niedziela, 28 czerwca 2026r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
Poszukiwani potomkowie Jana i Agnieszki Sudołów z Cholewianej Góry

     Kilka lat temu na aukcji kolekcjonerskiej kupiłem dwie interesujące karty pocztowe. Ich nadawcą był Jan Sudoł, żołnierz armii austro-węgierskiej przebywający w rosyjskim obozie jenieckim w Poklewce w guberni permskiej.

     Pierwsza z nich, napisana dnia 1 lipca 1917 roku, adresowana jest do żony Jana, Agnieszki Sudoł Wąsikównej (zapewne: z domu Wąsik). Oto skan awersu:

     Treść znajduje się na rewersie i niezwykłym świadectwem tamtych strasznych czasów.

     Druga kartka napisana została 15 maja 1917 roku i adresowana jest do siostry Jana - Karoliny Sudołówny. Oto jej awers:

     W obu przypadkach Jan Sudoł korzystał z blankietów Austriackiego Czerwonego Krzyża przygotowanych specjalnie dla jeńców wojennych. Był to przesyłki bezpłatne, jednak podlegały podwójnej cenzurze - rosyjskiej i austriackiej.

     Proszę o pomoc w odszukaniu potomków Jana Sudoła i jego najbliższej rodziny. Być może wciąż mieszkają oni w Cholewianej Górze. Całkowicie bezinteresownie udostępnię rodzinie skany rewersów. Chętnie wysłucham też opinii rodziny na temat moich planów - zamierzam bowiem w przyszłości opublikować treść tych przesyłek jako dokumentów tragicznej historii sprzed ponad stu lat. Jeśli w przeciągu roku od podanej niżej daty nie zgłosi się do mnie żaden potomek Sudołów, uznam, że ta linia rodziny wygasła lub nie ma nic przeciwko moim planom przedstawionym poniżej.

 

Sławomir Kułacz, 15 kwietnia 2020

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
Stalowowolski tygodnik "Sztafeta" o powstaniu wsi Kamień

     „Bezwzględny ciemiężca czy raczej dobrodziej” - pod takim tytułem ukazał się 12 stycznia 2017 roku w tygodniku „Sztafeta” artykuł Janusza Ogińskiego o Andrzeju Firleju herbu Lewart (ok. 1583-1649). Był on właścicielem ziem królewskich stanowiących obecnie teren wsi Kurzyna, Jarocin i Kamień. Znalazła się tam ciekawa informacja o historii powstania naszej wsi.
     Autor artykułu pisze tak: „Dwie z nich to Kurzyna i Jarocin powstały na mocy jednego dokumentu lokacyjnego wydanego przez króla Zygmunta Augusta ok. 1571 roku. Osady te umiejscowione zostały na gruntach leśnych za rzeką Tanew. Każda z wiosek otrzymała wówczas po 6 łanów na urządzenie sołectwa oraz 15 lat wolnizny na zagospodarowanie. Poza tym osiedleńcy mieli prawo korzystać z zasobów leśnych i zakładać barcie. Trzecią był Kamień, osada za lasami, która powstała w 1578 roku za zgodą Stefana Batorego. Jego mieszkańcy również otrzymali od króla przywileje, m.in. byli zwolnieni przez 20 lat od pańszczyzny, mieli prawo zakładania barci oraz wypasu bydła i trzody w lasach starostwa, a także zgodę na łowienie za pomocą sieci.”

 

Zarząd TPK

 
"Kwatera żołnierska z okresu I wojny światowej w Kamieniu" - Sławomir Kułacz

POWIĘKSZENIE

Loading ...

 

Sławomir Kułacz - "Kwatera żołnierska z okresu I wojny światowej w Kamieniu"

 
JAN KIDA - bohater II wojny światowej

     Jan Kida urodził się 13.05.1916 roku w Krzywej Wsi. Historia jego życia zaczęła się tragicznie, bowiem Jego ojciec Błażej Kida tuż po ślubie z Katarzyną Krudysz wcielony został do wojska austriackiego i wysłany do walk na Bałkany, gdzie wkrótce tam zginął, jeszcze przed narodzeniem syna. Szkołę podstawową ukończył w Krzywej Wsi. Jako dorastający chłopak miał wielkie upodobanie do broni, posiadał w tym czasie broń myśliwską, którą używał podczas polowania zwierzyny w lesie, ale z której również uczył się celnie strzelać. Jako najstarszy z sześciorga rodzeństwa pomagał rodzicom w utrzymaniu rodziny wyrabiając koszyki, które sprzedawał w Rudniku nad Sanem.

     Jesienią 1938 roku w wieku 22 lat wcielony został do nowo utworzonego Dywizjonu Rozpoznawczego w Rzeszowie mieszczącego się przy ulicy Lwowskiej. Dywizjon ten wchodził w skład 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej dowodzonej przez płk Stanisława Maczka. Tuż przed wojną, bo 4.08.1939 roku Dywizjon wyprowadzono z jednostki w Rzeszowie i zgrupowano go w okolicach Czudca i Babicy. Natomiast 15.08.1939 całą Brygadę przegrupowano w okolice Liszek koło Krakowa. Miała ona osłaniać tyły Armii Kraków w obliczu nadciągającej wojny. II wojna światowa zastała Jego Dywizjon właśnie w Liszkach.

     Pierwszą i największą bitwę w okresie kampanii wrześniowej Dywizjon Rozpoznawczy stoczył w dniu 5.09.1939 r. w Skrzydlnej pod Jordanowem (małopolskie). Jan Kida wówczas w stopniu kaprala walczył w 2. plutonie Szwadronu Strzeleckiego dowodzonego przez ppor. Józefa Bielatowicza. Niestety kule nieprzyjaciela dosięgły Jego dowódcę i został on ranny. Wówczas kapral Kida wziąwszy na plecy swojego dowódcę, czołgając się chciał wyprowadzić go z pola walki. Jednakże powtórna seria z karabinu zabiła porucznika, ale ocaliło to życie jego podkomendnego. Ppor Bielatowicz pochowany jest na cmentarzu parafialnym w Skrzydlnej.

     W następnych dniach Dywizjon przemieszczał się w kierunku wschodnim staczając walki m.in pod Rzeszowem, Albigową. W dniu 15.09.1939 r. dotarł on do Lwowa staczając bitwę o miasto.

     18.09.1939 r. - po najeździe sowieckim na Polskę na rozkaz Naczelnego Wodza Brygada w szyku defiladowym przekroczyła granicę polsko - węgierską, gdzie została rozbrojona i internowana. Granicę przekroczyło około 1500 żołnierzy, czyli 50% stanu osobowego Brygady.

     21.10.1939 roku resztki Brygady w liczbie około 1000 żołnierzy przedostało się do Francji i po uzupełnieniu składu przez prawie cały rok brali udział w Kampanii Francuskiej w okolicach Marsylii.

     W październiku 1940 roku z Francji poprzez Tunis, Maroko, Portugalię, Gibraltar Brygada przedostała się do Szkocji w okolice Edynburga. Tam żołnierze szkolili się i przygotowywali razem z aliantami do największych bitew z siłami wroga. W okresie tym Jan Kida zdobył wiele uprawnień, m.in. do prowadzenia wszelkiego rodzaju pojazdów mechanicznych i bojowych.

     18.08.1942 r. Dywizjon Rozpoznawczy przekształcony został w 10 Batalion Dragonów a 18 marca 1944 roku w X Pułk Dragonów, który wchodził w skład Pierwszej Dywizji Pancernej dowodzonej przez Generała Brygady Stanisława Maczka.

     1 sierpnia 1944 roku Dywizja wylądowała w Normandii w okolicach miejscowości Caen. Jan Kida wówczas już w stopniu wachmistrza pełnił funkcję dowódcy plutonu w I Szwadronie Rozpoznawczym. Brał udział w bitwie pod Falaise, Chambois i innych miastach na terenie Francji, Belgii, Holandii i Niemiec. Pamiętam Jego opowiadanie, jak Jego pluton rozpoznawczy pod osłoną nocy brawurowo rozbroił cały pułk niemiecki. W jednej z bitew w Holandii w 1945 roku został ciężko ranny w kręgosłup, leczony był m.in. w Paryżu.

     Po zakończeniu wojny do wiosny 1947 roku stacjonował w Niemczech w okolicach Odenburga. Następnie oddziały przerzucone zostały do Wielkiej Brytanii, zaś ostateczna demobilizacja nastąpiła 19 maja 1949 roku.

     Jak się okazało potem był to jeden z najtrudniejszych okresów Jego życia. Do Polski nie mógł wracać w obawie przed utratą życia z rąk komunistów, zaś władze angielskie potraktowały zdemobilizowanych żołnierzy jako potencjalnych przestępców. Podobny los spotkał ich dowódcę Generała Stanisława Maczka, który stracił obywatelstwo polskie, zaś by zapewnić byt swojej rodzinie musiał przez kilkanaście lat pracować jako barman w hotelu u swojego podkomendnego.

     Starszy wachmistrz Kida Jan odznaczał się niezwykłą odwagą, męstwem, mądrością i nieprzeciętną inteligencją. To te cechy pozwoliły mu przeżyć ten okrutny czas wojny.

     Za swe dokonania wojenne w okresie kampanii wrześniowej dwukrotnie odznaczony został Krzyżem Walecznych, natomiast za Kampanię we Francji, Belgii, Holandii i Niemczech 1944-45 Krzyżem Srebrnym VIRTUTI MILITARI oraz trzykrotnie Krzyżem Walecznych. Otrzymał również wysokie odznaczenia wojskowe Francji, Belgii i Holandii.

     W dniu 20.02.1969 roku zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej na uchodźstwie został awansowany do stopnia chorążego.

     Jeszcze w okresie stacjonowania w Niemczech poznał kobietę swojego życia Helenę Andrzejewską z Kujaw, z którą się ożenił i zamieszkał w Londynie. Mieli trójkę dzieci. Przez ostatnie lata mieszkali w SUTTON na peryferiach Londynu.

     Wujek Jan Kida często przyjeżdżał do rodzinnej miejscowości. Podczas spotkań rodzinnych opowiadał o walkach, jakie toczył z wrogiem. Zawsze był na pierwszej linii frontu jako tzw. szpica, w najbardziej niebezpiecznej części działań Dywizji. Jego opowiadania wzbudzały w nas siostrzeńcach, bratankach wielki podziw. Był On dla nas wielkim Patriotą, ale również wielkim Bohaterem, którym wówczas nie mogliśmy się chwalić. Dawał nam lekcje historii, której nigdzie nie uczono. Wzbudzał w nas poczucie szacunku i patriotyzmu do Ojczyzny. Takim będziemy Go pamiętali.

 

Poczet sztandarowy z udziałem Jana Kidy podczas uroczystości rocznicowych w Normandii

 

Jan Kida wraz z żoną Heleną z domu Andrzejewska w swoim domu w Londynie

 

Kochany Wujku !!! (cytat z pożegnania pogrzebowego)

„Walczyłeś o domy, ulice, miasta, klasztory, kościoły i wzgórza na obczyźnie. Teraz zdobyłeś to najpiękniejsze wzgórze w Twojej rodzinnej wsi. Jest to ostatnie wzgórze, w którym spoczniesz wśród swojej rodziny: matki, siostry, brata i znajomych, w okolicach pól, przy śpiewie ptaków. O takim miejscu całe życie marzyłeś i powtarzałeś, że tu chcesz spocząć. Dziś spełnia się Twoje marzenie, a uroczystość z ceremoniałem wojskowym niech Ci będzie nagrodą za to wszystko czego dokonałeś dla Ojczyzny”. Spoczywaj w Pokoju.

 

     Jan Kida dożył sędziwego wieku, zmarł w Londynie w dniu 22.06.2014 roku.

     Zgodnie z Jego ostatnią wolą pochowany został na cmentarzu parafialnym w Kamieniu w dniu 4.07.2014 roku przy udziale rodziny oraz wielu mieszkańców Kamienia i okolic, w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego z Rzeszowa. Mszę świętą sprawował i kazanie wygłosił Ks. Infułat Józef Sondej z Rzeszowa.

 

Władysław Kołodziej
Rzeszów

 

 
Rodzina Cisków z Kamienia

     W północnej części cmentarza w Kamieniu, w jednym z ostatnich rzędów, stoją przytulone do siebie trzy niepozorne, stare nagrobki. Choć nie wykonano ich z polerowanego marmuru i nie są zdobione złotymi literami, wnukowie, prawnukowie i praprawnukowie nadal odnajdują wiodącą do nich ścieżkę. Trzeba się trochę postarać, by odczytać napisy wyryte na nagrobnych płytach 60-70 lat temu, jednak piętno czasu odciśnięte na pomnikach dodaje im uroku. Te pamiątkowe tablice zostały postawione przez kochającą rodzinę i miały symbolizować wieczną pamięć i modlitwę. Po latach nadal spełniają przypisaną im rolę.
     Ten cichy zakątek cmentarza, to miejsce spoczynku rodziny Cisków – Julii i Wojciecha, a także ich syna Sebastiana oraz jego żony Anieli.

     Wojciech Cisek urodził się w Górnie w 1862 roku. Jego rodzice, Jan Cisek i Justyna z domu Chorzępa, pochodzili z rodzin rolniczych, zamieszkałych w Górnie od wielu pokoleń. Jako 27-letni rezerwista po przeszkoleniu w armii zaborcy, Wojciech poślubił mieszkającą po sąsiedzku Julię Chorzępę. Ojciec Julii, Marcin Chorzępa, również pochodził z Górna, natomiast matka, Maria z domu Tupaj, pochodziła z pobliskiego Łowiska.

Julia Cisek z domu Chorzępa (ze snopkiem lnu)     Młode małżeństwo zamieszkało w Kamieniu, gdzie pod numerem 820 w kościelnych księgach odnotowano kolejno narodziny ośmiorga ich dzieci – 4 synów i 4 córek. Wpisy metrykalne zawierają informację, że Wojciech pełnił wówczas funkcję leśnika, strażnika leśnego. Opowieści rodzinne mówią natomiast o dużej, zadbanej gajówce oraz gospodarstwie obrabianym z pomocą parobków. Na dawnych austriackich mapach z tamtego okresu dom o numerze 820 znajduje się na skraju kompleksu leśnego Morgi, w przysiółku zwanym wówczas Bochenki.

     Rodzina Cisków mocno związana była ze środowiskiem leśników. Po sąsiedzku mieszkał zarządca dóbr leśnych Resseguierów – Józef Pawlik wraz z rodziną, a żony zaprzyjaźnionych leśników, w tym Anna Pawlik, proszone były często przez Cisków w kumy. Leśnikiem został również jeden z synów Wojciecha i Julii – Marcin, a ich córka Paulina Anna poślubiła gajowego Jakuba Malca.

Ślub Pauliny Cisek z Kamienia z Jakubem Malec (gajowym z Markowizny) 19.11.1924 r.  Siedzą od lewej: Apolonia Cisek, Maria Burek, Paulina Cisek, Jakub Malec, Jakub Burek  Za Marią Burek stoi Maria Cisek, za Jakubem Burek stoi Jan Cisek, a na prawo Sebastian Cisek (organista) i Marcin Cisek (gajowy)     Wojciech Cisek według rodzinnych opowieści był właścicielem pierwszego roweru w okolicy. Wynalazek ten początkowo budził u okolicznych mieszkańców trwogę i nieufność tak dużą, że niektórzy na jego widok żegnali się znakiem krzyża. Synowie Wojciecha odziedziczyli po ojcu zainteresowanie techniką i również niejednokrotnie zadziwiali sąsiadów korzystając z nowoczesnych urządzeń, choćby takich jak silnik spalinowy, czy aparat fotograficzny.
Wojciech Cisek zmarł w 1928 roku, a jego żona, Julia, w roku 1942.

     Trzy najstarsze córki Wojciecha i Julii Cisek, Zofia, Jadwiga i Albina, w pierwszych latach XX wieku wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych, gdzie założyły rodziny i zamieszkały na stałe. Choć nigdy nie wróciły do kraju, ich przywiązanie do rodziny i polskiej kultury nadal znajduje potwierdzenie we wspomnieniach ich krewnych, przechowywanych listach i fotografiach.

Paulina Anna Cisek (po lewej)     Najmłodsza z sióstr, Paulina Anna, pozostała w Polsce i razem z mężem i trzema córkami zamieszkała w gajówce Podwolskie. Zmarła w wieku 34 lat na chorobę Buergera.

Jan Cisek podczas służby w Wojsku Polskim (pierwszy rząd po prawej)

     Najstarszy z synów, Jan Cisek, urodził się w 1897 roku i jako młody mężczyzna został powołany przez zaborcę do armii austro-węgierskiej, z którą podczas I wojny światowej walczył na froncie włoskim. Po odzyskaniu niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego. Służąc w armii Jan nabył fach szewca, który stał się jego źródłem utrzymania.

Ślub Jana Ciska z Kamienia z Marią Burek z Posuch 02.10.1925 r.

      Po ślubie z Marią Burek wybudował dom w Posuchach, gdzie wychowali wspólnie 6 dzieci. W kuchennym kącie tego domu Jan wygospodarował miejsce na mały warsztat szewski. W jego zeszycie z zamówieniami można odnaleźć nazwiska klientów z Kamienia, Podlesia, Trzebuski, Nienadówki, Lipnicy, Raniżowa i wielu innych okolicznych wiosek. Swoje oficerki woził również do zaprzyjaźnionego sklepiku w Sokołowie Małopolskim. Niektórzy pamiętają jeszcze jego rower napędzany małym silnikiem, który budził w okolicy wiele emocji, podobnie jak niegdyś pierwszy rower jego ojca.

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia11121314151617181920NastępnaOstatnie »

Strona 11 z 41

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 27 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1,5 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1.5% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS