poniedzia?ek, 25 czerwca 2018r.
Home Wspomnienia
Wspomnienia
Historia pierwszego sztandaru Szkoły Podstawowej w Kamieniu

W starej kronice Szkoły Podstawowej w Kamieniu jest następujący zapis „w dniach 11-12 czerwca 1929 roku wizytował szkołę ks. Biskup Józef Fiszer, który poświecił budynek szkoły i sztandar szkolny sprawiony z datków młodzieży, datków R.R.M. i dochodów z imprez przedstawieniowych”.

Sztandar był symbolem szkoły, w ówczesnych czasach ważnej placówki wiejskiej. Podczas każdej uroczystości szkolnej, kościelnej i państwowej prezentowany był z wielkim szacunkiem przez uczniów, a uczestnictwo w poczcie sztandarowym było dla nich wielkim wyróżnieniem.

W czasie II Wojny Światowej i okupacji niemieckiej zakazano organizowania wszelkich zgromadzeń, a sztandar, pieczołowicie przechowywany, czekał do zakończenia wojny. Po wojnie latach 1945-1950 w poczcie sztandarowym asystowali miedzy innymi tacy uczniowie jak: Wanda Gancarz, Janina Konior i Tadeusz Szewczyk, Józef Rodzeń i inni. Jak wspominała Stanisława Kida, wieloletnia pracownica szkoły, sztandar na co dzień był starannie złożony, przechowywany w drewnianej skrzyni na piętrze budynku szkoły.

Istniało przekonanie, że pierwszy, historyczny sztandar naszej szkoły podstawowej z wizerunkiem św. Stanisława Kostki zaginął bezpowrotnie podczas II Wojny Światowej lub w latach powojennych.

Jednakże relacja Józefa Wyki, s. Andrzeja zaprzecza potocznemu przekonaniu o zaginięciu sztandaru.

Na pytanie „w jakich okolicznościach sztandar szkolny z wizerunkiem św. Stanisława Kostki znalazł się w Twoim domu rodzinnym?” opowiada jak w 1966 roku wraz ze swoim ówczesnym sąsiadem, Józefem Rogalą przygotowywali się do udziału w uroczystości 1000-­lecia Chrztu Polski. W związku z tym udali się oni do Bartłomieja Kutyły, pełniącego wtedy funkcję kościelnego kościoła parafialnego, aby wypożyczyć kościelne chorągwie, z którymi mieli jechać w banderii konnej. Kościelny, prawdopodobnie za zgodą proboszcza ks. Stanisława Patryna, wręczył chorągiew Józefowi Rogali, a Józefowi Wyce sztandar z wizerunkiem Świętego Stanisława Kostki. Nie ma tyko pewności, czy sztandar był w tym czasie przechowywany na terenie kościoła, plebanii czy szkoły. Na drugi dzień, w niedzielę Józefowie Wyka i Rogala uczestniczyli w tej wielkiej uroczystości, co dokumentują poniższe zdjęcia.

 

   W pierwszym szeregu po prawej stronie Józef Wyka, obok Józef Rogala

 

 Kolumna uczestników banderii

Józef Wyka po zakończeniu pochodu, podczas powrotu do domu z kolegami, zauważył, że jedzie za nimi i obserwuje ich milicja. Rozdzieli się i wracali starając się zgubić obserwatorów. Gdy przyjechał na swoje podwórko, zawiadomił o tym ojca, który pocieszył go ­ „może Ciebie nie zamkną, będę stawał w Twojej obronie”. Sztandar wziął ojciec Józefa Wyki, Andrzej, i ukrył go, nie mówiąc synowi gdzie. Nikt do śmierci ojca nie interesował się losem szkolnego sztandaru, więc zabrał tajemnicę miejsca jego ukrycia do grobu.

W 2004 roku budynek ten był remontowany i jeden z pracowników budowlanych, Mieczysław Szczygieł, zmieniając pokrycie dachowe, odnalazł owinięty w płótno sztandar szkoły, ukryty w dachu, który przeleżał tam 38 lat. Znalazca pamiętał prośbę ks. Prałata Tadeusz Wójcickiego, który apelując do mieszkańców o przekazywanie pamiątek historycznych, starych zdjęć, obrazów, wspomniał również o zaginionym sztandarze z wizerunkiem św. Stanisława Kostki. Odnaleziony „skarb” Mieczysław Szczygieł przekazał ks. Prałatowi Tadeuszowi Wójcickiemu.

Kamień, 21 sierpień 2016 rok.

Artykuł powstał dzięki uprzejmości Józefa Wyki, Mieczysława Szczygła i Tadeusza Szewczyka.

Opracował : Józef Czubat

 
ZPOK Kamień

Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet w Kamieniu

 zdjęcie z 22.05.1936 r.

Na zdjęciu miedzy innymi: górny rząd od prawej: Zofia Delekta-Sitarz, w stroju krakowskim Emilia Czubat-Gancarz; niżej 9-ta od lewej Karolina Szewczyk-Łach. Trzeci rząd od góry siedzą: druga od lewej: Janina Zygmunt, następna Zofia Błąd, Ludwika Wierzbicka, Wanda Barańska, Karolina Piróg-Surdyka; klęczy pierwsza od lewej Zofia Rodzeń-Błąd.

 

 

Jeśli czytelnicy rozpoznają inne osoby, prosimy o poinformowanie Towarzystwa, dokonamy korekty nazwisk.

 
Wspomnienie Franciszka Piróg

Wójt Gminy, Prezes ZG OSP w Kamieniu powiedział:

 

„Ostatni wieczór naszego życia, Jest pierwszym porankiem naszej wieczności"
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Drogi Prezesie Franciszku!
Wieloletni Sołtysie Sołectwa Nowy Kamień!

 

     Są rzeczy, których umysł ludzki nie jest W stanie ogarnąć i tajemnice, których człowiek nie potrafi odkryć. Powołując się jednak na słowa Chrystusa „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie” wierząc, że nadal Żyjesz kieruję do Ciebie w imieniu własnym, Samorządu Gminy Kamień, sołtysa i strażaków z Nowego Kamienia oraz całej społeczności Kamienia szczególne słowa.


     Twoja osoba jest znana wszystkim mieszkańcom naszej gminy. Od najmłodszych lat byłeś strażakiem, a przez ostatnie 10 lat Prezesem OSP w Nowym Kamieniu. Jednocześnie od 1975 r. przez 24 lata pełniłeś funkcję sołtysa Nowego Kamienia.

 


     Z wielkim bólem przyjęliśmy wiadomość o Twoim odejściu od nas. To jutro mieliśmy się spotkać na strażackim zebraniu, aby przyjąć od Ciebie sprawozdanie z działalności OSP w Nowym Kamieniu jako Prezesa Zarządu. Ale Bóg tak chciał, że musisz go złożyć w niebiosach u Naszego Pana.


     Byłeś i pozostaniesz dla nas wzorem działacza, człowieka, który nigdy nie narzekał, człowieka prawego. Większość Twojego dorosłego życia to praca w straży zawodowej, z której byłeś dumny. Nabyte tam doświadczenie strażackie przekazywałeś nam ochotnikom. Zawsze byłeś otwarty na dyskusję rzeczową, merytorycznie przygotowany na piśmie. Byłeś punktualny i bardzo zdyscyplinowany. Sztajno - to Twoje drugie życie, to 24 lat sołtysowania. Historia wsi, życie kolonistów, a szczególnie mapy austriackie to Twoja pasja, która przejdzie do historii.


     Słowa współczucia kieruję do Rodziny: żony pogrążonej w smutku, córki i synów. Szczególne słowa kieruję do wnuków: Możecie być dumni z dziadzia! A wyjątkowe słowa kieruję do wnuka Marcina: Marcin, dziadziu Cię bardzo kochał! Z jaką radością i dumą opowiadał mi o Tobie.


     Panie Franciszku, dziękuje Ci za wspólne rozmowy jako doświadczonego działacz ze mną, młodszym o 20 lat. Lubiłem Cię bardzo słuchać. Rok temu obwiozłem Cię po naszej gminie, pozwiedzałeś mi: „Wójt dziękuję Ci i gratuluję" i takim cię zapamiętam.


     Dobry Jezu a nasz Panie, daj mu wieczne spoczywanie!

 
Wspomnienie o moim ojcu Adamie Piróg , synu Anny i Andrzeja

Adam Piróg

(ur. 9 września 1916r. - zm. 8 lipca 1991r.)

 

     Urodził się w Kamieniu, tu mieszkał, założył rodzinę, pracował całe życie, tu uprawiał ziemię, tu zmarł i na cmentarzu w Kamieniu został pochowany. To właśnie jego ojciec Andrzej Piróg, szanowany gospodarz, przez wiele lat sprawujący funkcję wójta Kamienia, wybrał z pośród pięciorga rodzeństwa Adama na swojego następcę. Po ukończeniu szkoły podstawowej, kontynuował naukę w Szkole Rolniczej w Mokrzyszowie. W wieku 23 lat został powołany do wojska. Służył w I Szwadronie 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie. Podczas kampanii wrześniowej, ojciec doszedł z Frontem Południowym, aż pod Lwów, skąd został internowany na Węgry. Po powrocie do Kamienia, nawiązał kontakty z działaczami ruchu oporu, wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a następnie do Straży Chłopskiej. Po wojnie jego zaangażowanie w obronę ojczyzny, zostało uhonorowane medalem "Za udział w wojnie obronnej 1939 roku", oraz odznaczeniem "Zasłużonym na polu chwały".
     Po wojnie w 1945 r. założył rodzinę. Razem z żona Janiną (z domu Chmura) wychowali, wykształcili pięcioro dzieci: Krystynę, Andrzeja, Stanisława, Józefa i Marię. Ojciec był człowiekiem pracowitym, gospodarnym, skromnym i przywiązanym do ziemi-ojcowizny. Prowadził 15 hektarowe gospodarstwo, wprowadzając w trudnych latach po wyzwoleniu wiele innowacji. Był pomysłodawcą wprowadzania upraw przemysłowych rzepaku, buraka cukrowego, lnu, koniczyny i bobiku. W latach pięćdziesiątych założył sad, wiele uwagi poświęcając doborowi różnych odmian jabłoni i śliw. Przez lata hodował pszczoły, założył własną pasiekę, był działaczem organizacji pszczelarskich. Był gospodarzem nowoczesnym i otwartym na postęp w rolnictwie. Zmodernizował gospodarstwo, w miejsce drewnianych zabudowań, postawił murowane pomieszczenia gospodarcze (1961 r.). Jako jeden z pierwszych gospodarzy w Kamieniu, zakupił maszyny rolnicze i stale uzupełniał park maszynowy. Unowocześniał produkcję rolną, starał się wprowadzać nowe - jak na tamte trudne czasy - metody uprawy, zbioru plonów, stosował płodozmian, by ekonomiczne wykorzystać ziemię. Hodował bydło i trzodę chlewną. Był dobrym i pracowitym gospodarzem, lubił porządek, najpierw wymagał od siebie, tego też uczył nas - swoje dzieci. Przez lata był członkiem Stronnictwa Ludowego, oraz działaczem Kółka Rolniczego w Kamieniu. Chętnie służył radą i dzielił się zdobytym przez lata doświadczeniem. Wspólnie z braćmi: Wojciechem i Czesławem, był również propagatorem i wykonawcą elektryfikacji w Kamieniu-Prusinie w latach 1948-1949. Przez 20 lat spełniał się również jako radny Powiatowej Rady Narodowej w Nisku. Dbał o interesy mieszkańców wsi. Jego pracę doceniono w 1972 r., odznaczając go Złotym Krzyżem Zasługi i medalem 40-lecia "Zasłużony dla Województwa Rzeszowskiego", oraz  "Zasłużony Działacz Ruchu Spółdzielczego".

Fot. Adam Piróg żołnierz 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie IX 1939 r.

 

Fot. Ojciec - koniec lat 70-tych.

 

Fot. Adam Piróg z kolegami (prawdopodobnie: Soboń, Plizga), w czasie internowania na Węgrzech 1939 r.

 

Fot. Szkoła Rolnicza w Mokrzyszowie ok. 1930 r. - Adam Piróg ( trzeci od lewej strony w ostatnim rzędzie).

 

 
Pechowy 13 czerwca 1915 - pożar Steinau

     W artykule poświęconym kwaterze żołnierzy austro-węgierskiech na terenie cmentarza w Kamieniu1 przytoczyłem cytat, w którym wspomniany był pożar w Steinau - jego ofiarą padł miejscowy kościół i większość zabudowań wsi. Wydarzenie to odnotowali w swoich dziennikach także żołnierze, którzy w czerwcu 1915 pojawili się w tej okolicy.


     Śtajno - tak do dziś starsi mieszkańcy sąsiednich wniosek nazywają tę wyjątkową wieś, w której starsze domy ustawione są ścianami szczytowymi do drogi. Drogi, która w całej wsi nie ma ani jednego, nawet najmniejszego zakrętu. Wieś założona została przez niemieckich osadników, których tuż po przyłączeniu Galicji do Austrii sprowadził tu cesarz Józef II Habsburg. Około 1890 roku Steinau składał się z 61 domów, w których mieszkało 413 osób. Do wsi należało prawie 14 ha pastwisk, 27 ha łąk i 176 ha niezbyt urodzajnych, bo piaszczystych pól uprawnych2. W centrum ciągnącej się wzdłuż drogi miejscowości znajdował się ewangelicki kościół, cmentarz oraz szkoła.


     Austro-węgierski II Pułk Cesarskich Strzelców Tyrolskich, który w drugiej połowie maja 1915 roku walczył między Niskiem a Rudnikiem, pod naporem Rosjan wraz z sąsiednimi jednostkami wycofał się w rejon Jeżowego3. Kilkanaście pierwszych dni czerwca spędził biwakując w Steinau. Owej pechowej niedzieli 13 czerwca otrzymał rozkaz opuszczenia wsi i zluzowania 14. Pułku Piechoty broniącego leśnego odcinka frontu pod stacją kolejową Łętownia. W monumentalnej pracy Ernsta Wißhaupta czytamy: "Ledwo 15 minut po opuszczeniu Steinau w miejscowości wybuchł ogień. Ofiarą pożaru padło pół wsi i piękny kościół"4.


     Żołnierz tej jednostki - Matthias Ladurner-Parthanes - w notatce z 17 czerwca 1915 pisał pełen współczucia:


Jeszcze 13 czerwca o czwartej maszerowaliśmy przez Grądy i Groble i dotarliśmy tu późną nocą. Podczas naszego wymarszu ze Steinau zdarzyło się wielkie nieszczęście. Przez nieuwagę jednego z żołnierzy siódmej kompanii niemal cała wieś padła ofiarą ognia. Biedni mieszkańcy poniosą teraz największy ciężar nieszczęścia. We znaki dały im się rekwizycje i kwaterunek wojska, a teraz zniszczony został ich jedyny dobytek. Dziesiątki biednych rodzin muszą teraz odpokutować niezdarność jednego człowieka5.


     Słoweniec Alojz Goriup, dowódca baterii w 2. Pułku Armat Polowych, pod datą 15 czerwca 1915 zapisał m.in.:


W te dni spłonęło wiele domów w Jeżowem, a jeszcze więcej w Steinau. W tej ostatniej wiosce pewien strzelec cesarski przy gotowaniu ziemniaków przypadkiem spowodował pożar, który zniszczył około 60 domów i piękny kościół. Wczoraj tam pojechałem. Fotografowałem kościół i pogorzelisko. Pojechałem dalej i widziałem bardzo dziwne, nieco większe domy, które są dużo wyższe i bardziej przestronne w porównaniu do zwykłych. Stajnie i stodoły są [tu] ładniej zbudowane. Steinau to niemiecka osada6.


     O ile wydana w międzywojniu monumentalna praca o walkach Tyrolskich Strzelców Cesarskich odnotowuje tylko fakt, nie przypisując nikomu winy, z treści obu powstałych zupełnie niezależnie dzienników jasno wynika, że pożar wybuchł z powodu nieostrożnego obchodzenia się z ogniem przez jednego z żołnierzy. Czerwiec 1915 roku był pogodny i suchy, a zabudowa wsi gęsta... Reporter "Nowej Reformy" podawał, że w Steinau spłonęło dokładnie 39 zagród7.


     Kościoła nie odbudowano już nigdy, wieś jednak powoli rozrastała się (w okresie międzywojennym miała około 500 mieszkańców8), tracąc jednocześnie coraz szybciej niemiecki charakter. Nazwę zmieniono na Nowy Kamień, a ostatni Niemcy wysiedleni zostali w czasie II wojny światowej.

Na zgliszczach rodzinnego domu - scena jakich wiele dało się zaobserwować w Galicji

Na zgliszczach rodzinnego domu - scena jakich wiele dało się zaobserwować w Galicji

Sławomir Kułacz

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia123456789NastępnaOstatnie »

Strona 2 z 9

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS