sobota, 31 października 2020r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
1% podatku za 2019 rok

Szanowni Państwo!!!

     Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia dziękuje za przekazanie 1% podatku na działalność naszej organizacji, która jest organizacją pożytku publicznego.

     W bieżącym 2020 roku 175 podatników przekazało 8. 481 zł z 1% podatku za 2019.

Przedsiębiorcy:
Monika Socha - Kamień,
Mirosław Piędel - Nowym Kamień,
Józef Mączka - Kamień,
Jadwiga Cholewa - Łowisko.

Podatnicy indywidualni:

Kamień: Tomasz Polak, Wojciech Łach, Diana i Jan Kolano, Joanna Mazurkiewicz, Stanisława Koper, Joanna i Grzegorz Olejarz, Agnieszka Baran, Wiesława Wiśniewska, Maria Świerad, Teresa Skiba Balcer i Marek Balcer, Halina Watras, Anna Surdyka, Eleonora Błądek, Dorota Błądek, Zbigniew Drelich, Władysława Olko, Waldemar Kata, Zofia Bednarz, Stanisław Bednarz, Zofia i Jerzy Bednarz, Anna i Tadeusz Marciniak, Wiesława i Jacek Drelich, Krystyna Sitarz, Małgorzata Bałut, Wiesława i Józef Mączka, Stanisława i Józef Czubat, Piotr Świerad, Renata i Krzysztof Stec, Alicja Hawro, Stanisław Wilk, Zofia i Jacek Partyka, Genowefa Bednarz, Roman Sądej, Maria Grabiec, Mateusz Stec, Anna Delekta, Leszek Stec, Monika i Przemysław Łach, Magdalena Bałut, Stanisława i Tadeusz Baran, Robert Baran, Anna i Tadeusz Rembisz, Irena i Stanisław Piróg, Krzysztof Majka, Małgorzata Grabiec, Maria Tupaj, Irena i Tadeusz Watras, Jacek Kowal, Maria Bajek, Anna Stec, Adam Dudzik, Marek Błądek, Andżelika Socha, Marta i Marek Oczkowski, Anna i Tadeusz Kołodziej, Damian Demkowicz, Jerzy Bujdasz, Andrzej i Wiesława Majka, Marcin Maczka, Teresa i Wojciech Sądej, Lesław Piróg, Maria i Mieczysław Piędel,

Nowy Kamień: Wiesław Żak, Jan Szostecki, Genowefa Chojnacka, Rafał Chojnacki, Małgorzata Bujdasz, Stefania i Tadeusz Olko, Robert Baran, Stanisław Cyran, Lilla i Jan Urban, Maria Czubat,

Krzywa Wieś: Irena i Tadeusz Chmiel, Małgorzata Sobczuk, Maria i Wiesław Piróg, Mieczysław Matuła, Jolanta Sączawa,

Duble: Elżbieta i Antoni Partyka, Iwona i Piotr Partyka, Zofia Socha, Katarzyna Sabat,

Łowiska: Zofia Buczkowska, Zofia Sączawa, Łukasz Zdeb, Mateusz Zdeb, Gabriel Kida, Stanisław Sączawa,

Rzeszów: Kazimiera Stachowicz, Agnieszka Łukaszewska,

Warszawa: Hanna Uzdowska, Bronisław Rodzeń,

Przemyśl: Wanda Cyrano,

Lublin: Jadwiga i Piotr Leszczuk, Krzysztof Uzdowski,

Kraków: Wanda Baran, Magdalena Piędel,

Zawiercie: Urszula i Józef Surdyka,

Gogolin: Rozalia i Karol Czekała,

Wrocław: Teresa i Stanisław Siut, Elżbieta Bereś-Pawlik, Józef Pawlik,

Głogoczów: Anna Pawlik-Wywrot,

Nisko: Bożena i Tomasz Wach, Ewelina i Piotr Słoma,

Stalowa Wola: Andrzej Krudysz,

Jeżowe: Ewelina Bańkowska, Jan Zarzycki, Damian Drabik, Marek Rogala, Stanisław Piędel, Tadeusz Gielar, Beata i Józef Mścisz, Urszula i Wiesław Guściora, Krystian Drabik, Helena i Tadeusz Siudak, Bożena i Tadeusz Zaguła, Zygmunt Piędel, Halina i Jan Drabik,

Cholewiana Góra: Hanna i Stanisław Olejarz, Władysława i Stanisław Blajerski, Stanisława Socha, Stanisław Sudoł,

Górno: Piotr Surdyka, Marcin Łach, Aneta i Krzysztof Dolecki,

Myślenice: Paweł Orawin,

Tarnobrzeg: Anna i Grzegorz Janczy,

Wpłacili również: Mariusz Bolko zam. Krzywdy, Justyna i Tomasz z Dzikowca, Paweł Orawin z Myślenic, Grażyna Sapuła z Raniżowa, Maria Gola z Krzątki, Jan Pikuła z Łętowni, Adam Przybyło z Krasnego, Józefa Uchańska z Sójkowej, Anna i Krzysztof Wąsik z Wilczej Woli, Iwona i Piotr Rusin z Bojanowa, Katarzyna Bujak-Cisek z Nowosielca.

Anonimowo 1% podatku wpłaciło 16 podatników, w tym: z Kamienia 7, Nowego Kamienia 4, Prusiny 2, Rzeszowa 3.


Darowiznę w kwocie 939 zł przekazali:
- Bank Spółdzielczy w Kamieniu,
- Janina Zaguła z Lublina,
- Stanisław Kołodziej z Legnicy,
- Maria Piróg i Alicja Hawro z Kamienia,
- Rodzeń Bronisław z Warszawy.

 

     Dochody z działalności statutowej w roku obrotowym 2019r. wyniosły 9.425 zł.

     Koszty działalności w 2019 roku wyniosły 13.012 zł:
- publikacja książki „Rocznik Towarzystwa Przyjaciół Kamienia 2019 r.”,
- wykonanie pomnika w Dublach,
- ufundowanie nagród dla uczestników konkursu recytatorskiego,
- opłaty za utrzymanie i prowadzenie strony internetowej,
- zakup artykułów biurowych i inne drobne zakupy konieczne do realizacji statutowych zadań Towarzystwa,
- organizacja imprez kulturalnych dla uczczenia rocznicy Odzyskania Niepodległości.


     Wszystkim ofiarodawcom serdecznie dziękujemy i prosimy o przekazanie 1% podatku w przyszłym roku.


Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia
Józef Czubat, Jan Orszak, Zofia Bednarz, Genowefa Saj, Mirosław Piędel,
Krystyna Hanus, Paweł Gutowski, Antoni Partyka, Joanna Mazurkiewicz.

 
Spotkanie członków i sympatyków Towarzystwa Przyjaciół Kamienia z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości

     Towarzystwo Przyjaciół Kamienia przez cały rok włączało się w różne formy świętowania setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Kiedy jednak zbliżał się 11. listopada, postanowiono zorganizować spotkanie, które byłoby swoistym podsumowaniem dotychczasowych działań, a równocześnie dałoby sposobność do tego, aby w specjalny sposób celebrować to święto.


    7 listopada 2018 roku o godz. 18 członkowie oraz sympatycy TPK spotkali się w świetlicy Domu Strażaka, aby wrócić myślami do czasów, kiedy na nowo wykuwał się polski byt narodowy. Doskonałą sposobnością do tego był wykład p. Grzegorza Bogunia. Nie ograniczył się on tylko to lat 1914-1918, ale przedstawił także całą historię walki Polaków z zaborcami w wieku XIX. Niezwykle ciekawa prelekcja urozmaicona była pokazem slajdów, dzięki którym łatwiej można było wczuć się w tragiczną sytuację Polaków i zrozumieć meandry wielkiej polityki. Wykład, trwający niemalże godzinę, był pierwszą częścią, rzec by można – naukową, środowego spotkania. Druga część to wspólny śpiew. Organizatorzy przygotowali specjalny śpiewnik, teksty wyświetlane były również i na ekranie. Oprawą muzyczną zajął się p. Zbigniew Dudek, który zaaranżował wszystkie utwory i akompaniował w trackie śpiewania. Łącznie uczestnicy spotkania zaśpiewali osiem utworów: „Rozkwitały pąki”, „Ostatni mazur”, „Łączko, łączko”, „Wojenko, wojenko”, „Serce w plecaku”, „Czerwone maki na Monte Cassino”, „Pałacyk Michla”, „Piechota”. Każda z pieśni była zapowiadana przez prowadzącego koncert Sławomira Ożoga.


     Jak się okazało, wspólny śpiew jest znakomitą formą świętowania i zapewne jeszcze niejeden raz zagości na spotkaniach TPK.


     Na koniec podziękować należy tym członkom Towarzystwa Przyjaciół Kamienia, którzy przybyli na to spotkanie, a szczególnie gościom honorowym, bowiem swą obecnością zaszczycili nas: Wójt Gminy Kamień Ryszard Bugiel, Przewodniczący Rady Gminy Kamień Mirosław Piędel oraz Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Rzeszowskiego Jerzy Bednarz.


opracował dr Sławomir Ożóg


     Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia składa serdeczne podziękowanie dla mgr Genowefy Saj, mgr Heleny Orszak, dr. Sławomira Ożoga, mgr Grzegorza Bogunia i mgr Zbigniewa Dudka.za wysiłek, trud, serce i zaangażowanie, jakie włożyli w zorganizowanie spotkania z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości.


Przewodniczący TPK Józef Czubat

 
Wspomnienia Pana Józefa Władysława Smusza

     Urodziłem się 1 listopada 1928 roku w Kamieniu, w izbie porodowej, poród odbierała pani Michalina Pruchniewska - była dyplomowaną akuszerką w Kamieniu. Moi rodzice: mama - Agnieszka z domu Ferenc pochodziła z Krzywej Wsi, tata Michał Smusz z Kamienia. Nasza rodzina mieszkała w Kamieniu. Do dziś zachował się dom rodzinny, stoi pomiędzy domem rodziny Skawińskch a sklepem Delikatesy Centrum. Miałem brata Jana i trzy siostry: Marysia wyszła za mąż za Michała Barana z Wólki Łętowskiej, wraz z rodziną mieszkała w naszym domu rodzinnym, Jadwiga - wyszła za mąż za Stanisława Wąsika z Nowego Kamienia, Franciszka, była żoną Jana Oczkowskiego z Nowego Kamienia. Kolejność narodzin: Jan, Józef, Franciszka, Jadwiga, Maria.

     Przed wybuchem wojny chodziłem do szkoły w Kamieniu. Zacząłem naukę w wieku 7 lat, ukończyłem tylko 5 klas. Wojna uniemożliwiła mi dalszą naukę. W klasach był dużo dzieci, ponad 30. Uczyłem się pisać, czytać, liczyć i na pamięć tabliczki mnożenia. Dyrektorem szkoły był pan Jan Barański, był oficerem, pochodził prawdopodobnie ze Lwowa. Moimi nauczycielami byli: pan Wierzbicki i pani Michalina Kogut. Ojciec pani Michaliny też był nauczycielem. Miałem wiele obowiązków domowych: pasłem krowy, pomagałem rodzicom w pracach polowych, przy ruszaniu ziemniaków, buraków, przy sianokosach i żniwach.

     Niemcy pojawili się w Kamieniu na początku września, dokładnej daty nie pamiętam. W tym właśnie dniu pasłem krowy na łące w Nowym Kamieniu przy granicy z polami z Kamienia, moi rodzice mieli tam pole. Kiedy po południu wróciłem z krowami do domu, to dowiedziałem się, że u nas są już Niemcy. W tym dniu do mojego domu przyszedł niemiecki żołnierz i chciał „wurst”. My nie wiedzieliśmy co to znaczy, czego on chce. Później nasz sąsiad z naprzeciwka, pan Dudzik, nam wytłumaczył, że on chciał kiełbasy. U nas jej jednak nie dostał i odszedł. Niemców widziałem po południu, szli rowami w kierunku Prusiny. Część żołnierzy szła pieszo a część jechała na motocyklach tzw. łódkach. Niemcy byli ubrani w zielone mundury, na głowach mieli hełmy, nosili ze sobą broń, były to automaty i karabiny. Część wojsk zatrzymała się na placu przy kościele, tam był postój, krótki odpoczynek. Tam też stały ustawione w porządku samochody i motocykle. Po przesunięciu się frontu do Kamienia przybyli ponownie Niemcy, władze niemieckie miały swoją siedzibę w szkole w Kamieniu na wprost kościoła. Gestapo miało swoją siedzibę w Górnie, a w Kamieniu ciągle ktoś z nich przebywał. Wójtem, na początku okupacji w Kamieniu był pan Kopacz, mieszkał w Kamieniu naprzeciwko gminy, obok państwa Potańskich. Mój starszy brat Jan pracował w Górnie przy budowie baraków w firmie ArturaYohra, a później został wywieziony na roboty przymusowe do Austrii, pracował bardzo ciężko przy odgruzowaniu. Do domu powrócił dopiero po zakończeniu wojny.

     Ja w 1942 roku zacząłem pracować na miejscu w Kamieniu u zarządcy Arnolda. Zostałem do pracy skierowany przez wójta Jerzego Schneikharta. Zarządca w czasie wojny mieszkał na plebani, obok naszego kościoła parafialnego. Ksiądz mieszkał na parterze, a Arnold na piętrze. W 1940 roku Niemcy zabrali mieszkańcom Nowego Kamienia, Kamienia i Prusiny ich pola i stworzyli duże gospodarstwo. Pozostawili dotychczasowym właścicielom pola w odległości 500 metrów od domu.

     W gospodarstwie utworzonym przez Niemców pracowali miejscowi. Pilnowali ich tzw. vorbeiterzy. Wśród dozorców był też mieszkaniec Kamienia, nazywał się Sapuła (bo znał niemiecki). Na naszych ziemiach, w niemieckim gospodarstwie, sadzono miedzy innymi: ziemniaki i siano zboża. Po ich wykopaniu kopcowano je w polu. Zboże po wykoszeniu było składane w polu, w stogi. Później Niemcy podciągali młocarnie i tam młócili. Omłócone zboże furmankami zwożono do magazynu w Kamieniu. Niemcy do pracy w gospodarstwie wykorzystywali traktory na gąsienicach, pługi do orki były wieloskibowe. Zboża ścinali snopowiązałkami, miejscowi chłopi kosili tylko te połacie, które były powalone lub było za mokro na wjazd maszyny. Zdarzało się, że miejscowi kradli z niemieckich pól zboża, za to groziła kara śmierci. Aby być pewnym, że zboże pochodzi z niemieckiego gospodarstwa, np. w owsie wsiewano okrągły groch. W czasie kontroli i przeszukiwaniu w gospodarstwach, gdy odnaleziono owies z grochem, to był dowód na zabranie zboża z niemieckiego gospodarstwa.

     Ja codziennie pracę rozpoczynałem o 5 rano. Pracowałem w stajni, która była niedaleko szkoły u Olka. Właściciel został wysiedlony. W stajni był 5 koni, ja miałem ich nakarmić, wyczyścić i na 7 rano miały być gotowe pod siodło. Trzy konie były do dyspozycji dozorców, którzy objeżdżali niemieckie gospodarstwo i pilnowali pracujących ludzi a dwa były do wyłącznej dyspozycji Arnolda, zarządcy. Oprócz dbania o konie, moim obowiązkiem było czyszczenie stajni, byłem też woźnicą. Jeździłem bryczką, woziłem Niemców, gdzie mi kazali. Nazywali mnie „Kutscher” (co znaczy furman).Pracowałem codziennie do 15 (od 5 rano), ale często musiałem pracować dłużej, bo musiałem na nich czekać i przywieźć ich z powrotem do Kamienia. W gospodarstwie był zatrudniony Hubryś, był sekretarzem w gospodarstwie, mieszkał koło dzisiejszej naszej dzwonnicy, tam był dom, w którym wcześniej mieszkał organista. Wielu mieszkańców Kamienia było wysiedlonych, musieli opuścić swoje gospodarstwa, pieczę nad nimi przejęli Niemcy.

     Pamiętam też łapankę, która została przeprowadzona przez Niemców 6 stycznia 1943 roku w święto Trzech Króli. W tym roku była straszna zima, mróz mocno trzymał, nocą było więcej niż 20 stopni mrozu. Wieś został obstawiona przez Niemców wcześnie rano. Żołnierze byli na drodze i za budynkami, szli od strony pól. Wchodzili do domów i osoby, które wg nich nadawały się do pracy, zabierali. Gromadzono ich w szkole w Kamieniu, później przewieziono do Łętowni.

     25 lipca 1944 roku odwiozłem bryczką Hubrysia do Raniżowa. Wiózł ze sobą ogromne walizki. Tam spędziłem wraz z innymi furmanami jedną noc. Chłopców z Kamienia (furmanów) było ośmiu. Tam nas poinformowano, że jutro będziemy jechać dalej, a my następnego dnia rano bardzo wcześnie uciekliśmy od nich i chcieliśmy wrócić do Kamienia. Podzieliliśmy się, każdy szedł piechotą sam. Kiedy już opuściłem Raniżów, wtedy nadleciał niemiecki dwupłatowiec, piloci do nas strzelali. Ja, gdy zobaczyłem niemiecki samolot, ukryłem się w dziesiątku, kiedy wreszcie samolot odleciał, wyszedłem ze zboża i nauczony, nie szedłem odkrytym polem, tylko starałem się iść skrajem lasu, by ukryć się w nim przed następnym samolotem. Szczęście mi sprzyjało wróciłem do domu. Gdy powróciłem do Kamienia, Niemców już u nas nie było, ale przylatywały niemieckie samoloty i z nich piloci strzelali do ludzi. Był wtedy wielki popłoch, ludzie uciekali, chronili się, gdzie kto mógł. Byłem też świadkiem zdarzenia, które miało miejsce między Krzywą Wsią a Górnem. Byłem w tym dniu u swojej ciotki w Krzywej Wsi i widziałem wózek ciągniony przez psy (4 psy). Na wózku siedział niemiecki żołnierz w randze sierżanta, był ranny. Wózkiem kierował Rusek, który skręcił w drogę w kierunku Łowiska, tam zepchnął rannego Niemca do rowu i go zastrzelił. Sam siadł na wózek, dalej ciągnęły go psy w kierunku Kamienia.

     Końcem grudnia 1944 roku z Kamienia odeszli Rosjanie. U nas w domu przez kilka tygodni spało 6 Rosjanek, były sanitariuszkami. W czasie pobyty wojsk rosyjskich na terenie Kamienia zostały urządzone lotniska: pod Borczynami, na polach (u Rodzeniów) i pod Olszynami (lasy prywatne należące do: Szotów, Błądków, Storych, Dudzików, Orszaków). Gospodarze, którzy mieli konie i wozy, byli wysyłani przez wójta z Kamienia na tzw. forszpany. Ten obowiązek był szczególnie niebezpieczny, gdy zbliżał się front. Wozacy przewozili rzeczy potrzebne żołnierzom na froncie: żywność, broń, amunicję. Furmani jechali na kilka dni.


     Wojna to bardzo ciężkie czasy, w mojej pamięci wydarzenia związane z nią są świeże aż do dziś, nie uległy zatarciu. Najlepszy czas dla nas to pokój. Wojna to zagrożenie życia, ciągły strach o siebie i bliskich, niepewność losu.

Wspomnienia zostały spisane w domu pana Józefa w sierpniu 2020 roku
przez Helenę Orszak

 
Zdjęcia Rodzinne

Fotografie z opisami udostępniła Pani A. Kowalska-Suska

 

 

 

 

 
Dzień Kultury i Tradycji w gminie Kamień

„Kultura - to co pozostaje, kiedy zapomnisz wszystko, czego się nauczyłeś” - Selma Lagerlof

     Pod takim tytułem 9 czerwca 2018 r. w Kamieniu odbyło się uroczyste spotkanie poświęcone ludziom, których działania w zakresie kultury i kultywowania tradycji przyczyniły się do rozwoju naszej „Małej Ojczyzny”.


     W spotkaniu uczestniczyli zaproszeni goście: Profesor Kazimierz Ożóg, Wójt gminy Ryszard Bugiel, Przewodniczący Rady Powiatu Jerzy Bednarz, duchowni - Ks. Prałat Tadeusz Wójcicki i Ks. Proboszcz Marian Gwizdak, Przewodniczący Rady Gminnej Mirosław Piędel, Przewodniczący Zarządu Towarzystwa Ziemi Niżańskiej Stanisław Gawryś i Tadeusz Krawczyk Prezes Fundacji JK.

 
     Szczególnie ważne było pojawienie się na tym spotkaniu pisarki Janiny Krawczyk-Włoch, wnuczki Wiktora Legutko - Magdaleny Bukowiec-Zając, wnuka Wandy i Jana Barańskich - Jana Adama Barańskiego, dr. Jana Kutyły, Konstantego Radomskiego - syna kronikarza Konstantego Radomskiego, Kazimierza Barabasza - syna Aleksandry i Zdzisława Barabaszów, Emilii Rurak reprezentującej Andrzeja Ruraka, Wiesława Cebuli reprezentującego muzykującą rodzinę Cebulów.

Wnuk Wandy i Jana Barańskich - Jan Adam Barański otrzymuje statuetkę z rąk Przewodniczącego TPK Józefa Czubata Ze statuetką wnuczka Wiktora Legutki Magdalena Bukowiec-Zając 

Pisarka Janina Krawczyk-Włoch Konstanty Radomski

     Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia Józef Czubat przywitał gości i przedstawił najważniejsze zdarzenia w zakresie kultury mijającego stulecia odzyskania niepodległości.

     Poniżej podajemy skrót tego wystąpienia:

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 3 z 20

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS