czwartek, 09 kwietnia 2020r.
Home Wspomnienia
Wspomnienia
"Znałam osobiście pisarza Sławomira Mrożka" - wspomnienie o pisarzu Pani Janiny Hawro z domu Wąsik

O pobycie w Kamieniu znanego pisarza, Sławomira Mrożka przeczytałam w 2008 roku w jego autobiograficznej książce "Baltazar". Stąd moje duże zainteresowanie wzbudził artykuł Pana Sławomira Ożoga, który wspominał go na stronie internetowej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Ja Sławomira Mrożka znałam osobiście i chcę podzielić się z Państwem moimi wspomnieniami o nim.

W okresie okupacji w domu moich rodziców, Katarzyny i Ignacego Wąsików, w Kamieniu odbywało się tajne nauczanie młodzieży przygotowującej się do egzaminów do gimnazjum, podczas którego przerabiano materiał szkoły średniej. Lekcje prowadzili nauczyciele mieszkający w Kamieniu, miedzy innymi: Józef Zygmunt, Adam Makuch, Wanda Barańska, Cymerys, Buczek (nie pamiętam imion).

Pisarz, Sławomir Mrożek razem ze swoim kolegą Arnoldem Barańskim uczestniczyli w tych lekcjach w 1940 roku, podczas pobytu pisarza u jego wuja, Ludwika Kędziora.

Jako krewny znanego wszystkim w Kamieniu przedsiębiorcy oraz jako chłopiec z miasta budził wielkie zainteresowanie rówieśników.

Spotykając go w moim rodzinnym domu zapamiętałam go jako bardzo inteligentnego i wesołego chłopca. Wyróżniał się tym, że pięknie rysował i malował. Najbardziej ciekawe dla mnie i innych dzieci były jego rysunki Myszki Miki, z którą wcześniej nikt z nas się nie spotkał.

 

Po latach cieszę się, że miałam szczęście poznać osobiście wielkiego pisarza, a nawet gościć go w moim rodzinnym domu.

 

Janina Hawro

 

 
Wspomnienie o moim przyjacielu Andrzeju Sączawie (29.11.1920 - 03.02.1996)

    To był Kamieniak z krwi i kości. Tu się urodził, tu mieszkał, tu przepracował całe swoje życie zawodowe, tu uprawiał ziemię, tu zmarł i na tutejszym cmentarzu został pochowany.
     Ukończył szkołę podstawową w Kamieniu, jednak trudna sytuacja materialna rodziców nie pozwoliła kontynuować dalszej nauki. Dopiero jako człowiek dojrzały skończył Technikum Rolnicze.
     W czasie okupacji został zmuszony do pracy w ośrodku wypoczynkowym dla niemieckich żołnierzy, który mieścił się w Górnie, w miejscu obecnego sanatorium. Pracował tam aż do wyzwolenia, tj. do 1945 roku. Kontakty nawiązane w Górnie oraz znajomość z Józefem Jabłońskim i Piotrem Rogalą, mieszkańcami Nowego Kamienia i działaczami ruchu oporu spowodowały, że podjął pracę konspiracyjną. Członkowie „Trójek wiejskich”, formacji Batalionów Chłopskich działających w Kamieniu, Józef Kumięga i Orszak Kasper wspominali: „Andrzej, młody, inteligentny chłopiec. Był bardzo pomocny w naszej pracy konspiracyjnej. Pełnił funkcję łącznika”.
     Po wyzwoleniu, pełen wiary w „nową przyszłość”, podjął pracę na posterunku Milicji Obywatelskiej w Kamieniu, którego komendantem został jego kolega z okresu konspiracji Antoni Zaguła. Po aresztowaniu i skazaniu na wieloletnie więzienie Antoniego Zaguły, który należał do Narodowych Sił Zbrojnych, Andrzej zwolnił się z tej pracy, motywując swoją decyzję problemami zdrowotnymi. Tak naprawdę nie widział się w roli milicjanta.
     W 1943 roku założył rodzinę. Razem z żoną Janiną, z domu Wąsik, wychowali, wykształcili i wyprawili w świat czworo dzieci: Stanisława, Tadeusza, Jerzego i Marię. Uprawiali z powodzeniem 3-hektarowe gospodarstwo rolne. Andrzej był zdolnym krawcem, prowadził zakład krawiecki i przygotowywał młodych adeptów do tego zawodu. Może ktoś wspomina jeszcze dziś wygląd szytych przez niego spodni.

   

Na fotiografiach od lewej Andrzej Sączawa, jego żona Janina, synowie Jerzy i Tadeusz, obok zdjęcia córki Marii i syna Stanisława


     Jego żywiołem była jednak działalność społeczna  polityczna, interesowały go sprawy ludzi, potrafił z nimi rozmawiać, był dla bliźnich, jako jeden z nich, wiarygodny.
     Po wyzwoleniu został członkiem Stronnictwa Ludowego, działaczem powstających w Kamieniu: Gminnej Spółdzielni, Kółka Rolniczego, Banku Spółdzielczego oraz członkiem gminnych, powiatowych i wojewódzkich władz tych organizacji. Zajmował kierownicze stanowiska - Wiceprezesa Gminnej Spółdzielni, Prezesa Kółka Rolniczego, Prezesa Zarządu i Dyrektora Banku Spółdzielczego. Spełniał się jako radny Rady Gminy w Kamieniu i jako jej wieloletni przewodniczący. Przez 14 lat pełnił społecznie funkcję Prezesa Zarządu Gminnego Polskiego Stronnictwa Ludowego i Prezesa Gminnego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.
     Zawsze dbał o interesy rolników i mieszkańców wsi, czego przykładem jest jego sprzeciw wobec obowiązkowych dostaw i kolektywizacji gruntów. W walce o nie potrafił użyć mocnych argumentów, co nie podobało się jego przełożonym. Z tego powodu miał problemy w pracy, był karany finansowo brakiem nagród czy premii.
     Jego pracę społeczną i polityczną doceniono w 1979 r., odznaczając Andrzeja Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
     Uważam, że jego zasługą było wyremontowanie pomnika Grunwaldu, znajdującego się obok Kościoła w Kamieniu, który w 1977 roku, pomimo sprzeciwu władz wojewódzkich, został przez niego uroczyście odsłonięty. Przyczynił się również do wybudowania pomnika Poległych Członków Ruchu Oporu w Łowisku .

Prezes Zarządu Gminnego PSL Andrzej Sączawa podczas  dsłonięcia wyremontowanego pomnika "Grunwaldu"


     Dużo społecznej pracy poświecił budowanym w latach 1950-1980: Gminnemu Ośrodkowi Kultury, Ośrodkowi Zdrowia, remiz strażackich, miejscowym szkołom i drogom oraz lecznicy dla zwierząt, która miała powstać w Jeżowem. Dzięki jego zabiegom i pomocy Wiktora Legutki, ówczesnego Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Nisku zmieniono lokalizację i wybudowano ją w Prusinie, by rolnicy z Jeżowego mogli również z niej korzystać.
     Był człowiekiem czynu, inicjatorem i sumiennym wykonawcą takich przedsięwzięć, jak: elektryfikacja, melioracja gruntów, budowa wodociągów, które zmieniły całkowicie oblicze wsi.
     Zalicza się go do grona organizatorów Zawodowej Szkoły Przysposobienia Rolniczego, która była pierwszą szkołą średnią w Kamieniu i ma wielu absolwentów. Dawała ona w owym czasie możliwość nauki bez konieczności uciążliwych dojazdów do miasta i kosztów z tym związanych.
     Dzięki swojej sile przekonywania i wiedzy rolniczej potrafił zachęcić rolników w Kamieniu do wprowadzenia produkcji upraw przemysłowych, takich jak len, rzepak, buraki cukrowe czy bobik. Pozwoliło im to wzbogacić się oraz zmodernizować swoje gospodarstwa.
     On sam żył skromnie, nie zabiegał o własne dobra. Do pracy z Nowego Kamienia dojeżdżał rowerem, jak mówił „rosyjskim, bo tańszy i trwalszy od polskiego”. Kochał grać w brydża.

Józef Czubat

 

     Pana Andrzeja znałem bardzo dobrze. Przez lata byłem klientem jego pracowni krawieckiej. Był człowiekiem otwartym i ciekawym świata. Uwielbiał dyskusje. Mimo, że byłem od niego o 15 lat młodszy, to przychodząc do przymiarki rezerwowałem sobie czas na dłużą rozmowę, bo wiadomo było, że taka będzie. Jego pasją była także gra w brydża. Jeżeli nie mieliśmy czwartego, to pewnym było, że mimo nawału pracy Pan Andrzej nie odmówi.

Tadeusz Krawczyk

 

 
Zasłużony Rodak Naszej Ziemi

     Jednym z zasłużonych dla kraju i naszej miejscowości, o którym chciałbym napisać, jest Wojciech Piróg, syn Andrzeja ,urodzony w Kamieniu w 1910 roku.
     Pisząc ten artykuł chciałem przybliżyć czytelnikom naszej strony postać tego wspaniałego człowieka.
     Nie miałem przyjemności poznać go osobiście. Nawiązałem z nim kontakt dopiero po tym jak w 1992 roku napisał list do Towarzystwa Przyjaciół Kamienia .
     W swoim liście z 4.04.1992 roku przybliżył swoje losy i uświadomił mi jednocześnie, że przez całe swoje życie interesował się tym co dzieje się w Kamieniu.
     W liście Wojciech Piróg napisał, że w ostatnich latach swej nauki w Liceum w Nisku, tj. 1927-28, zapoznał się z dokumentami znajdującymi się w Urzędach Parafialnych w Kamieniu i Jeżowem.
     Ukończył studia na Politechnice Lwowskiej - Wydział Mechaniczny, Oddział Elektrotechniczny. Następnie rozpoczął związane ze studiami praktyki wakacyjne w zakładach przemysłowych, a po uzyskaniu dyplomu podjął pracę w Ministerstwie Komunikacji w Biurze Elektryfikacji. Nauka, praca oraz licznie podejmowane zajęcia ograniczały częstotliwość i czas jego corocznych odwiedzin Kamienia.
     Starsi pamiętają, że jako inicjator i propagator spółdzielczej elektryfikacji wsi wzbudził zainteresowanie tą sprawą wśród działaczy Kamienia. Doprowadził do wykonania robót elektryfikacyjnych w 1948 i 1949 roku przez Wydział Elektryczny Oddziału Krakowskiego Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego, którego był prezesem. W prace te był także mocno zaangażowany i brał w nich czynny udział brat Wojciecha, inżynier Czesław Piróg.
     Wojciech Piróg z dużym uznaniem wspominał bardzo aktywny udział w pracach związanych z elektryfikacją wielu kamieńskich działaczy z księdzem Michałem Gądkiem na czele.
     W 1959 roku udzielił również skutecznej pomocy w elektryfikacji Podlesia.
     Był inicjatorem i współorganizatorem Spółdzielni Mleczarskiej w Kamieniu, która powstała w 1937 roku.
     Z relacji Alicji Piróg dla opracowania wydanego z okazji 100 lat Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Nisku wynika, że w czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej oraz brał udział w Powstaniu Warszawskim pod pseudonimem „Prusina”.
     W 1992 roku otrzymał Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Był działaczem spółdzielczości, ruchu ludowego i stowarzyszeń naukowo-technicznych, a w latach 50-tych Wiceministrem Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych.
     W liście z 4.04.1992 r. zwrócił się z prośbą o przyjęcie na członka Towarzystwa Przyjaciół Kamienia, co z wielką satysfakcją Zarząd Towarzystwa uczynił.
     W 1995 roku Telewizja Polska przekazała wiadomość o śmierci Wojciecha Piroga. W pogrzebie wziął udział ówczesny Premier Rządu Polskiego Waldemar Pawlak.


W artykule wykorzystałem:
- list Wojciecha Piroga z 4.04.1992 r. do Towarzystwa Przyjaciół Kamienia,
- „100 lat Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Nisku” str. 398.

 

Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia
Józef Czubat

 

     Artykuł „Zasłużony Rodak naszej ziemi” umieszczony na stronie internetowej TPK, dotyczący miedzy innymi elektryfikacji naszej wsi, wzbudził zainteresowanie i odzew.


      Pani Kazimiera przesłała zdjęcie, na którym jej ojciec Paweł Ślusarz po raz pierwszy uruchamia transformator zasilający linię oświetleniową wsi Kamień-Górka w roku 1949.

 

     Kolejny list przesłał Pan Tadeusz Krawczyk:

     "Pana Wojciecha Piroga miałem okazję poznać w niecodziennych okolicznościach. Kiedyś w latach siedemdziesiątych leciałem służbowo samolotem z Jasionki do Warszawy. Jakie było moje zdziwienie kiedy w czasie rozmowy z pasażerem z sąsiedniego fotela okazało się, że jesteśmy krajanami. Był to Wojciech Piróg. Znał mojego Ojca, a ja jego brata Adama. Cały czas podróży to było moje opowiadanie o Kamieniu. Był już w tym czasie ministrem i na lotnisko wyjechał po niego samochód służbowy. Zaproponował podwiezienie do miasta z czego chętnie skorzystałem.
     Drugi raz miałem okazję do rozmowy, kiedy przyjechał do Rzeszowa jako delegat Zarządu Głównego SEP na Zebranie Sprawozdawczo Wyborcze Zarządu Wojewódzkiego Stowarzyszenia Elektryków Polskich w Rzeszowie, w którym jako sekretarz aktywnie się udzielałem.


Serdecznie pozdrawiam czytelników Tadeusz Krawczyk"

 

 
Leśna Wspólnota Gruntowo-Serwitutowa "Las" w Kamieniu

 

     W okresie uwłaszczeniu chłopów w zaborze austriackim postanowiono uregulować sprawę serwitutów. ustanowionych na królewszczyznach .

     Za prawa do serwitutu oddano chłopom część ziemi. W Kamieniu na mocy dekretu C.K. w 1866 roku z tego dobrodziejstwa skorzystało 420 gospodarstw rolnych z terenu ówczesnej wsi Kamień, w skład której wchodziły dzisiejsze sołectwa Kamień ,Podlesie ,Prusina , Krzywa Wieś i 3 gospodarstwa z Cholewianej Góry.

     Po trwających ponad 10 lat sporach, chłopi ostatecznie otrzymali 400 morgów lasu i 370 morgów pastwiska / 410 hektarów/.

     Do 1945 roku majątkiem zarządzała Rada Gminy , a od 1959 roku , zgodnie z uchwalonym statutem Zarząd Wspólnoty wybierany przez członków .

     Obecnie działalność wspólnoty ,prawa i obowiązki określa ustawa z 1962 roku i statut. .

     Od 1959 r Zarządem kierowali kolejno: Kasper Orszak, Józef Komięga , Antoni Szewczyk , Tadeusz Bednarz, Stanisław Koper, obecnie Stanisław Błądek.

     Wspólnota zatrudnia 2-ch leśniczych, a nadzór leśny sprawują Leśniczy Lasów Państwowych.

     Poniżej zdjęcie wykonane w 1963 roku przez Leśniczego Poizla, obok domu Antoniego Orszaka w Podlesiu.

 

Wspólnota Serwitutowa 1963r.

 

Siedzą od lewej: Przewodniczący Zarządu Józef Kumiega, członek zarządu Wawrzyniec Smusz, leśniczy Jan Zając, członek zarządu Stanisław Rodzeń, członek zarządu Wojciech Gancarz.

Stoją od lewej: Antoni Orszak, Józef Bochenek i Julia Orszak żona Antoniego z córką Marysią.

 

 

Prosimy czytelników naszej strony o przekazywanie ciekawych zdjęć obrazujących historię Kamieńskich Rodzin. Razem z opisem zostaną one umieszczone na stronie internetowanej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Macie Państwo niepowtarzalną okazję do przekazania swojej wiedzy i historii młodemu pokoleniu.

 

Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

 
Moja droga do dyplomu i do stanowiska - wspomnienia Tadeusza Krawczyka

Rok 1949
     Kończę Szkołę Podstawową w Kamieniu i, jak większość, zdaję egzamin wstępny do Szkoły Ogólnokształcącej w Nisku. Wraz z kolegą mieszkamy na stancji prywatnej u emerytowanej nauczycielki, która opiekuje się nami jak własnymi dziećmi. Nisko to dla nas, młodych ludzi ze wsi, inna rzeczywistość. Można pójść do kina, na mecz. Z czasem dostrzegamy jednak różnicę w traktowaniu przez nauczycieli nas ze wsi i miejscowych. Im wszystko wolno, nam nie. Starzy nauczyciele wręcz stwierdzają, że nasze miejsce powinno być przy pasieniu krów, a nie w szkole. Z początkiem listopada w gazetach i radiu podany jest komunikat, że na prośbę Polskiego Rządu Związek Radziecki wspaniałomyślnie przekazał nam do dyspozycji Marszałka ZSRR, Konstantego Rokossowskiego. Dalsza część komunikatu informuje o powołaniu go na Ministra Obrony Narodowej. W tej sprawie we wszystkich klasach wychowawcy organizują zebrania informacyjne, które są protokołowane. Jestem jeszcze bardzo naiwny. Między innymi zabieram głos i podaję w wątpliwość fakt, że w Polsce brak generała o odpowiednich kwalifikacjach do objęcia stanowiska Ministra Obrony Narodowej. Pani wychowawczyni poleca nie protokołować mojej wypowiedzi. Być może w ten sposób uchroniła mnie, a może i moich rodziców, od przykrych konsekwencji takiego pytania.


Rok 1950
     Jestem już w drugiej klasie „Ogólniaka”. Mieszkam teraz u kolegi, gdyż zmarła właścicielka stancji, którą wynajmowaliśmy w pierwszym roku. Pod koniec drugiego roku nauki spotykam kolegę ze starszej klasy, który przeniósł się do Technikum w Krakowie. Opowiada, że wszyscy dostają stypendium, za które w zasadzie można się utrzymać. Widząc kłopoty materialne moich rodziców, wychowujących jeszcze trójkę młodszego rodzeństwa, postanawiam przenieść się do Krakowa.


Rok 1951-53
     Jestem uczniem 2-letniegoTechnikum Łączności w Krakowie. Bardzo szybko ulegam urokowi wielkiego miasta. Często jestem głodny, ale nie odmawiam sobie pójścia do teatru, kina lub filharmonii, gdzie w każdą środę odbywają się darmowe koncerty dla młodzieży szkolnej. Namiętnie gram w szachy, a nawet reprezentuję szkołę na spotkaniach w Gdańsku i Poznaniu. Z kolegami chodzę na mecze piłkarskie. Oni kibicują Wiśle, która zmieniła nazwę na Gwardia, ja Cracovii, też o zmienionej nazwie na Ogniwo.
     Mieszkamy w baraku pocztowym. Warunki bytowe i sanitarne fatalne. Brak ciepłej wody. Na sali ustawiono piętrowe łóżka dla 50 uczniów. Podłoga zapuszczona ropą. W nocy pluskwy nie dają spać. Na drugim roku warunki mieszkaniowe uległy poprawie. Nadal łóżka piętrowe i podłoga zapuszczona ropą, ale na sali 20-osobowej w budynku murowanym, bez pluskiew. Stosunek nauczycieli do nas, mieszkańców bursy, jest przyjazny i życzliwy, gdyż nie sprawiamy większych kłopotów wychowawczych. Odwrotnie niż rodowici krakowianie. Śniadania i kolacje przygotowujemy sobie sami, zaś na obiady chodzimy na stołówkę dla biednych i bezdomnych, gdyż są tanie i mają dodatkowo tę zaletę, że wolno jeść chleb bez ograniczeń, nie wolno zaś chleba wynosić. Mimo zakazu zawsze się udaje schować kilka kromek do kieszeni na kolację.
     Jako uczeń Technikum Łączności wracam z Kamienia do Krakowa ze studentem jednej z uczelni krakowskich, rodem z Podlesia. W czasie kilku godzin podróży student roztacza przede mną wizję Polski wolnej i suwerennej. Mówi, że o taką Polskę trzeba walczyć i że jest to zadanie dla młodzieży. Dostaję adres, pod który mam się zgłosić, aby przystąpić do konspiracyjnej organizacji. Wprawdzie jestem zupełnie zielony politycznie i nie mam w sobie ognia rewolucjonisty, ale zgłaszam się dwukrotnie pod wskazany adres i każdorazowo drzwi zastaję zamknięte. Więcej nie szukam kontaktu. Po pewnym czasie dowiaduje się, że w Krakowie została wykryta tajna organizacja młodzieżowa, działająca na uczelniach i w szkołach. Wielu uczniów i studentów zostało aresztowanych i wyrzuconych ze szkół. Może byłbym również jednym z nich. Dzisiaj, po ponad pół wieku, zastanawiam się, jak potoczyły się dalsze losy życiowe owego studenta. Czy doczekał tej prawdziwie niepodległej Polski, o jakiej wtedy marzył?


Maj 1953
     W Krakowie wyczuwa się stan napięcia. To okres napiętych stosunków między Państwem a Kościołem. 9 lutego 1953 roku Rząd wydał dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych przez władze państwowe. W dniach 7-9 maja w Krakowie zebranie Konferencji Episkopatu Polski. 8 maja, w dniu św. Stanisława, zapowiedziana jest uroczysta Msza św. i procesja na Wawelu z udziałem Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Szkoły w tym czasie mają prowadzić lekcje, aby młodzież nie brała udziału w uroczystościach. Razem z kolegą uciekamy z lekcji i pędzimy na Wawel. Jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia. W kazaniu Prymas Wyszyński wygłasza: NON POSSUMUS. Jest to protest Episkopatu w sprawie dekretu o ingerencji władz państwowych przy obsadzaniu stanowisk kościelnych To kazanie będzie podstawą do późniejszego aresztowania Księdza Prymasa. W czasie procesji spotykamy naszą nauczycielkę z języka rosyjskiego. My jesteśmy przestraszeni, ale w jej oczach dostrzegamy przerażenie. Nic dziwnego, gdyby ktoś doniósł, straciłaby pracę. My także podpadliśmy, ale skończyło się na reprymendzie od dyrektora.

 

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 9 z 13

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 16 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS