniu przez Armię Radziecką skierowano go do Szkoły Oficerskiej w Lublinie. Stąd poszedł na front. - Najcięższe walki toczyliśmy pod Budziszynem. Tutaj wpadliśmy nawet na pewien, czas w okrążenie. Dosłownie bagnetem trzeba było torować sobie drogę przez pierścień. Śmierć zaglądała bez przerwy w oczy. Potem były walki w Sudetach i marsz na Pragę Czeską. Dzień Zwycięstwa - w Czechosłowacji. Ale nie było jeszcze wypoczynku, nie można buło odłożyć broni. Poszliśmy, już jako jednostka WOP, chronić granice Polski. Dukla, Barwinek. Walki z bandami UPA.

     W roku 1955 kpt Józef Bigos został zdemobilizowany. Przyjechał do Nowej Huty. Zaczął pracę w ZMO gdzie jest zatrudniony do dzisiaj. Posiada liczne odznaczenia bojowe: m. in. Krzyż Walecznych (za walki pod Budziszynem), Medal za Odrę i Nysę. Medal Zwycięstwa, Medal 10-lecia w Służbie Sił Zbrojnych.


Redaktor Jerzy Danek

 

 

Informacje zebrał i przesłał Władysław Wąsik

 

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 11 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1,5 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1.5% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS