|
„Maść na szczury” autor Bogdan Madej.
Krzemień oraz grające Czosnki - gdzie to i kto to?
Przyznaję, po przeczytaniu tej książeczki odniosłem wrażenie, że autor opisuje mój Kamień, nas samych, naszych sąsiadów, koleżanki i kolegów, a nawet jakby mnie samego? Muszę to oświadczyć na początek, ale ja pochodzę z takiego „Krzemienia”, to moja ukochana wieś, tam się urodziłem, tam żyli moi przodkowie? To jest opis życia mieszkających tam ludzi. Uważam to miejsce wciąż za najpiękniejsze na świecie. Te lasy, zagajniki, małe strumyki, kopalnie piasku, glinianki, jakieś doły z piskorzami i piżmakami. Ten teren, to był mój wielki plac zabaw, to tam wszystko było piękne, tajemnicze, wielki młyn z tartakiem, te maszyny parowe, wiatraki z żarnami, suszarnie „bakonu” - tytoniu. Chodziliśmy, choć częściej tam biegaliśmy i jeździliśmy rowerami po tej ziemi, traktując ją jako naszą własną, tylko używaliśmy nazwisk mieszkańców do określenia pól na którym byliśmy, np. mówiliśmy Wąsikowe, Jańcowe, Chamotowe, czy olszyny były Kidowe, Miazgowe, Mizerowe i tak dalej. To był nasz raj, gdzie była „trawa zielona i woda czysta”.
I komu to przeszkadzało?
Teraz patrząc na te moje rodzinne strony i okolice, Podkarpacie, że to wielki Krzemień z przewagą bogobojnych mieszkańców (nawet znaczną) takich „chłoporobotników”! Ciężko pracujących na roli i dorabiających w „hucie”, w tej kuźni, albo na budowie drogi. Maść na szczury może kupić, tylko ktoś stamtąd, wyjątkowo naiwny, ufający cwaniakom, gdyż sam o sobie myśli, że też jest cwany i nie da się oszukać. Wszyscy mamy swoje wady; są też przekupni, nawet za czajnik bezprzewodowy od Warchoła z Warchołów, ale człowiekowi uczciwie zarabiającemu, pracowitemu oraz oszczędzającemu całe życie, za grosz nie ufają. Od razu dziwią się, że taki bogaty, a wygląda jak biedak. Może to i dobrze, że jesteśmy nieufni, podejrzliwi, myślimy o takim jak zdobył taką kasę nielegalnie, a teraz dręczy go sumienie i chce się sam przed sobą rozgrzeszyć z tych niegodnie zdobytych pieniędzy. Po sobie dobrze wiemy, ile z uczciwej pracy możemy zaoszczędzić. Bogaty może być, tylko wysoko postawiony polityk w Warszawie? Dla mieszkańca Podkarpacia bardziej wiarygodny jest sprzedawca maści na szczury od takiego dziadka milionera!
Krzemień kiedyś też nazywał się Wola Królewska. Sama nazwa „Krzemień” ma tutaj pejoratywne znaczenie. O istnieniu tej miejscowości wielu Polaków dowiedziało się zapewne niedawno. Ja sam, słowo daję, nie sądziłem wcześniej, że coś takiego może istnieć jak Pcim z jej sołtysem, który „wszystko może”. O dziwnym i w dodatku takim trochę zacofanym człowieku się mówiło, że pochodzi chyba z Pcimia (Pcima), czyli z daleka, nie wiadomo skąd? W Pcimiu mieszkają zapewne też przyzwoici ludzie i nie chcę powiedzieć o nich źle, to nie ich wina, że pokutuje takie negatywne porównanie.
|