poniedzia?ek, 25 czerwca 2018r.
Home Wspomnienia
Wspomnienia
Wspomnienie o ks. Bolesławie Radomskim

Szczęść Boże!


Przysyłam artykuł o ks. prof. Bolesławie Radomskim, wybitnym naukowcu, profesorze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego ojciec Michał, pochodził z Kamienia.


Z wyrazami szacunku

ks. Marek Story

 

 

Ks. Profesor Bolesław Radomski


W niniejszym artykule chcemy przedstawić postać Ks. Bolesława Radomskiego, wielce zasłużonego dla polskiej nauki. Był on synem Michała Radomskiego, pochodzącego z Kamienia, który po ukończeniu studiów matematycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, był nauczycielem gimnazjalnym we Lwowie, Jaśle, Dębicy i Sędziszowie. Tam też zmarł w 1962 r.

Ks. B. Radomski urodził się 31 X 1904 r. w Jaśle[1], jako syn Michała i Józefy z Heymów[2]. W latach 1916-18 uczył się w III Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, a latach 1918-1921 w Państwowej Szkole Realnej w Tarnobrzegu, gdzie też zdał egzamin dojrzałości[3]. W 1921 r. rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej, gdzie szybko zwrócił uwagę swoimi zdolnościami prof. K. Bartla, który powierzał mu różne funkcje w swoim zakładzie[4]. Po zaledwie kilku miesiącach studiowania przeżył głębokie przeobrażenie religijne, które, ks. M. Rechowicz nazwał "wstrząsem nadprzyrodzoności"[5]. To zdarzenie spowodowało, że B. Radomski, postanowił wstąpić do Seminarium Duchowego we Lwowie. Ponieważ było to już w trakcie trwania roku akademickiego, by znaleźć się w seminaryjnych murach musiał przekonać o słuszności tej decyzji, najpierw prof. K. Bartla i rektora seminarium ks. B. Twardowskiego oraz na osobistej audiencji uzyskać zgodę ówczesnego arcybiskupa lwowskiego J. Bilczewskiego[6].

Za zezwoleniem arcybiskupa, zostaje alumnem seminarium i równocześnie rozpoczyna studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Lwowskiego. Dzięki swoim zdolnością i pracowitości nie tylko nadrobił braki w znajomości języków klasycznych i uzupełnił materiał już wyłożony, ale zwrócił na siebie uwagę swoich przełożonych, którzy po dwóch latach formacji i nauki, wysłali go na dalsze studia do Rzymu[7].

Po przybyciu do Rzymu, rozpoczyna studia na Uniwersytecie Gregoriańskim, gdzie w 1925 r. Uzyskał doktorat z filozofii, a trzy lata później na podstawie rozprawy: "De ecclesiastica interpretatione dogmatis liberi arbitrii" otrzymał promocję na doktora teologii. Pragnąc pogłębić znajomość filozofii tomistycznej, zdobył także doktorat na Studium św. Tomasza[8].

W 1927 r. przyjął we Lwowie święcenia kapłańskie. Po powrocie ze studiów, pracował jako wikariusz w parafii św. Wawrzyńca w Żółkwi (1929-1930), a następnie w parafii św. Anny we Lwowie, gdzie równocześnie był prefektem Gimnazjum Żeńskiego im. J. Słowackeigo (1930-1932)[9]. W tym czasie napisał pracę "Principia doctrinae de ordine mundi", w której przedstawił podstawy systemu filozoficznego o rozwoju świata (dialektyka stojąca), który ze swych zasad wyprowadza wnioski zgodne z teorią Einsteina. Pracy tej Wydział Teologiczny Uniwersytetu Lwowskiego nie przyjął jak habilitacyjnej[10].

Od 1933 r., do wybuchu II wojny światowej, był asystentem na tymże Wydziale. Jako stypendysta Funduszu Kultury Narodowej, odbył w latach 1933-1934 zagraniczną podróż naukową. Przeprowadził wówczas poszukiwania naukowe m. in. w Bibliotheca Vaticana, Bibliotheca Ambrosiana (Mediolan), Bibliotheque Nationale (Paryż) oraz w British Museum. Owocem tych studiów była rozprawa naukowa: "Marka Efeskiego nauka o zbawieniu"[11], którą przedstawił jako pracę habilitacyjną na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego[12].

Prowadził wówczas też badania nad twórczością teologiczną Eugenikosa[13]. Aby zająć się tym zagadnieniem zaczął studiować teksty paleograficzne. Mimo luk w wykształceniu średnim, dzięki swej pracowitości w niedługim czasie znakomicie opanował grekę klasyczną. Był jednym z niewielu w Polsce erudytów, którzy tę dziedzinę wiedzy bardzo dobrze znali. W wyniku szeregu żmudnych i precyzyjnych lat studiów posiadł gruntowną wiedzę, która kwalifikowała go jako najwybitniejszego w Polsce znawcę średniowiecznej teologii bizantyjskiej[14].

W latach 1939-1945 był kapelanem u sióstr Felicjanek we Lwowie. W tym okresie zajmował się badaniami nad religią grecką i religijnością Słowian wschodnich oraz ich stosunkiem do ideałów chrześcijańskich. Powstały wówczas m. in. pracę: "Platonizm religii greckiej" i "trudności kulturowe rosyjskiego problemu misyjnego"[15].Po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 r. opuścił Lwów i zamieszkał w Łodzi. W maju tego roku został dokończony jego przewód habilitacyjny, a w grudniu nastąpiło zatwierdzenie habilitacji. Od września tego roku wykładał filozofie w Seminarium Duchownym w Łodzi i równocześnie był wykładowcą teologii pozytywnej na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego[16]

W 1946 r. zostaje mianowany kierownikiem katedry i sekcji teologii fundamentalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na uczelni prowadził wykłady z teologii fundamentalnej i historii religii. 24 VI 1947 r. Ministerstwo Oświaty mianowało go profesorem nadzwyczajnym, a 27 V 1954 r. senat Kul wystąpił o mianowanie go profesorem zwyczajnym. Od 1949 r., był dziekanem Wydziału teologicznego, a ponadto przewodniczącym Senackiej Komisji Finansowej[17].

Więcej…
 
"Znałam osobiście pisarza Sławomira Mrożka" - wspomnienie o pisarzu Pani Janiny Hawro z domu Wąsik

O pobycie w Kamieniu znanego pisarza, Sławomira Mrożka przeczytałam w 2008 roku w jego autobiograficznej książce "Baltazar". Stąd moje duże zainteresowanie wzbudził artykuł Pana Sławomira Ożoga, który wspominał go na stronie internetowej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Ja Sławomira Mrożka znałam osobiście i chcę podzielić się z Państwem moimi wspomnieniami o nim.

W okresie okupacji w domu moich rodziców, Katarzyny i Ignacego Wąsików, w Kamieniu odbywało się tajne nauczanie młodzieży przygotowującej się do egzaminów do gimnazjum, podczas którego przerabiano materiał szkoły średniej. Lekcje prowadzili nauczyciele mieszkający w Kamieniu, miedzy innymi: Józef Zygmunt, Adam Makuch, Wanda Barańska, Cymerys, Buczek (nie pamiętam imion).

Pisarz, Sławomir Mrożek razem ze swoim kolegą Arnoldem Barańskim uczestniczyli w tych lekcjach w 1940 roku, podczas pobytu pisarza u jego wuja, Ludwika Kędziora.

Jako krewny znanego wszystkim w Kamieniu przedsiębiorcy oraz jako chłopiec z miasta budził wielkie zainteresowanie rówieśników.

Spotykając go w moim rodzinnym domu zapamiętałam go jako bardzo inteligentnego i wesołego chłopca. Wyróżniał się tym, że pięknie rysował i malował. Najbardziej ciekawe dla mnie i innych dzieci były jego rysunki Myszki Miki, z którą wcześniej nikt z nas się nie spotkał.

 

Po latach cieszę się, że miałam szczęście poznać osobiście wielkiego pisarza, a nawet gościć go w moim rodzinnym domu.

 

Janina Hawro

 

 
Wspomnienie o moim przyjacielu Andrzeju Sączawie (29.11.1920 - 03.02.1996)

    To był Kamieniak z krwi i kości. Tu się urodził, tu mieszkał, tu przepracował całe swoje życie zawodowe, tu uprawiał ziemię, tu zmarł i na tutejszym cmentarzu został pochowany.
     Ukończył szkołę podstawową w Kamieniu, jednak trudna sytuacja materialna rodziców nie pozwoliła kontynuować dalszej nauki. Dopiero jako człowiek dojrzały skończył Technikum Rolnicze.
     W czasie okupacji został zmuszony do pracy w ośrodku wypoczynkowym dla niemieckich żołnierzy, który mieścił się w Górnie, w miejscu obecnego sanatorium. Pracował tam aż do wyzwolenia, tj. do 1945 roku. Kontakty nawiązane w Górnie oraz znajomość z Józefem Jabłońskim i Piotrem Rogalą, mieszkańcami Nowego Kamienia i działaczami ruchu oporu spowodowały, że podjął pracę konspiracyjną. Członkowie „Trójek wiejskich”, formacji Batalionów Chłopskich działających w Kamieniu, Józef Kumięga i Orszak Kasper wspominali: „Andrzej, młody, inteligentny chłopiec. Był bardzo pomocny w naszej pracy konspiracyjnej. Pełnił funkcję łącznika”.
     Po wyzwoleniu, pełen wiary w „nową przyszłość”, podjął pracę na posterunku Milicji Obywatelskiej w Kamieniu, którego komendantem został jego kolega z okresu konspiracji Antoni Zaguła. Po aresztowaniu i skazaniu na wieloletnie więzienie Antoniego Zaguły, który należał do Narodowych Sił Zbrojnych, Andrzej zwolnił się z tej pracy, motywując swoją decyzję problemami zdrowotnymi. Tak naprawdę nie widział się w roli milicjanta.
     W 1943 roku założył rodzinę. Razem z żoną Janiną, z domu Wąsik, wychowali, wykształcili i wyprawili w świat czworo dzieci: Stanisława, Tadeusza, Jerzego i Marię. Uprawiali z powodzeniem 3-hektarowe gospodarstwo rolne. Andrzej był zdolnym krawcem, prowadził zakład krawiecki i przygotowywał młodych adeptów do tego zawodu. Może ktoś wspomina jeszcze dziś wygląd szytych przez niego spodni.

   

Na fotiografiach od lewej Andrzej Sączawa, jego żona Janina, synowie Jerzy i Tadeusz, obok zdjęcia córki Marii i syna Stanisława


     Jego żywiołem była jednak działalność społeczna  polityczna, interesowały go sprawy ludzi, potrafił z nimi rozmawiać, był dla bliźnich, jako jeden z nich, wiarygodny.
     Po wyzwoleniu został członkiem Stronnictwa Ludowego, działaczem powstających w Kamieniu: Gminnej Spółdzielni, Kółka Rolniczego, Banku Spółdzielczego oraz członkiem gminnych, powiatowych i wojewódzkich władz tych organizacji. Zajmował kierownicze stanowiska - Wiceprezesa Gminnej Spółdzielni, Prezesa Kółka Rolniczego, Prezesa Zarządu i Dyrektora Banku Spółdzielczego. Spełniał się jako radny Rady Gminy w Kamieniu i jako jej wieloletni przewodniczący. Przez 14 lat pełnił społecznie funkcję Prezesa Zarządu Gminnego Polskiego Stronnictwa Ludowego i Prezesa Gminnego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.
     Zawsze dbał o interesy rolników i mieszkańców wsi, czego przykładem jest jego sprzeciw wobec obowiązkowych dostaw i kolektywizacji gruntów. W walce o nie potrafił użyć mocnych argumentów, co nie podobało się jego przełożonym. Z tego powodu miał problemy w pracy, był karany finansowo brakiem nagród czy premii.
     Jego pracę społeczną i polityczną doceniono w 1979 r., odznaczając Andrzeja Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
     Uważam, że jego zasługą było wyremontowanie pomnika Grunwaldu, znajdującego się obok Kościoła w Kamieniu, który w 1977 roku, pomimo sprzeciwu władz wojewódzkich, został przez niego uroczyście odsłonięty. Przyczynił się również do wybudowania pomnika Poległych Członków Ruchu Oporu w Łowisku .

Prezes Zarządu Gminnego PSL Andrzej Sączawa podczas  dsłonięcia wyremontowanego pomnika "Grunwaldu"


     Dużo społecznej pracy poświecił budowanym w latach 1950-1980: Gminnemu Ośrodkowi Kultury, Ośrodkowi Zdrowia, remiz strażackich, miejscowym szkołom i drogom oraz lecznicy dla zwierząt, która miała powstać w Jeżowem. Dzięki jego zabiegom i pomocy Wiktora Legutki, ówczesnego Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Nisku zmieniono lokalizację i wybudowano ją w Prusinie, by rolnicy z Jeżowego mogli również z niej korzystać.
     Był człowiekiem czynu, inicjatorem i sumiennym wykonawcą takich przedsięwzięć, jak: elektryfikacja, melioracja gruntów, budowa wodociągów, które zmieniły całkowicie oblicze wsi.
     Zalicza się go do grona organizatorów Zawodowej Szkoły Przysposobienia Rolniczego, która była pierwszą szkołą średnią w Kamieniu i ma wielu absolwentów. Dawała ona w owym czasie możliwość nauki bez konieczności uciążliwych dojazdów do miasta i kosztów z tym związanych.
     Dzięki swojej sile przekonywania i wiedzy rolniczej potrafił zachęcić rolników w Kamieniu do wprowadzenia produkcji upraw przemysłowych, takich jak len, rzepak, buraki cukrowe czy bobik. Pozwoliło im to wzbogacić się oraz zmodernizować swoje gospodarstwa.
     On sam żył skromnie, nie zabiegał o własne dobra. Do pracy z Nowego Kamienia dojeżdżał rowerem, jak mówił „rosyjskim, bo tańszy i trwalszy od polskiego”. Kochał grać w brydża.

Józef Czubat

 

     Pana Andrzeja znałem bardzo dobrze. Przez lata byłem klientem jego pracowni krawieckiej. Był człowiekiem otwartym i ciekawym świata. Uwielbiał dyskusje. Mimo, że byłem od niego o 15 lat młodszy, to przychodząc do przymiarki rezerwowałem sobie czas na dłużą rozmowę, bo wiadomo było, że taka będzie. Jego pasją była także gra w brydża. Jeżeli nie mieliśmy czwartego, to pewnym było, że mimo nawału pracy Pan Andrzej nie odmówi.

Tadeusz Krawczyk

 

 
Zasłużony Rodak Naszej Ziemi

     Jednym z zasłużonych dla kraju i naszej miejscowości, o którym chciałbym napisać, jest Wojciech Piróg, syn Andrzeja ,urodzony w Kamieniu w 1910 roku.
     Pisząc ten artykuł chciałem przybliżyć czytelnikom naszej strony postać tego wspaniałego człowieka.
     Nie miałem przyjemności poznać go osobiście. Nawiązałem z nim kontakt dopiero po tym jak w 1992 roku napisał list do Towarzystwa Przyjaciół Kamienia .
     W swoim liście z 4.04.1992 roku przybliżył swoje losy i uświadomił mi jednocześnie, że przez całe swoje życie interesował się tym co dzieje się w Kamieniu.
     W liście Wojciech Piróg napisał, że w ostatnich latach swej nauki w Liceum w Nisku, tj. 1927-28, zapoznał się z dokumentami znajdującymi się w Urzędach Parafialnych w Kamieniu i Jeżowem.
     Ukończył studia na Politechnice Lwowskiej - Wydział Mechaniczny, Oddział Elektrotechniczny. Następnie rozpoczął związane ze studiami praktyki wakacyjne w zakładach przemysłowych, a po uzyskaniu dyplomu podjął pracę w Ministerstwie Komunikacji w Biurze Elektryfikacji. Nauka, praca oraz licznie podejmowane zajęcia ograniczały częstotliwość i czas jego corocznych odwiedzin Kamienia.
     Starsi pamiętają, że jako inicjator i propagator spółdzielczej elektryfikacji wsi wzbudził zainteresowanie tą sprawą wśród działaczy Kamienia. Doprowadził do wykonania robót elektryfikacyjnych w 1948 i 1949 roku przez Wydział Elektryczny Oddziału Krakowskiego Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego, którego był prezesem. W prace te był także mocno zaangażowany i brał w nich czynny udział brat Wojciecha, inżynier Czesław Piróg.
     Wojciech Piróg z dużym uznaniem wspominał bardzo aktywny udział w pracach związanych z elektryfikacją wielu kamieńskich działaczy z księdzem Michałem Gądkiem na czele.
     W 1959 roku udzielił również skutecznej pomocy w elektryfikacji Podlesia.
     Był inicjatorem i współorganizatorem Spółdzielni Mleczarskiej w Kamieniu, która powstała w 1937 roku.
     Z relacji Alicji Piróg dla opracowania wydanego z okazji 100 lat Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Nisku wynika, że w czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej oraz brał udział w Powstaniu Warszawskim pod pseudonimem „Prusina”.
     W 1992 roku otrzymał Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Był działaczem spółdzielczości, ruchu ludowego i stowarzyszeń naukowo-technicznych, a w latach 50-tych Wiceministrem Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych.
     W liście z 4.04.1992 r. zwrócił się z prośbą o przyjęcie na członka Towarzystwa Przyjaciół Kamienia, co z wielką satysfakcją Zarząd Towarzystwa uczynił.
     W 1995 roku Telewizja Polska przekazała wiadomość o śmierci Wojciecha Piroga. W pogrzebie wziął udział ówczesny Premier Rządu Polskiego Waldemar Pawlak.


W artykule wykorzystałem:
- list Wojciecha Piroga z 4.04.1992 r. do Towarzystwa Przyjaciół Kamienia,
- „100 lat Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Nisku” str. 398.

 

Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia
Józef Czubat

 

     Artykuł „Zasłużony Rodak naszej ziemi” umieszczony na stronie internetowej TPK, dotyczący miedzy innymi elektryfikacji naszej wsi, wzbudził zainteresowanie i odzew.


      Pani Kazimiera przesłała zdjęcie, na którym jej ojciec Paweł Ślusarz po raz pierwszy uruchamia transformator zasilający linię oświetleniową wsi Kamień-Górka w roku 1949.

 

     Kolejny list przesłał Pan Tadeusz Krawczyk:

     "Pana Wojciecha Piroga miałem okazję poznać w niecodziennych okolicznościach. Kiedyś w latach siedemdziesiątych leciałem służbowo samolotem z Jasionki do Warszawy. Jakie było moje zdziwienie kiedy w czasie rozmowy z pasażerem z sąsiedniego fotela okazało się, że jesteśmy krajanami. Był to Wojciech Piróg. Znał mojego Ojca, a ja jego brata Adama. Cały czas podróży to było moje opowiadanie o Kamieniu. Był już w tym czasie ministrem i na lotnisko wyjechał po niego samochód służbowy. Zaproponował podwiezienie do miasta z czego chętnie skorzystałem.
     Drugi raz miałem okazję do rozmowy, kiedy przyjechał do Rzeszowa jako delegat Zarządu Głównego SEP na Zebranie Sprawozdawczo Wyborcze Zarządu Wojewódzkiego Stowarzyszenia Elektryków Polskich w Rzeszowie, w którym jako sekretarz aktywnie się udzielałem.


Serdecznie pozdrawiam czytelników Tadeusz Krawczyk"

 

 
Leśna Wspólnota Gruntowo-Serwitutowa "Las" w Kamieniu

 

     W okresie uwłaszczeniu chłopów w zaborze austriackim postanowiono uregulować sprawę serwitutów. ustanowionych na królewszczyznach .

     Za prawa do serwitutu oddano chłopom część ziemi. W Kamieniu na mocy dekretu C.K. w 1866 roku z tego dobrodziejstwa skorzystało 420 gospodarstw rolnych z terenu ówczesnej wsi Kamień, w skład której wchodziły dzisiejsze sołectwa Kamień ,Podlesie ,Prusina , Krzywa Wieś i 3 gospodarstwa z Cholewianej Góry.

     Po trwających ponad 10 lat sporach, chłopi ostatecznie otrzymali 400 morgów lasu i 370 morgów pastwiska / 410 hektarów/.

     Do 1945 roku majątkiem zarządzała Rada Gminy , a od 1959 roku , zgodnie z uchwalonym statutem Zarząd Wspólnoty wybierany przez członków .

     Obecnie działalność wspólnoty ,prawa i obowiązki określa ustawa z 1962 roku i statut. .

     Od 1959 r Zarządem kierowali kolejno: Kasper Orszak, Józef Komięga , Antoni Szewczyk , Tadeusz Bednarz, Stanisław Koper, obecnie Stanisław Błądek.

     Wspólnota zatrudnia 2-ch leśniczych, a nadzór leśny sprawują Leśniczy Lasów Państwowych.

     Poniżej zdjęcie wykonane w 1963 roku przez Leśniczego Poizla, obok domu Antoniego Orszaka w Podlesiu.

 

Wspólnota Serwitutowa 1963r.

 

Siedzą od lewej: Przewodniczący Zarządu Józef Kumiega, członek zarządu Wawrzyniec Smusz, leśniczy Jan Zając, członek zarządu Stanisław Rodzeń, członek zarządu Wojciech Gancarz.

Stoją od lewej: Antoni Orszak, Józef Bochenek i Julia Orszak żona Antoniego z córką Marysią.

 

 

Prosimy czytelników naszej strony o przekazywanie ciekawych zdjęć obrazujących historię Kamieńskich Rodzin. Razem z opisem zostaną one umieszczone na stronie internetowanej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Macie Państwo niepowtarzalną okazję do przekazania swojej wiedzy i historii młodemu pokoleniu.

 

Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

 
« PoczątekPoprzednia123456789NastępnaOstatnie »

Strona 5 z 9

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 77 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS