niedziela, 28 czerwca 2026r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
30 lat Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

     Czwartkowy wieczór, 21.stycznia, był wyjątkowy nie tylko dlatego, że akurat tego dnia o swoim istnieniu przypomniała nam zima. Gdy na dworze (przepraszam- na polu!- wybaczcie niżej podpisanej przywłoce z Ziem Odzyskanych) trwała szarża zjednoczonego oręża Królowej Śniegu, chłoszcząc niemiłosiernie śniegiem i mrozem, w ciepłej przestrzeni kamieńskiej remizy odbyło się spotkanie Towarzystwa Przyjaciół Kamienia zorganizowane z racji obchodów 30-lecia jego działalności.


     Kiedy karnawał trwał w najlepsze, licealiści z Kamienia pracowicie wytupywali poloneza i walca, kiedy wzruszone babcie odbierały hołdy od swoich wnucząt, a zima znów podstępem zaskoczyła drogowców, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kamienia jak zwykle poszukali sobie zajęcia i zamiast grzać się przed kominkiem, zorganizowali spotkanie, na którym, jak to zwykle bywa, nie zabrakło strawy i dla ciała, i dla ducha. O uroku kamieńskiej kuchni napisałam już niejeden pean, zatem pokłady dytyrambicznych zachwytów pozostawmy dla wydarzenia bez precedensu - a więc wydania książki o historii spotkań z mową gwarową GwarKam, której autorem jest dr Sławomir Ożóg, polonista z naszego kamieńskiego gimnazjum.

     Pan dr Ożóg dokonał rzeczy pięknej i chwalebnej, albowiem zebrał informacje o tym jakże wyjątkowym przedsięwzięciu i doprowadził do wydania ich w postaci książki, tym samym ujarzmił to, co ulotne, co umyka ludzkiej pamięci, blednie w stosie gazet, znika w efemerycznym cyfrowym bycie. Jak podkreślał autor- książka ta nie mogła powstać bez pomocy wielu osób (spośród których wymienić należy przede wszystkim panią Helenę Orszak i panią Genowefę Saj), wszak i GwarKam był dziełem zbiorowości. Książka jest bogato okraszona zdjęciami, a te należy opisać, opatrzyć komentarzem, pozbierać nazwiska tak, by nikogo nie pominąć, odgrzebać daty, odtworzyć zdarzenia. To niejednokrotnie żmudna mrówcza praca, bez której żadna idea nie ma racji bytu. Jednakowoż trud pisarski, zamysł i konstrukcja książki są przecież zasługą pana doktora. Okładka książki jest realizacją zamysłu artystycznego pani Zofii Bednarz.


     To wydarzenie stanowiło clou owego wieczoru, ale przecież na sali obecni byli znamienici goście, którzy swoją obecnością uświetnili to spotkanie, a słowem dodali mu blasku.

     I tak spotkanie otworzył prezes Towarzystwa Przyjaciół Kamienia, pan Józef Czubat, o którym z wielkim szacunkiem wypowiadał się w dalszej części spotkania obecny na nim pan wójt, Ryszard Bugiel. Nie zabrakło przewodniczącego Rady Powiatu i sekretarza gminy pana Jerzego Bednarza oraz przewodniczącego Rady Gminy Mirosława Piędla. Obecni byli dyrektorzy szkół z terenu naszej gminy, nauczyciele, członkowie TPK i jego sympatycy, a także członkinie Kół Gospodyń Wiejskich. Spotkanie uświetnił swą obecnością prof. Kazimierz Ożóg, który przybył nań wraz z małżonką.

 
     Prezes Józef Czubat przypomniał początki działalności towarzystwa, spotkania „na pięterku w banku, kiedy trzeba było powołać stowarzyszenie, by łatwiej było pokonać przeszkody biurokratyczne piętrzące się przed nieżyjącym już dr. Andrzejem Rurakiem, który chciał wydać książkę o historii naszej wsi. Choć pomysł zrodził się już w roku 1983, na rejestrację stowarzyszenia trzeba było poczekać do roku 1985. W tym czasie zbierano materiały do książki, a udostępnili je m.in. ksiądz Tadeusz Wójcicki i kronikarz Konstanty Radomski. Bogatym źródłem wiedzy okazało się archiwum państwowe i kościelne. Brudnopis książki przepisywali pracownicy banku, a szczególnie najmłodsza wówczas członkini Towarzystwa, pani Alicja Hawro. Maszyna do pisania „Łucznik”, która odegrała ważną rolę historyczną, do dziś znajduje się w naszej Skarbnicy Pamięci. Do dziś zachowały się też kwitariusze przedpłat na druk książki”. I tak historia zatoczyła koło, bo przecież wydanie książki dr. Sławomira Ożoga bez wsparcia finansowego sponsora, pana Stanisława Bednarza, nie byłoby możliwe. Prezes przypomniał również nazwiska założycieli Towarzystwa, którzy stanowili również zespół redakcyjny periodyku wydawanego z inicjatywy TPK- „Echa Kamienia” - Jana Orszaka, Alicji Hawro, Jacka Partyki, Genowefy Saj, Krystyny Lenart, Alicji Gutowskiej i Jerzego Bednarza.

 


     Wzruszające było wystąpienie pana wójta. Odwołał się on do osobistych doświadczeń, do wspomnień, do opinii wygłaszanych przez nieżyjącego już Ojca czy dyrektora Jana Dobrowolskiego. Pan wójt, który od 38 lat jest mieszkańcem Kamienia, w ciepłych słowach opisał prezesa jako człowieka „co jak coś sobie postanowił, to tego dopiął”, którego pan wójt „cenił i zawsze będzie cenił, korzystając z jego mądrości i doświadczenia”. W dalszych słowach nie zabrakło wyrazów wdzięczności i życzeń wielu jeszcze sukcesów.


     Głos zabrał również pan Jerzy Bednarz, przypominając genezę GwarKamu. To właśnie z jego inicjatywy, przy wydatnym wsparciu Jana Orszaka, zainicjowano spotkania z mową gwarową, jedyną tego typu imprezę w naszym kraju.

     Ważną częścią spotkania było rozdanie książek autorstwa dr. Ożoga. Każda z nich na stronie tytułowej miała wykaligrafowaną dłonią pani Zofii Bednarz dedykację. Jubilerska to robota i niech szczęśliwy będzie ten, kto wpis ów ma zaszczyt umieścić w swoim księgozbiorze.


     Gdy rozdawano książki, na stołach zagościły specjały kuchni kamieńskich kucharek. I tak w gwarze rozmów, przy wtórze facecji ze swadą opowiadanych przez pana profesora Kazimierza Ożoga, w towarzystwie wiersza ułożonego przez panią Annę Szewczyk i przez nią wydeklamowanego (zapamiętałam wzruszającą puentę o pracy, która „nie smakuje, ale wychowuje”- doprawdy, kwintesencja życiowej mądrości!).


     Kiedy po raz kolejny siadam przed ekran komputera, by lepiej lub gorzej donosić o kolejnych poczynaniach członków TPK, w którego szeregach bycie poczytuję wciąż za zaszczyt i fascynującą przygodę, zastanawiam się, ileż jeszcze pasji, pracowitości i ułańskiej fantazji kryje się w głowach tych ludzi, którzy są moimi przełożonymi, kolegami z pracy, szanowanymi członkami społeczności. W czasach, w których przeliczamy wszystko na zysk, w których opłaca się tylko to, co opłacalne, są ludzie, którzy śmiałe idee odważnie wcielają w czyn, bez żądzy poklasku, bez wiary w czerwony dywan albo zwykłe ludzkie „dziękuję”. To jedna z najcenniejszych lekcji, którą dane mi było odebrać w Kamieniu. Ciężko pisać o Waszych poczynaniach i nie myśleć o Was z podziwem i wzruszeniem, co rusz więc pozwalam sobie na prywatę i chylę nisko czoła, pozostając, jak zawsze, do dyspozycji-


Ewa Świerat

 

 

Zdjęcia z wydarzenia dostępne są także w galerii:

Galeria - 30-lecie TPK

 

 
Rodzina Dalentów z Kamienia - emigracja

     Pozdrawiam wszystkich Dalentów w Kamieniu. Emigracją Dalentów zainteresowałem się podczas badań genealogii mojej rodziny. Dalenta to nazwisko rodowe mojej matki. Badając jej historię w Polsce, odnalazłem wielu innych krewnych. Część z nich wyemigrowało z Polski do Francji i Stanów Zjednoczonych. Pan Józef Czubat poprosił mnie o rekapitulację posiadanych informacji na temat Dalentów, którzy wyemigrowali z Kamienia.

     Dalentowie opuścili Kamień głównie z powodów ekonomicznych. Wraz z nadejściem rewolucji przemysłowej w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych wzrosło zapotrzebowanie na dużo taniej siły roboczej dla kopalń, hut, rolnictwa, zakładów włókienniczych i fabryk. Emigranci z krajów takich jak Polska zaspokoili tę potrzebę. Dalentowie z Kamienia dobrowolnie wyemigrowali do Francji do pracy na roli oraz do amerykańskich stanów Connecticut i Massachusetts, gdzie znaleźli pracę w fabrykach i zakładach włókienniczych Rhode Island.

     Nie należy również zapominać, że w czasie II wojny światowej wielu mieszkańców Kamienia wyjechało do Niemiec jako robotnicy przymusowi lub jeńcy wojenni. Chociaż nie wyemigrowali dobrowolnie z powodów ekonomicznych, to jednak pozostali tam na stałe.

     Z informacji, które udało mi się zrekonstruować, wymienieni poniżej Dalentowie wywodzą się począwszy od 1800 roku od Sebastiana Dalenty i Katarzyny Bałut z domu nr 207 w Kamieniu, a następnie od ich synów Jana Dalenty (żonatego z Marianną Sądej) i Andreasa Dalenty (żonatego najpierw z Honoratą, a po jej śmierci z Margarethą Lichwiarz).


     JÓZEF DELENTA. Urodził się 24 stycznia 1892 r. w Kamieniu pod numerem 207. Syn Zofii Delenty (córki Sebastiana Dalenty i Katarzyny Bałut). W wieku 17 lat wyemigrował z portu w Bremie w Niemczech 2 lutego 1909 roku na pokładzie statku SS Kronprinzessin Cecilie i przybył na Ellis Island w Nowym Jorku 10 lutego 1909 roku. Z listy pasażerów wynika, że jego najbliższą krewną w Polsce była matka Zofia Delenta w Kamieniu. Z Kamienia przyjechał także 32-letni Antoni Bałut. Celem podróży było miasto Warren w stanie Rhode Island, gdzie mieszkała siostra Antoniego. Później Józef przeniósł się do Chicago, gdzie pracował jako nitownik. Zginął tam tragicznie, gdy według artykułu w „Dzienniku Chicagoskim” przypadkowo się postrzelił i zmarł w szpitalu 29 czerwca 1913 r. w wieku 21 lat. Zgodnie z aktami spadkowymi, 17 lipca 1913 r. Maria Juchno została wyznaczona na wykonawcę testamentu, która miała rozporządzać jego majątkiem.

Zeskanowany obraz aktu urodzenia Józefa Delenty


     WOJCIECH DALENTA. Urodził się 23 kwietnia 1886 roku w Kamieniu. Syn Jana Dalenty i Marianny Sądej. Był bratem Józefa, Angeli, Piotra, Andrzeja i Antoniego Dalentów. Wojciech wyemigrował do Stanów Zjednoczonych z Antwerpii w Belgii 14 maja 1904 r. i dotarł do Nowego Jorku 24 maja 1904 r. na pokładzie statku SS Finland. Na liście pasażerów statku figuruje jako Wojciech „Delenty”, lat 16. Podróżował w grupie z Kamienia, z emigrantami z okolic Kamienia oraz Niska. Na tym samym statku wymienieni są: Marcin Socha - 11 lat, Jan Bednarz - 40 lat, Piotr Bladek - 33 lata i Jan Kumiega - 27 lat. Z listy wynika, że celem podróży Wojciecha było Chicopee w stanie Massachusetts, aby dołączyć do swojego przyjaciela Franciszka Pieroga, który już tam mieszkał. Następnie Wojciech poznał Katarzynę Pieróg, z którą pobrał się 21 sierpnia 1916 roku w Hartford w stanie Connecticut. Mieli troje dzieci, z których jedno - Walter, był strzelcem ogonowym w samolocie bombowym B-24 Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych. Zginął on 29 grudnia 1944 r. w wieku 22 lat, gdy samolot został zestrzelony ogniem artylerii przeciwlotniczej podczas misji zbombardowania stacji kolejowej na przełęczy Brenner w Alpach, na granicy Włoch i Austrii. Wojciech przez 16 lat pracował jako mechanik w United Aircraft w Hartford. Został naturalizowany jako obywatel USA 18 grudnia 1930 roku. Zmarł 3 listopada 1965 roku w Hartford w wieku 79 lat.

Skan rekordu listy pasażerów przylotu dla Wojciecha „Delenty”


     PIOTR DALENTA. Urodził się 24 czerwca 1889 roku w Kamieniu. Syn Jana Dalenty i Marianny Sądej. Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych z Bremy 9 października 1909 r., docierając do Nowego Jorku 18 października 1909 r. na pokładzie statku SS Prinz Friedrich Wilhelm. Na liście pasażerów statku figuruje jako Piotr „Dulanta”. Na liście widnieje nazwisko i adres jego najbliższego krewnego w Polsce Jana Dalenty w Kamieniu. Piotr wyjechał z Nowego Jorku do swojego brata Wojciecha, który mieszkał w Holyoke w stanie Massachusetts. Następnie poznał Franciszkę Bochanek, z którą ożenił się 16 maja 1911 roku w Hartford. Mieli 5 dzieci. Pracował jako dozorca budynków biurowych. Został naturalizowany jako obywatel USA 26 kwietnia 1943 roku. Zmarł 10 maja 1957 roku w Hartford w wieku 67 lat.

Piotr Dalenta, ok. 1940 r.

Więcej…
 
Kamień = Wola Kamień druga połowa XVI wieku

     Lokacja wsi Kamień na podstawie aktu Stefana Batorego z 14 września 1578 roku nie budzi wątpliwości, jest jednak wiele wypowiedzi mówiących o istnieniu Woli Kamień, na co mogą wskazywać niniejsze mapy z drugiej połowy XVI wieku. Ks. Tadeusz Waldemar Kraus w swej książce „Na drodze życia” na str. 77 pisze o osadzeniu przez Zygmunta Augusta wsi królewskiej „Kamień” i istnieniu dworu w Kamieniu z nadania królewskiego w 1569 roku. Ksiądz Tadeusz W. Kraus wspomina o książce pt. „Puszcza Sandomierska” dra Kazimierza Skowrońskiego oraz monografii Konstantego Radomskiego pt. „Historia wsi Kamień na Rzeszowszczyźnie”, a także o zapiskach Ignacego Kutyły, że są w Archiwum w Sandomierzu akta z których dowiedzieli się, iż w 1554 r. założona została wieś Jeżowe Wola i w tym samym czasie powstała wieś królewska „Kamień”! Podobnie pisał ks. dr Tomasz Wąsik, brat mojego dziadka Marcina Wąsika, wieloletniego wójta w Kamieniu. W informacjach opartych na legendach jest wiele sprzeczności, np. o nadaniu ziemi bohaterowi z pod Wielkich Łuków majątku ziemskiego, na którym powstał dwór - folwark zwany Batorówką i pola zwane Kameralne. W tej informacji mamy rozbieżność dat, gdyż bitwa pod Wielkimi Łukami była we wrześniu 1580 roku, a lokacja odbyła się już 1578 r. Jan Studzieński mógł brać udział w tej bitwie i niewątpliwie był bohaterem, skoro się o tym mówi, ale już po osadzeniu dworu Batorówka i wsi Kamień na tej ziemi zwanej później Kameralnym, ziemia ta jednak jak się okazało po I rozbiorze Polski była wciąż własnością Króla! Wątpliwości budzić może też istnienie dworu - folwarku o dość dużym areale upraw, jakim były dobra Kameralne. Bez zatrudniania, a raczej pracy pańszczyźnianych chłopów było by trudno gospodarzyć na folwarku. Zasadźca jednak powinien mieć jakąś siedzibę w miejscu zakładania wsi, tak więc dwór musiał powstać jednak wcześniej, ktoś musiał być pierwszy w tym miejscu, by dokonać wytyczenia działek?

 

     Biorąc powyższe pod uwagę jest wielce prawdopodobne, że w 1578 r. istniała Wola Kamień. Wieś Wola Zarczycka lokowana przez Stefana Batorego w tym samym roku co Kamień, tj. w 1578 r., istniała już wcześniej, o czym zapiski wspominają o jej spaleniu przez Tatarów, a mieszkańcy zabrani zostali w jasyr. Z aktu o lokacji wsi Kamień wynika, że lokacja odbywała się na tzw. „surowym korzeniu”, co oznaczało osadzenie wsi w miejscu dotąd niezagospodarowanym i niezamieszkanym przez człowieka. Lokacja jednak na prawie niemieckim bardzo często odbywała się już na istniejącej miejscowości założonej na prawie polskim. Lokacja na prawie niemieckim wnosiła wiele korzystnych praw dla chłopów. Prawo niemieckie było korzystne dla osadników, gdyż po opłaceniu podatku mogli sami dysponować nadwyżką. Oparte było na zasadzie wolności osobistej kmieci, którzy mogli opuścić wieś po uregulowaniu wszystkich świadczeń i odpracowaniu lat wolnizny. Mogli dziedziczyć ziemię i ją sprzedawać. W miarę rozwoju wsi przybywali do niej nowi osadnicy. Mogli dostawać teren pod zagrodę z małym ogrodem. Stąd zwani byli oni zagrodnikami lub ogrodnikami. Czynsz z tytułu użytkowania gospodarstwa zagrodowego był tym samym znacznie niższy, niż w przypadku gospodarstwa kmiecego. Biedniejsi przybysze mogli wybudować sobie dom (chałupę) bez posiadania ogrodu - a ci zwani byli chałupnikami. Istniała jeszcze grupa osób, która nie posiadała domu (zwana komornikami) - uzyskiwała lokum w domu kmiecia i dla niego pracowała. Z czasem do wsi przybywali rzemieślnicy, budowali swoje warsztaty i sprzedawali mieszkańcom swoje wyroby. Wola Kamień była wsią królewską. Powinna w tej sytuacji podlegać lustracji, jednak pierwsza lustracja miała miejsce dopiero w roku 1611. Informacje z tej lustracji zostały udostępnione na stronie TPK pod adresem:

http://www.tpkamien.pl/index.php?view=article&catid=40:media&id=434:jan-studzieski-vel-studziski-zasadca-wsi-kamie&format=pdf

 

Układ dróg w drugiej połowie XVI w.

 

     Obydwie mapy zostały opracowane w oparciu o protokoły z lustracji tych terenów oraz na podstawie pobrań podatków. Mapy pobrano ze strony: https://rcin.org.pl/dlibra/publication/6768/edition/5722/content

Więcej…
 
KS Sokół Kamień - 70 lat pasji, tradycji i wspólnoty

     Spotkanie z okazji jubileuszu 70-lecia piłki nożnej w Kamieniu 1955-2025.

                     

     6 grudnia 2025 roku zapisze się złotymi zgłoskami, to wielki dzień dla naszej drużyny - siedem dekad piłkarskiej historii, wspólnej pracy i niezliczonych emocji. Świętowaliśmy nie tylko rocznicę, ale przede wszystkim ludzi, którzy tworzyli i tworzą Sokół Kamień każdego dnia.

                     

     Na wstępie uroczystości powitano zaproszonych gości, wszystkich byłych i obecnych prezesów, zawodników, trenerów klubu piłki nożnej w Kamieniu, a także byłych i obecnych działaczy i sympatyków klubu oraz prezesów klubów sąsiednich. Nastąpiło uczczenie minutą ciszy zmarłych zawodników, trenerów, działaczy oraz osób związanych z naszym klubem. W dalszej części zapoznano zebranych z historią piłki nożnej w Kamieniu w latach 1955-2025.

                    

     Pierwsze początki gry w piłkę nożną następują w latach 50. ubiegłego stulecia. Chłopcy z Kamienia i okolicznych wsi, uczęszczający do szkół średnich w Nisku, Rzeszowie, Rudniku, którzy przyjeżdżali do rodzinnej wsi na niedzielę, święta i wakacje, zapoznawali swoich rówieśników z tajnikami tej gry. Z grą w piłkę nożną zapoznawali młodzież również nauczyciele w szkołach, jednak brak boisk do tej gry bardzo to utrudniał.

Więcej…
 
Działalność kulturalna i społeczna to pasja życiowa Krystyny Hanus

     Krystyna Hanus urodziła się w 1940 roku. Jej ojciec - Józef Oczkowski to znany i bardzo ceniony właściciel warsztatu kowalskiego. Matka - Maria gospodyni domowa wychowująca siedmioro dzieci. Jej zainteresowaniem było zbieranie ziół i dworactwo w zakresie ich leczniczych właściwości mieszkańcom wsi. Prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne, w którym pomagały dzieci, miedzy innymi Krystyna.

               

     Ukończyła szklę podstawowa, średnią, Studium Bibliotekarstwa oraz różne kursy i szkolenia związane z działalnością kulturalną i gospodarczą. W 1958 zawarła związek małżeński ze znanym i cenionym technikiem weterynarii Szczepanem Hanus. Wychowali troje dzieci. Pracę zawodową rozpoczęła w 1958 w Gminnej Spółdzielni w Kamieniu. Przez krótki okres pracowała w lecznicy zwierząt w Kamieniu, a od 1964 do 1997 roku w Urzędzie Gminy w Kamieniu na stanowisku kierownika biblioteki. W tym czasie uruchomiła punkty biblioteczne w Łowisku, Prusinie i Podlesiu, zabiegała o jak największy repertuar książek. Baza lokalowa była bardzo trudna, zmieniały się miejsca usytuowania pomieszczeń biblioteki. Lokal był w Domu Ludowym, budynku Urzędu Gminy, remizie OSP, co utrudniało prace biblioteki. Mimo trudnych warunków odbywały się tam próby zespołów, zebrania KGW, spotkania organizacji młodzieżowych, czytelników i inne.

Chór - 1973 rok

          Zespół Śpiewaczy z Kamienia - 1978 rok      

     W latach 1994-1996 pełniła funkcje Dyrektora Ośrodka Kultury w Kamieniu. Jej oczkiem w głowie w tym okresie była działalność Kół Gospodyń Wiejskich, zespołów teatralnych, muzycznych, tanecznych i chóralnych.

          Spotkanie Koła Gospodyń - 1989 rok      

                

          Boguchwała 2014 rok       Spotkanie z okazji Dnia Kobiet - 1992 rok

     Działalność społeczno-kulturalną Krystyna Hanus rozpoczęła w 1956 w Związku Młodzieży Polskiej, któremu przewodniczyła do 1969 r. Była bardzo zaangażowana w pracę Kółek Rolniczych, Kół Gospodyń Wiejskich w gminie i województwie.

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 2 z 41

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 78 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1,5 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1.5% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS