sobota, 11 lipca 2020r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
30 lat Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

     Czwartkowy wieczór, 21.stycznia, był wyjątkowy nie tylko dlatego, że akurat tego dnia o swoim istnieniu przypomniała nam zima. Gdy na dworze (przepraszam- na polu!- wybaczcie niżej podpisanej przywłoce z Ziem Odzyskanych) trwała szarża zjednoczonego oręża Królowej Śniegu, chłoszcząc niemiłosiernie śniegiem i mrozem, w ciepłej przestrzeni kamieńskiej remizy odbyło się spotkanie Towarzystwa Przyjaciół Kamienia zorganizowane z racji obchodów 30-lecia jego działalności.


     Kiedy karnawał trwał w najlepsze, licealiści z Kamienia pracowicie wytupywali poloneza i walca, kiedy wzruszone babcie odbierały hołdy od swoich wnucząt, a zima znów podstępem zaskoczyła drogowców, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kamienia jak zwykle poszukali sobie zajęcia i zamiast grzać się przed kominkiem, zorganizowali spotkanie, na którym, jak to zwykle bywa, nie zabrakło strawy i dla ciała, i dla ducha. O uroku kamieńskiej kuchni napisałam już niejeden pean, zatem pokłady dytyrambicznych zachwytów pozostawmy dla wydarzenia bez precedensu - a więc wydania książki o historii spotkań z mową gwarową GwarKam, której autorem jest dr Sławomir Ożóg, polonista z naszego kamieńskiego gimnazjum.

     Pan dr Ożóg dokonał rzeczy pięknej i chwalebnej, albowiem zebrał informacje o tym jakże wyjątkowym przedsięwzięciu i doprowadził do wydania ich w postaci książki, tym samym ujarzmił to, co ulotne, co umyka ludzkiej pamięci, blednie w stosie gazet, znika w efemerycznym cyfrowym bycie. Jak podkreślał autor- książka ta nie mogła powstać bez pomocy wielu osób (spośród których wymienić należy przede wszystkim panią Helenę Orszak i panią Genowefę Saj), wszak i GwarKam był dziełem zbiorowości. Książka jest bogato okraszona zdjęciami, a te należy opisać, opatrzyć komentarzem, pozbierać nazwiska tak, by nikogo nie pominąć, odgrzebać daty, odtworzyć zdarzenia. To niejednokrotnie żmudna mrówcza praca, bez której żadna idea nie ma racji bytu. Jednakowoż trud pisarski, zamysł i konstrukcja książki są przecież zasługą pana doktora. Okładka książki jest realizacją zamysłu artystycznego pani Zofii Bednarz.


     To wydarzenie stanowiło clou owego wieczoru, ale przecież na sali obecni byli znamienici goście, którzy swoją obecnością uświetnili to spotkanie, a słowem dodali mu blasku.

     I tak spotkanie otworzył prezes Towarzystwa Przyjaciół Kamienia, pan Józef Czubat, o którym z wielkim szacunkiem wypowiadał się w dalszej części spotkania obecny na nim pan wójt, Ryszard Bugiel. Nie zabrakło przewodniczącego Rady Powiatu i sekretarza gminy pana Jerzego Bednarza oraz przewodniczącego Rady Gminy Mirosława Piędla. Obecni byli dyrektorzy szkół z terenu naszej gminy, nauczyciele, członkowie TPK i jego sympatycy, a także członkinie Kół Gospodyń Wiejskich. Spotkanie uświetnił swą obecnością prof. Kazimierz Ożóg, który przybył nań wraz z małżonką.

 
     Prezes Józef Czubat przypomniał początki działalności towarzystwa, spotkania „na pięterku w banku, kiedy trzeba było powołać stowarzyszenie, by łatwiej było pokonać przeszkody biurokratyczne piętrzące się przed nieżyjącym już dr. Andrzejem Rurakiem, który chciał wydać książkę o historii naszej wsi. Choć pomysł zrodził się już w roku 1983, na rejestrację stowarzyszenia trzeba było poczekać do roku 1985. W tym czasie zbierano materiały do książki, a udostępnili je m.in. ksiądz Tadeusz Wójcicki i kronikarz Konstanty Radomski. Bogatym źródłem wiedzy okazało się archiwum państwowe i kościelne. Brudnopis książki przepisywali pracownicy banku, a szczególnie najmłodsza wówczas członkini Towarzystwa, pani Alicja Hawro. Maszyna do pisania „Łucznik”, która odegrała ważną rolę historyczną, do dziś znajduje się w naszej Skarbnicy Pamięci. Do dziś zachowały się też kwitariusze przedpłat na druk książki”. I tak historia zatoczyła koło, bo przecież wydanie książki dr. Sławomira Ożoga bez wsparcia finansowego sponsora, pana Stanisława Bednarza, nie byłoby możliwe. Prezes przypomniał również nazwiska założycieli Towarzystwa, którzy stanowili również zespół redakcyjny periodyku wydawanego z inicjatywy TPK- „Echa Kamienia” - Jana Orszaka, Alicji Hawro, Jacka Partyki, Genowefy Saj, Krystyny Lenart, Alicji Gutowskiej i Jerzego Bednarza.

 


     Wzruszające było wystąpienie pana wójta. Odwołał się on do osobistych doświadczeń, do wspomnień, do opinii wygłaszanych przez nieżyjącego już Ojca czy dyrektora Jana Dobrowolskiego. Pan wójt, który od 38 lat jest mieszkańcem Kamienia, w ciepłych słowach opisał prezesa jako człowieka „co jak coś sobie postanowił, to tego dopiął”, którego pan wójt „cenił i zawsze będzie cenił, korzystając z jego mądrości i doświadczenia”. W dalszych słowach nie zabrakło wyrazów wdzięczności i życzeń wielu jeszcze sukcesów.


     Głos zabrał również pan Jerzy Bednarz, przypominając genezę GwarKamu. To właśnie z jego inicjatywy, przy wydatnym wsparciu Jana Orszaka, zainicjowano spotkania z mową gwarową, jedyną tego typu imprezę w naszym kraju.

     Ważną częścią spotkania było rozdanie książek autorstwa dr. Ożoga. Każda z nich na stronie tytułowej miała wykaligrafowaną dłonią pani Zofii Bednarz dedykację. Jubilerska to robota i niech szczęśliwy będzie ten, kto wpis ów ma zaszczyt umieścić w swoim księgozbiorze.


     Gdy rozdawano książki, na stołach zagościły specjały kuchni kamieńskich kucharek. I tak w gwarze rozmów, przy wtórze facecji ze swadą opowiadanych przez pana profesora Kazimierza Ożoga, w towarzystwie wiersza ułożonego przez panią Annę Szewczyk i przez nią wydeklamowanego (zapamiętałam wzruszającą puentę o pracy, która „nie smakuje, ale wychowuje”- doprawdy, kwintesencja życiowej mądrości!).


     Kiedy po raz kolejny siadam przed ekran komputera, by lepiej lub gorzej donosić o kolejnych poczynaniach członków TPK, w którego szeregach bycie poczytuję wciąż za zaszczyt i fascynującą przygodę, zastanawiam się, ileż jeszcze pasji, pracowitości i ułańskiej fantazji kryje się w głowach tych ludzi, którzy są moimi przełożonymi, kolegami z pracy, szanowanymi członkami społeczności. W czasach, w których przeliczamy wszystko na zysk, w których opłaca się tylko to, co opłacalne, są ludzie, którzy śmiałe idee odważnie wcielają w czyn, bez żądzy poklasku, bez wiary w czerwony dywan albo zwykłe ludzkie „dziękuję”. To jedna z najcenniejszych lekcji, którą dane mi było odebrać w Kamieniu. Ciężko pisać o Waszych poczynaniach i nie myśleć o Was z podziwem i wzruszeniem, co rusz więc pozwalam sobie na prywatę i chylę nisko czoła, pozostając, jak zawsze, do dyspozycji-


Ewa Świerat

 

 

Zdjęcia z wydarzenia dostępne są także w galerii:

Galeria - 30-lecie TPK

 

 
Poszukiwani potomkowie Jana i Agnieszki Sudołów z Cholewianej Góry

     Kilka lat temu na aukcji kolekcjonerskiej kupiłem dwie interesujące karty pocztowe. Ich nadawcą był Jan Sudoł, żołnierz armii austro-węgierskiej przebywający w rosyjskim obozie jenieckim w Poklewce w guberni permskiej.

     Pierwsza z nich, napisana dnia 1 lipca 1917 roku, adresowana jest do żony Jana, Agnieszki Sudoł Wąsikównej (zapewne: z domu Wąsik). Oto skan awersu:

     Treść znajduje się na rewersie i niezwykłym świadectwem tamtych strasznych czasów.

     Druga kartka napisana została 15 maja 1917 roku i adresowana jest do siostry Jana - Karoliny Sudołówny. Oto jej awers:

     W obu przypadkach Jan Sudoł korzystał z blankietów Austriackiego Czerwonego Krzyża przygotowanych specjalnie dla jeńców wojennych. Był to przesyłki bezpłatne, jednak podlegały podwójnej cenzurze - rosyjskiej i austriackiej.

     Proszę o pomoc w odszukaniu potomków Jana Sudoła i jego najbliższej rodziny. Być może wciąż mieszkają oni w Cholewianej Górze. Całkowicie bezinteresownie udostępnię rodzinie skany rewersów. Chętnie wysłucham też opinii rodziny na temat moich planów - zamierzam bowiem w przyszłości opublikować treść tych przesyłek jako dokumentów tragicznej historii sprzed ponad stu lat. Jeśli w przeciągu roku od podanej niżej daty nie zgłosi się do mnie żaden potomek Sudołów, uznam, że ta linia rodziny wygasła lub nie ma nic przeciwko moim planom przedstawionym poniżej.

 

Sławomir Kułacz, 15 kwietnia 2020

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
Stalowowolski tygodnik "Sztafeta" o powstaniu wsi Kamień

     „Bezwzględny ciemiężca czy raczej dobrodziej” - pod takim tytułem ukazał się 12 stycznia 2017 roku w tygodniku „Sztafeta” artykuł Janusza Ogińskiego o Andrzeju Firleju herbu Lewart (ok. 1583-1649). Był on właścicielem ziem królewskich stanowiących obecnie teren wsi Kurzyna, Jarocin i Kamień. Znalazła się tam ciekawa informacja o historii powstania naszej wsi.
     Autor artykułu pisze tak: „Dwie z nich to Kurzyna i Jarocin powstały na mocy jednego dokumentu lokacyjnego wydanego przez króla Zygmunta Augusta ok. 1571 roku. Osady te umiejscowione zostały na gruntach leśnych za rzeką Tanew. Każda z wiosek otrzymała wówczas po 6 łanów na urządzenie sołectwa oraz 15 lat wolnizny na zagospodarowanie. Poza tym osiedleńcy mieli prawo korzystać z zasobów leśnych i zakładać barcie. Trzecią był Kamień, osada za lasami, która powstała w 1578 roku za zgodą Stefana Batorego. Jego mieszkańcy również otrzymali od króla przywileje, m.in. byli zwolnieni przez 20 lat od pańszczyzny, mieli prawo zakładania barci oraz wypasu bydła i trzody w lasach starostwa, a także zgodę na łowienie za pomocą sieci.”

 

Zarząd TPK

 
Zasłużony obywatel Kamienia Baron Jan Albin Götz Okocimski

     Protoplastą rodu, znanego jako właściciele i zarządzający browarem w Okocimiu, był Jan Ewangelista Götz, który urodził się ok. 1815 roku w Bawarii, a do Polski przybył w roku 1845. Od cesarza Franciszka Józefa w 1881 roku otrzymał szlachectwo z tytułem „Edler” i predykatem „von Okocim” oraz herb. Od tej pory występował jako Jan Götz-Okocimski. Jego syn, od 1909 roku z tytułem barona, Jan Albin Goetz Okocimski żył w latach 1864-1931. Ukończył Wydział Rolniczo-Leśny Uniwersytetu w Wiedniu. Był właścicielem Browaru Krakowskiego i Fabryki Wyrobów Słodowych. Mieszkał z rodziną w Brzesku. Pełnił szereg funkcji społecznych i politycznych, był działaczem gospodarczym. Po śmierci ojca w 1893 roku przejął rodzinny majątek oraz kontynuował inwestycje ojca w nieruchomości poprzez zakup majątków ziemskich i lasów.
     Z 12-stronicowego kontraktu kupna-sprzedaży zawartego 18 czerwca 1912 roku w Wiedniu, spisanym w języku polskim, przechowywanego w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (L.rep.40203), który odnalazła tam Pani Anna Pawlik-Wywrot, wynika, że ”pan Rudolf hrabia Resseguier hipoteczny właściciel i fizyczny posiadacz dóbr tabularnych Kamień, sprzedaje JWp Janowi baronowi Götzowi Okocimskiemu na tegoż zupełną i niczym nieograniczoną własność powyższe dobra tabularyczne Kamień z wszystkimi gruntami drzewostanem, budynkami, tartakiem, dwoma karczmami (…) za 1,700.000 koron”. W 1918 roku zaś Rudolf Resseguier sprzedał mu majątek w Morgach z domkiem myśliwskim.
     Opis działalności tego właściciela wsi Kamień zawarty jest w książce „Ku pamięci potomków Jana Götza-Okocimskiego 1815-1893” wydanej w 1929 roku z okazji obchodów 80-lecia browaru w Okocimiu. Na stronie 31 tego wydawnictwa czytamy, że Kamień wśród 5 innych miast i miasteczek nadał mu honorowe obywatelstwo, a na stronie 30 - „O jego patriotyzmie i ofiarach dla spraw publicznych i dobra ogółu świadczą: (...) Darowizna dużego, murowanego budynku w Radomyślu n/Sanem, gdzie mieścił się urząd miejski, dla czytelni ludowej i związków kooperatywnych oraz na taki sam cel dużego, murowanego domu stojącego w gminie Kamień, koło kościoła”. Mowa jest tu o budynku w Kamieniu, w którym mieścił się Ośrodek Zdrowia z izbą porodową i mieszkaniem służbowym lekarza, a obecnie na tym terenie jest wybudowany budynek Poczty Polskiej i przystanek autobusowy.

Pałac myśliwski w Morgach Barona Jana Götza-Okocimskiego

Ośrodek Zdrowia w Kamieniu zdjęcie z 1975 rok.

 

     Po śmierci Jana Albina Götza-Okocimskiego jego majątek odziedziczył syn, Antoni Jan Goetz Okocimski (1895-1962). Zarządzał nim do września 1939 roku, kiedy to uciekł z rodziną przed nacierającymi wojskami niemieckimi. Zmarł bezpotomnie w Nairobi.

 

Mapa opisanych terenów

Bibliografia:
1. Gawlik j.S., Mietła M. Ku pamięci potomków Jana Götza-Okocimskiego 1815–1893 / [red. wyd.]. – Brzesko : Brzeskie Towarzystwo Gryf, cop. 2015. – s., [30 i 31],
2. Franaszak P.(2020), Rola rodziny Goetzów w rozwoju gospodarczym regionu, Pobrane z : http://tradycjegospodarcze.pl/tekst/99#footnote-ref-10.

 

Kamień 09.04.2020                 

op.JC

 
Podziękowanie dla Pani Ewy Krzyżek Sekretarz Towarzystwa Ziemi Niżańskiej

Szanowna Pani,

 

proszę przyjąć serdeczne podziękowania za udostępnianie nam materiałów prasowych dotyczących historii Kamienia. Te unikalne dokumenty, odnalezione przez Panią w archiwach, są dla nas niezwykle cenne, zarówno jako źródło informacji o naszej przeszłości, ale także jako inspiracja do dalszych badań źródłowych. Podziwiamy Pani pracę i cierpliwość, której ona wymaga.

 

Towarzystwo Przyjaciół Kamienia

 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 18

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS