niedziela, 28 czerwca 2026r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
Wiekowy Jubileusz Mojej Szkoły w Kamieniu

     Zadzwonił bardzo szanowany i ceniony mieszkaniec Kamienia Józef Czubat z pytaniem, czy nie mam spisanych wspomnień z czasów nauki w szkole w Kamieniu. Jakie wspomnienia może mieć prawie osiemdziesięcioletni Kamieniak. Wydawało mi się, że niewiele można napisać o tych latach. Starałem się sięgnąć pamięcią do lat pięćdziesiątych, do koleżanek i kolegów ze szkoły: Krysi, Janiny, Wandzi, Heleny, Urszuli, Adasia, Genka, Leszka, Staszka, Józka i wielu innych, których imion nie pamiętam. Jako uczeń Szkoły Podstawowej w Kamieniu rozpocząłem naukę w 1953 roku. To jest ważny rok w historii świata z uwagi na śmierć Józefa Stalina. Pamiętam komentarz ojca o opłakującej kobiecie, że to powinny być „łzy radości”, gdyż zmarł jeden z największych zbrodniarzy w historii ludzkości. W pierwszych dniach mojej edukacji odległość jaką musiałem przejść do szkoły wynosiła ok. 2,5 kilometra i po drodze miałem do pokonania dwa wzniesienia. Śmiało mogę się usprawiedliwić, że do szkoły miałem trochę „pod górkę”!

     Mieszkaliśmy w Steinau na komornym w ostatnim domu wioski. Można nawet powiedzieć, że dom stał już za wsią, gdyż oddzielała nas od ostatniego domu Steiunau droga na Najfeld. Zabudowania architektonicznie różniły się od zabudowy poniemieckiej wioski zarówno w kształcie budynków, ale też położeniem na działce: części mieszkalnej domu, kuźni i obory, które były w jednym ciągu. Wędrówka przez całą wiochę po nauki w szkole wcale nie była przyjemna, gdyż byłem jedynym, który chodził do szkoły w Kamieniu, natomiast moi rówieśnicy uczyli się w szkółce poniemieckiej położonej w środku Steinau. Ja jednak od razu chodziłem do tej szkoły w samym centrum Kamienia, ale w niedługim czasie przenieśliśmy się do naszej nowej siedziby, blisko cmentarza na Linksajcie. Z tej nowej siedziby miałem już tylko pół kilometra do szkoły.

     Pierwsza lekcja zaczynała się od pacierza „Ojcze nasz”. Historii uczył nas dyrektor szkoły Wiktor Legutko. Mieliśmy problemy z matematyką, za nieuctwo były kary dyscyplinarne w postaci okładania otwartej dłoni drewnianą linijką, po odliczeniu razów rachunki szły nam znacznie łatwiej i dość szybko nauczyliśmy się dodawać, odejmować, w mig opanowaliśmy tabliczkę mnożenia oraz dzielenia. Gorzej było z pisaniem, bo złamałem sobie rękę na rowerze i prawa ręka była w gipsie, więc pisałem lewą ręką, co niezbyt się to pismo podobało nauczycielce, za co miałem obniżony stopień. Pisałem za to opowiadania o jeleniach i pływaniu łódką po Sanie i Wiśle do Gdańska. Opowiadania te nawet się podobały polonistce i miałem zawsze pozytywny stopień z polskiego. Znalazłem kiedyś w domu skrzypce i chciałem się uczyć grać na tych skrzypcach, które nie miały części strun i smyczek był pozbawiony części włosia. Ojciec mnie zbywał, ale w końcu kazał się zgłosić do Pana Legutki, który prowadził chór i miał muzykantów. Pan Legutko uznał jednak, że skrzypce wymagają zbyt wiele naprawy i uzupełnień, odesłał mnie do lutnika w Rzeszowie, czy nawet w Krakowie. Ojciec jak usłyszał, że skrzypce wymagają nakładów finansowych, z uwagi na znaczne wydatki przy budowie domu, inwestycję w naukę na skrzypcach jedynego syna odłożył na lata późniejsze. W ten sposób Polska utracił przyszłego „wybitnego” skrzypka (być może nawet drugiego Kulkę). Skrzypce oczywiście zniknęły, które po latach odnalazłem we Wrocławiu u stryja Józka, który czasami coś tam sobie na nich rzępolił.

Więcej…
 
Łukasz Kołodziej

     Młody, zdolny człowiek, którego Rodzice i Rodzina ma związek z gminą Kamień i wsią Podlesie.

     Łukasz Kołodziej (ur. 1996 w Rzeszowie) - syn Władysława i Bożeny, wnuk Piotra Kołodzieja z Podlesia. Od wczesnych lat wyróżniał się osiągnięciami, zarówno w nauce, jak i w sztuce. Już jako uczeń zdobywał laury w kuratoryjnych konkursach historycznych oraz w krajowych i międzynarodowych konkursach chóralnych z zespołem Pueri Cantores Resovienses.

     Jako jeden z nielicznych uczniów z Podkarpacia, otrzymał prestiżowe stypendium United World Colleges, które umożliwiło mu naukę w renomowanym Stonyhurst College w Wielkiej Brytanii. Tam jego pasje i zaangażowanie przyniosły mu liczne nagrody, zarówno za wyniki w nauce, jak i osiągnięcia sportowe oraz artystyczne.

     Po ukończeniu Stonyhurst College, Łukasz podjął studia z Filozofii, Polityki i Ekonomii (PPE) na University of Warwick w Wielkiej Brytanii. Jego wybitne osiągnięcia akademickie i zaangażowanie studenckie zaowocowały rocznym stypendium na Uniwersytecie w Północnej Karolinie w USA w Chapel Hill (najstarsza publiczna uczelnia USA), oraz wymianą akademicką na Sciences Po Paris, jednym z najbardziej prestiżowych instytutów nauk politycznych w Europie.

     W trakcie studiów na Warwick, Łukasz współpracował z Prof. Jonothanem Neelands’em jako asystent naukowy. Ta współpraca zaowocowała dalszymi studiami na Warwick Business School, gdzie współtworzył pierwsze w Anglii narzędzie do profilowania miejsc kultury, docenione przez Brytyjski Departament Kultury, Sportu i Mediów.

     Po zakończeniu edukacji, Łukasz dołączył do austriackiego startupu Bitpanda, gdzie wspomagał kadrę zarządzającą w zakresie danych i informacji biznesowych. Ponad rok później, rozpoczął pracę w służbie cywilnej Unii Europejskiej. Jako członek interdyscyplinarnego zespołu DATA w Europejskim Trybunale Obrachunkowym w Luksemburgu, zajmował się cyfryzacją działań Trybunału, promując innowacyjne technologie w audycie. Jego rozwiązania zostały opublikowane przez Europejską Organizację Najwyższych Organów Kontroli jako wzorcowe innowacje w zakresie kontroli i prezentacji wyników.

     Poza pracą zawodową, Łukasz aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym, do niedawna jako członek Luksemburskiego Chóru Kameralnego oraz polskiego zespołu folklorystycznego „Polanie”. Jako członek zarządu stowarzyszenia NetworkPL, wspiera polskich pracowników organizacji międzynarodowych.

     Jego zaangażowanie i osiągnięcia zostały docenione przez liczne stypendia i nagrody, w tym m.in. Aspen Institute Young Leaders Programme (2023), European Forum Alpbach Young Scholar (2023), OSCE-UNODA Scholarship for Peace (2022), Google BOLD (2020), BCG EmpowerPL (2019), oraz prestiżowy program Fulbright (2024).

     W 2024 roku, jako pierwszy polski stypendysta Fulbright w historii, Łukasz został przyjęty na Rządową Szkołę im. John F. Kennedy na Uniwersytecie Harvarda, gdzie otrzymał również nagrodę JFK Fellowship jako pierwszy Polak w historii. Jego studia w zakresie zarządzania w publicznym sektorze dedykowane dla przyszłej kadry zarządzającej są w pełni finansowane przez tę uczelnię na okres dwóch lat. Na Harvardzie Łukasz został asystentem naukowym w dwóch renomowanych ośrodkach badawczych - Growth Lab prowadzony przez światowej sławy ekonomistę prof. Riccardo Hausmanna oraz Belfer Center, uznawany przez wielu za najważniejszy akademicki think tank na świecie w zakresie spraw międzynarodowych.

 

Towarzystwo Przyjaciół Kamienia

 
Zdjęcia Rodzinne

Fotografie z opisami udostępniła Pani A. Kowalska-Suska

 

 

 

 

 
S z a n o w n i P a ń s t w o ! ! !

Prosimy o wsparcie działalności Towarzystwa Przyjaciół Kamienia o 1% podatku.

Uprzejmie informujemy, że możecie Państwo wesprzeć finansowo działalność Towarzystwa Przyjaciół Kamienia poprzez przekazanie 1 % podatku za 2013 rok. Otrzymane od Państwa pieniądze pozwolą nam na sfinansowanie podejmowanych przez nas działań i projektów.

Jesteśmy zarejestrowani jako organizacja pożytku publicznego w rejestrze sądowym pod numerem KSR 0000037454.

Jeżeli Państwo mają chęć współfinansowania naszych przedsięwzięć, prosimy o wpisanie w zeznaniu podatkowym za 2013 rok:

 

* numer naszego KSR 0000037454,

 

* kwotę wsparcia

 

* można wskazać cel szczególny,

 

* można wyrazić zgodę na podanie swojego nazwiska, imienia oraz podać i adres organizacji tj. Towarzystwu Przyjaciół Kamienia, co pozwoli nam poinformować czytelników strony internetowej o otrzymanej pomocy.

Emeryci i renciści również mogą przekazać 1% swojego podatku. Wymagane jest jednak złożenie zeznania podatkowego na druku PIT do Urzędu Skarbowego po otrzymaniu od ZUS rozliczenia rocznego.

Dziękujemy za okazaną hojność. Szczegółową informacje dotyczącą wielkości otrzymanych wpłat i poniesionych kosztach umieścimy na stronie internetowej Towarzystwa.

Szczegółowe informacje można uzyskać pod nr telefonu: 693709567, 605107029



Zarząd i Członkowie

Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Kamień, 29 stycznia 2014 rok

 
"Patryja" w Krzywej Wsi

     Czy wiesz co to jest ”Patryja” w Krzywej Wsi?

     Do publikacji opowieści o „Patryji” skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, których rodzinne korzenie wywodzą się z Krzywej Wsi w gminie Kamień. Dla nich jedną z atrakcji dzieciństwa i młodości była wieża. Jaka wieża? Drewniana czy niemiecka?

     Z rozmowy z Anną Piróg wynika, że jej zmarły mąż Józef Piróg pamiętał wysoką, ponad 30-metrową więżę obserwacyjną, zbudowaną dla niemieckiego wojska w czasie II Wojny Światowej z metalowych szyn i prętów, która stała na jego ziemi. Dziś to lokalizacja pomiędzy Kamieniem a Górnem, przy drodze wojewódzkiej numer 878 Nisko-Rzeszów, tam gdzie niedawno znajdowała się tzw. asfaltownia dla budowy trasy S 19; teren ten do 1950 roku znajdował się w granicach gminy Kamień i należał do Krzywej Wsi.

     W relacjach jej syna Jana Piroga pojawia się obraz drewnianych elementów w tej budowli - podłogi i kosza, który mógł być przeznaczony dla wartowników. Według niego mogły to także być pozostałości po stojącej w tym samym miejscu wieży drewnianej, o której opowiadał mu jego ojciec.

     Zagłębiając się w historię niemieckiej wieży obserwacyjnej w Krzywej Wsi pojawiło się kilka informacji, które wskazywałyby, że lokalizacja wybrana przez okupanta w czasie II Wojny Światowej nie była przypadkowo, bo już wcześniej w tym miejscu istniała drewniana wieża obserwacyjna. Potwierdza te informacje Józef Przybysz, mieszkający w Krzywej Wsi od 1940 roku. Chętnie słuchał on opowieści swojego ojca Pawła Przybysza, urodzonego w 1901 roku i Józefa Majki, zmarłego w 2020 roku w wieku 101 lat. Twierdzili oni, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku wojsko polskie w latach 1921-1922, jak wspominali - „za Piłsudskiego”, wybudowało bardzo wysoką wieżę obserwacyjną dla celów wojskowej obserwacji terenu. Ojciec Józefa Przybysza wspominał, że z wieży tej korzystała również Ochotnicza Straż Pożarna z Kamienia. Jednakże do tej pory nie znaleziono dowodów (np. zdjęć) innych, niż wspomnienia mieszkańców potwierdzających istnienie drewnianej wieży obserwacyjnej wybudowanej przez polskie wojsko, na której okupant niemiecki w czasie II Wojny Światowej wybudował czy też dobudował metalową wieżę strażniczą.

     O wieży znajdującej się w Krzywej Wsi opowiadał mi także Władysław Kostyra. Z jego wspomnień wynika, że po II Wojnie Światowej jako młody chłopiec często wspinał się na tę konstrukcję. On także pamięta jej drewniane elementy. Wspinając się na nią z kolegą Janem Pierogiem, mówili, że to resztki wieży drewnianej wybudowanej przez Polaków, o której słyszeli od starszych mieszkańców wsi. Dla dzieci i młodych ludzi była ona wielką atrakcją, a wyczynem było wejść na jej szczyt. Ze szczytu wieży widać było cały teren gminy Kamień, a ktoś kto miał lornetkę mógł zobaczyć klasztor w Leżajsku. Ojciec mojego rozmówcy opowiadał mu, że było to możliwe, bo niemieccy żołnierze, używający wieży w okresie wojny i okupacji w celach wojskowych, wycięli w lesie drzewa tworząc korytarz ułatwiający widoczność w tym kierunku.

     Kolejna moja rozmówczyni, Karolina Gancarz z domu Bałut, wspominając okres okupacji niemieckiej podczas II Wojny Światowej, pamięta doskonale metalową, ponad 30-metrową, wieżę obserwacyjną, którą mieszkańcy wsi nazywali „patryją”, wybudowaną przez okupanta kilka metrów od pola jej ojca w Krzywej Wsi. Gdy w jej pobliżu pasła krowy, widziała na jej szczycie uzbrojonych niemieckich żołnierzy, słyszała ich „szwargotanie”. Według niej istniało połączenie telefoniczne wieży z budynkiem szkoły w Krzywej Wsi, gdzie stacjonowali niemieccy żołnierze oraz z Górnem, gdzie znajdował się ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowego lotników niemieckich, na terenie dzisiejszego sanatorium. Jest tego pewna, bo jej ojciec pracując z sąsiadem Józefem Kurysiem w polu, orząc, uszkodzili przewód telefoniczny; zatrzymani przez władze okupacyjne w Górnie cudem uniknęli za to kary śmierci. Widziała także usytuowane w pobliżu wieży prowizoryczne lotnisko, na którym lądowały niemieckie ćwiczebno-patrolowe samoloty. Budynek, w którym mieszkał dowódca kierujący jednostką wojsk niemieckich w Górnie, znajdujący się na terenie dzisiejszego sanatorium w Górnie, do dziś nazywany jest „generałówką”. Dobrze zachowała w pamięci zdarzenie, kiedy przechodząc obok tego budynku niemiecki „Generał”, czyli dowódca tej placówki wojskowej, ruchem ręki przywołał ją do okna i dał jej dużą kromkę chleba białego z masłem i wędliną. O tymże „Generale” pisze w swoich wspomnieniach Walenty Klimek, mieszkaniec Kamienia, który służył w armii austriackiej przed 1920 rokiem. Podaje on, że jego jednostką dowodził żołnierz, który potem zarządzał ośrodkiem szkoleniowo-wypoczynkowym w Górnie. Ten general nazywał się Walz, pochodził ze Spiru w Bawarii w Niemczech był komendantem lotniska w Górnie od 1 kwietnia 1941 do 31 października 1944, zmarł w polskiej niewoli 18.12.1945 r.

     W czasie okupacji żołnierze niemieccy coraz rzadziej korzystali z wieży strażniczej, co mieszkańcy Kamienia wykorzystywali odkręcając i zabierając metalowe części konstrukcji. Ponieważ wieża ta stała na gruncie należącym do Józefa Piroga, żołnierze nakazali mu, pod groźba śmierci, pilnować budowli przed zniszczeniem. Pod koniec okupacji wieża, ogołocona z metalowych elementów, musiała być podparta drewnianymi drągami zabezpieczającymi ją przed zawaleniem. Po wojnie nikt już o nią nie dbał, aż zawaliła się podczas burzy, około 1981 lub 1983 roku.

     Moja rozmówczyni Zofia Piróg, wspomina, że wieża dla młodych kamieńskich dziewcząt i chłopców w czasach jej młodości była miejscem spotkań, gdzie można było popisać się odwagą, szczególnie wtedy, gdy wspinanie się na chylącą się ku upadkowi wieżę z każdym rokiem było coraz bardziej niebezpieczne.

 

     Dziękuję bardzo za miłe rozmowy i wspomnienia o wieży rodzinie Pirogów - Pani Annie, jej dzieciom Zofii i Janowi, Pani Karolinie Gancarz oraz Panom Władysławowi Kostyrze i Józefowi Przybyszowi, którzy swoją pamięcią wzbogacili historię gminy Kamień zebraną dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

.

     Jeżeli ktoś z Państwa Czytelników zna lub pamięta z opowiadań swoich przodków jakieś historie o wieży w Krzywej Wsi to uprzejmie proszę o kontakt.

Kamień, październik 2024 rok

opracował Józef Czubat

 
« PoczątekPoprzednia11121314151617181920NastępnaOstatnie »

Strona 12 z 41

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1,5 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1.5% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS