?roda, 05 sierpnia 2020r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
Dzień Kultury i Tradycji w gminie Kamień

„Kultura - to co pozostaje, kiedy zapomnisz wszystko, czego się nauczyłeś” - Selma Lagerlof

     Pod takim tytułem 9 czerwca 2018 r. w Kamieniu odbyło się uroczyste spotkanie poświęcone ludziom, których działania w zakresie kultury i kultywowania tradycji przyczyniły się do rozwoju naszej „Małej Ojczyzny”.


     W spotkaniu uczestniczyli zaproszeni goście: Profesor Kazimierz Ożóg, Wójt gminy Ryszard Bugiel, Przewodniczący Rady Powiatu Jerzy Bednarz, duchowni - Ks. Prałat Tadeusz Wójcicki i Ks. Proboszcz Marian Gwizdak, Przewodniczący Rady Gminnej Mirosław Piędel, Przewodniczący Zarządu Towarzystwa Ziemi Niżańskiej Stanisław Gawryś i Tadeusz Krawczyk Prezes Fundacji JK.

 
     Szczególnie ważne było pojawienie się na tym spotkaniu pisarki Janiny Krawczyk-Włoch, wnuczki Wiktora Legutko - Magdaleny Bukowiec-Zając, wnuka Wandy i Jana Barańskich - Jana Adama Barańskiego, dr. Jana Kutyły, Konstantego Radomskiego - syna kronikarza Konstantego Radomskiego, Kazimierza Barabasza - syna Aleksandry i Zdzisława Barabaszów, Emilii Rurak reprezentującej Andrzeja Ruraka, Wiesława Cebuli reprezentującego muzykującą rodzinę Cebulów.

Wnuk Wandy i Jana Barańskich - Jan Adam Barański otrzymuje statuetkę z rąk Przewodniczącego TPK Józefa Czubata Ze statuetką wnuczka Wiktora Legutki Magdalena Bukowiec-Zając 

Pisarka Janina Krawczyk-Włoch Konstanty Radomski

     Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia Józef Czubat przywitał gości i przedstawił najważniejsze zdarzenia w zakresie kultury mijającego stulecia odzyskania niepodległości.

     Poniżej podajemy skrót tego wystąpienia:

Więcej…
 
"Agnieszka od ikon"

     Agnieszka Zaguła - urodzona w Rzeszowie, pochodząca z Kamienia, absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Rzeszowie oraz Studium Filozofii Klasycznej w Rzeszowie. W 2007 roku zdobyła dyplom magistra sztuki na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Pracę magisterską poświęciła zagadnieniu „Lalka w sztuce współczesnej.” Lalkarstwem artystycznym zajmowała się wiele lat. Ma na swoim koncie liczne wystawy indywidualne, między innymi w Rzeszowie, Tarnobrzegu, Kamieniu, Tyczynie. Od kilku lat zajmuje się renowacją zabytków (m.in. w Bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny OO. Bernardynów w Rzeszowie, w cerkwi w Smolniku nad Sanem, w kościele Św. Bartłomieja Apostoła w Staszowie, w kościele Św. Trójcy w Bogorii, w kościele Św. Jana Chrzciciela w Skalbmierzu, w kościele Przemienienia Pańskiego w Wiśniowej, w cerkwi Św. Paraskewy w Radrużu). Doświadczenie zdobyte w pracy przy renowacji wykorzystuje w autorskiej pracowni pisania ikon. Specjalizuje się w starych technikach malarskich oraz tradycyjnych technikach pozłotniczych.Agnieszka Zaguła jest artystą plastykiem, pedagogiem, scenografem. Kiedyś była znana dzięki lalkom artystycznym, ale od paru lat zajmuje się ikonami. Farby do ikon przygotowuje samodzielnie, uciera temperę jajową z suchymi pigmentami i odrobiną białego wina. – tak jak robili to dawni mistrzowie ikonopisania. Wszystkie materiały użyte w procesie powstawania ikon pochodzą ze świata organicznego. Podobraziem dla ikon jest deska z drewna liściastego lub iglastego. Pasjonuje się klasycznymi technikami pozłotniczymi oraz średniowiecznymi technikami malarskimi.

     Zawsze pociągało mnie solidne rzemiosło. Pracuję z najbardziej szlachetnymi materiałami jakie można sobie wymarzyć: złoto, srebro i surowe drewno. Na specjalnie przygotowaną deskę nakładam zaprawę kredowo- klejową. Końcowy etap to nakładanie laserunkowo kolejnych warstw malarskich temperą jajową. Najbardziej pracochłonnym i odpowiedzialnym jest etap złoceń i srebrzeń. Większość ikon na wystawie jest srebrzona. Specjalizuję się w złoceniu na pulment. Jest to metoda wymagająca dużej precyzji i dyscypliny, ale przynosząca doskonałe efekty pozłotnicze.

     Jest autorką licznych wystaw indywidualnych, współpracuje m.in. z Muzeum Dobranocek, Teatrem Maska, MDK w Rzeszowie. W Rzeszowie ma własną pracownię plastyczną, od kilku lat jest zakochana w ikonie, w technikach wymagających precyzji, wiedzy i skupienia.

     Stworzona przez Agnieszkę ZagułęIkona “Saint Iggy Pop” to nie dzieło przypadku. Jest zagorzałą fanką “ojca chrzestnego punka”. Kilka lat temu była na jego koncercie w czeskiej Pradze, rzeszowiance udało się dotknąć artystę. Ikona została umieszczona na oficjalnym profilu Iggy'ego Popa, legendy światowego rocka. Profil Igg'yego Popa obserwuje w Internecie ponad 300 tysięcy osób. On świetnie nadaje się na przedstawienie go w formie ikony. Chodziło mi też o pomieszanie konwencji – wyjaśnia. Prace nad ikoną “świętego” Iggy’ego Popa trwały blisko rok, zgodnie z zasadami sztuki ikonopisania. Deska pokryta jest zaprawą kredowo-klejową. Ikona jest srebrzona czystym srebrem – metodą na pulment, grawerowana i laserowana. Srebro przez kilka miesięcy było niezabezpieczone żadnym środkiem, aby ładnie zoksydowało, czyli nabrało charakterystycznego nalotu – wspomina prace nad ikoną Agnieszka Zaguła. “Święta” ikona Iggy’ego Popa ma wymiary: 1,5 m x 0,7 m. – Jestem zaskoczona, że artysta ją dostrzegł. Tak samo jest zdziwiona pojawiającymi się oskarżeniami o rzekomą obrazę uczuć religijnych. To moja wizja artystyczna ikony punk rocka. Artystka mówi, że połączyła tu swoje dwie pasje - sztukę ikonopisania z muzyką rockową. W podobnym stylu tworzyli w przeszłości inni artyści.


     Została wyróżniona w Plebiscycie “Kobieta Przedsiębiorcza Podkarpacia” pod patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego.


Źródła:
Aktualności TVP 3 Rzeszów, Redakcja rzeszow-news.pl, Teatr Maska: wystawa Agnieszka-Zaguła-ikony, materiały własne artystki.


Tekst opracował Mirosłąw Piędel z Zarządem Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

 
Przegląd prasy - Publikacje prasowe o Kamieniu - Część III

Kupiec Tygodnik: najstarszy i największy tygodnik kupiecko-przemysłowy w Polsce 1925 nr s. 22

 

Przewodnik Kółek Rolniczych 1911 nr 34 s. 831

 

Dziennik Polski 1901 nr 495 s. 2

 

Przyjaciel Ludu 1913 nr 49

 

Gazeta Lwowska 1883 nr 136 s. 3

 

Głos Narodu 1897 nr 274 s. 8

 

 Piast: Naczelny Organ PSL 1926 nr 26 s. 11

 

Piast: tygodnik polityczny, społeczny, oświatowy poświęcony sprawom ludu polskiego: naczelny organ Polskiego Stronnictwa Ludowego 1937 nr 26 s. 11

 

Piast: tygodnik polityczny, społeczny, oświatowy poświęcony sprawom ludu polskiego: naczelny organ Polskiego Stronnictwa Ludowego 1925 nr 9 s. 15

 

 Gazeta Lwowska 1892 nr 216 z 22 września s. 1

 

Gazeta Lwowska 1923 nr 92 s. 6

 

W Niskim powiecie założyła Il-ga Kolumna następujące szpitale: 1. W Kamieniu, w odległości 40 kim. od Rakszawy (Łańcudkiej), założony został w budynku gminnym. Pomieszczenie nie odpowiadało ilości chorych i swoim zewnętrznym wyglądem nie zachęcało łudzi do oddawania chorych do szpitala; (w niektórych wypadkach brano przymusowo). Pomieszczenie składało się z trzech sal chorych, kuchni,^ przedpokoju i pokoju administracyjnego. Lekarz i pielęgniarki mieszkali w pobliżu, w plebanii. Szpital mieścił 14 łóżek. Przeszło przez szpital 54 chorych, z tych dur brzuszny do 40-stu, reszta 14 na dyzenteryę. Dni leczenia 1339. Personał składał się z lekarza, 3 pielęgniarek, kucharki, posługaczki, sanitaryusza i woźnicy.


Trzy lata działalności K.B.K.: Sprawozdanie Książęco-Biskupiego Komitetu Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny za lata 1915-1917. Kraków 1918 s. 125

 
Wyzwolenie czy nowe zniewolenie?

     Zbliża się 76 rocznica wyzwolenia naszych terenów przez wojska radzieckie. Warto z tej okazji zebrać i uporządkować informacje dotyczące tych gorących dosłownie i w przenośni dni lipca 1944 r.

     Wyzwolenie Kamienia i okolicy to część wielkiej ofensywy Armii Czerwonej zwanej Operacją lwowsko-sandomierską - była to operacja zaczepna wojsk radzieckich przeciwko wojskom niemieckim i węgierskim, przeprowadzona w dniach od 13 lipca do 29 sierpnia 1944 roku. Skutkiem tej ofensywy było zajęcie przez wojska radzieckie południowo-wschodniej Polski.

 

Front wschodni pod koniec 1944 r.


     W związku z decyzjami rządu polskiego oraz Naczelnego Wodza, poszczególne Obszary i Okręgi AK przystąpiły od kwietnia 1944 roku do końcowych przygotowań, dla przeprowadzenia bezpośredniej walki z wycofującymi się oddziałami niemieckimi w ramach akcji „Burza”. Zgodnie z planem, Inspektorat AK Przemyśl miał odtworzyć 22. Dywizję Piechoty AK, a działające w jego ramach oddziały Obwodu Łańcuckiego weszły w skład 38. i 39. pułku piechoty AK[1] .

     W związku z brakiem dokumentów trudno ustalić, gdzie były wyznaczone planowane w czasie „Burzy” ogniska walki na tym terenie. Prawdopodobnie był to obóz i magazyn broni w Sarzynie, ponadto w lasach julińskich przewidziano umiejscowienie szpitala powstańczego. Planowano także atak na obóz niemiecki w Górnie. Akowcy z Łowiska i Woli Zarczyckiej walczyli w składzie II Zgrupowania Partyzanckiego 39. pułku piechoty AK kpt. „Bacy” (Tadeusz Wawrzkiewicz). Zgodnie z rozkazami na całym tym terenie oddziały AK czynnie współdziałały w operacjach grup radzieckich, wydatnie przyczyniając się do szybkości i celności uderzeń. Zorganizowane były przeprawy, a następnie partyzanci przeprowadzali oddziały radzieckie sobie znanymi drogami i w końcowej fazie wspomagali zbrojnie ostateczny atak[2] .

     Atmosferę ostatnich tygodni pod okupacją niemiecką znakomicie oddaje fragment kroniki szkolnej Szkoły Podstawowej w Kamieniu pisanej przez jej kierownika Jana Zygmunta: „[…] Coraz wyraźniej daje odczuwać się zbliżanie frontu ze wschodu i coraz większa wściekłość, a zarazem i strach, ogarnia Niemców. Wystarczy drobny powód, a już powoduje rozstrzelanie 4 chłopców z tajnej organizacji lub wywiezienie do obozów koncentracyjnych.

     W tym roku musi szkoła prowadzić zbiórkę ziół lekarskich i hodowlę jedwabników z 4 g jaj. Zostaje nałożony kontyngent ziół w ilości ½ kg na każde dziecko. Przy końcu roku szkolnego zdenerwowanie u dzieci i starszych dochodzi do tego stopnia, że nauka staje się prawie niemożliwa. Czujemy, że całkowity odwrót wojsk niemieckich nastąpi wkrótce i cieszymy się, że nastąpi to w porze letniej, gdzie łatwiej będzie ukryć się w polu. Już dochodzi do nas huk dział ze wschodu, bo front z nad granicy polskiej przesunął się nad rzekę Bug i tam się zatrzymał. Kończymy rok szkolny 30 czerwca z tym przeświadczeniem, że nowy rozpoczniemy już w całkiem odmiennych warunkach”[3] .

     Tereny naszej gminy znalazły się na trasie przemarszu oddziałów 13. Armii i 3. Armii Pancernej Gwardii, wchodzących w skład 1. Frontu Ukraińskiego dowodzonego przez Iwana Koniewa. W. Szymczyk w książce „Zwycięskie lato” podaje, że pierwsze rosyjskie oddziały należały konkretnie do 24. Korpusu Piechoty należącego do 13. Armii. Wojska radzieckie 23 lipca przekroczyły San w rejonie na wschód od Leżajska i zajęły tam odcinek linii kolejowej Przeworsk-Rozwadów, unieruchamiając go dla transportu niemieckiego, posuwały się łukiem w kierunku południowo-zachodnim. Okrążyły Rudnik, Nisko i Stalową Wolę, wskutek czego przygotowane umocnienia obronne po lewej stronie Sanu tego odcinka stały się bezużyteczne dla Niemców. Toteż pospiesznie wycofywali się z tego terenu. Zaskoczeniem dla Niemców i wszystkich mieszkańców był kierunek z którego przyszli Rosjanie - z południowego wschodu przez Brzózę Królewską, Wolę Zarczycką i Łowisko na głównym kierunku uderzenia radzieckiego skierowanego na miejscowość Majdan. Kilka dni później 28 lipca w rozkazie marszałek Koniew, dowódca 1. Frontu Ukraińskiego nakazywał:
„[…]
- 1 Armia Pancerna gw. wykona uderzenie z rejonu Jeżowe, Sokołów w kierunku na Majdan, Baranów, sforsuje z marszu Wisłę i do świtu 1.8. osiągnie rubież: Gołębiów, Bogorya, Wiązownica;
- 3 Armia Pancerna gw. uderzy z rejonu Przemyśla na Kolbuszową, Baranów, sforsuje Wisłę na odcinku Baranów, rz. Wisłoka i do wieczora 2.8. wyjdzie na rubież: Staszów, Bydłowa, Budziska”.


     22 lipca w godzinach popołudniowych niemieckie załogi gospodarstw rolnych i innych obiektów Luftwaffe opuściły miejscowości: Groble, Jeżowe, Krzywdy i Kamień, uchodząc pospiesznie w kierunku Raniżowa. W dniach 24 i 25 lipca do południa wycofały się przez Groble i Jeżowe w kierunku zachodnim ostatnie oddziały Wehrmachtu[4] .

     Pierwsze spotkanie z czołówkami sowieckimi na terenie gminy nastąpiło pod Wolą Zarczycką, koło przysiółka Parszywka. Brat mojego dziadka Stanisław Gumieniak „Topola” (zm. w 2007 r.) pełniący wówczas funkcję dowódcy drużyny w łowiskim plutonie AK opowiadał mi przed laty o tej chwili, kiedy ukryty w łanach zbóż z dowódcą jednego z plutonów AK z Woli Zarczyckiej Tomaszem Betką „Manierka” na stanowisku bojowym z rkm-em obserwowali wejście Rosjan do Łowiska. „Manierka” jako nieprzejednany wróg Niemców i Rosjan poważnie zastanawiał się nad ostrzelaniem odkrytej kolumny wojsk radzieckich.

     Dowódca 4 plutonu Armii Krajowej z Łowiska wchodzącego w skład placówki nr 8 Wola Zarczycka Józef Kida „Ciepły” utrwalił na papierze swoje wspomnienia z tych dni: „Po zwycięskim oczyszczeniu terenów od Leżajska do Górna, będąc w II-gim Zgrupowaniu Partyzanckim 39 pp. AK pod dowódcą kpt. „Bacy”[5] , zetknąłem się z czołówką wojak radzieckich na terenie Woli Zarczyckiej i zgodziłem się iść z nimi razem jako przewodnik znający teren i prowadzić ich do Górna, gdzie było zgrupowanie wojsk niemieckich i Gestapo i zatrzymali się na skraju Woli Zarczyckiej „Parszywka” i wtedy w czasie posiłku wojsk sowieckich podszedł do mnie mały chłopiec z „Parszywki” około 10 lat i mówił mi „na ucho” iż „Ciepły”?! - „Manierka” jest zatrzymany i przesłuchują go w szkole w Woli Zarczyckiej” więc postanowiłem im zbiec do lasu i udało mi się uciec i wieczorem byłem w domu.

     Na drugi dzień (22 VII 44)[6] wojska sowieckie przybyły do Łowiska już w większym zgrupowaniu. Ja, obserwując, stałem we własnej furtce, wtem za maszerującymi wojskami jedzie „gazik” z oficerami sowieckimi w czapkach z otokami czerwonymi i zaraz rozpoznałem, że to NKWD[7] . Oni zatrzymawszy się przede mną, zapytali: Chadziaj (z ros. „Gospodarzu” - przyp. mój - G.B.) buda tu sady komandir partyzantów?”. Ja od razu zorientowałem się, że ktoś mnie zdradził, więc szybko i grzecznie im odpowiedziałem „niet to mylne”, „ot komandir partyzantów sady tam coście przejechali na końcu wsi”, oni zawrócili „gazik” i pojechali w koniec, a ja już „noga” i już się ukrywałem. Za jakieś 20 minut wrócili i do mojego domu weszli i pytali się żony „gdzie chadziaj?”, lecz ona oświadczyła, że mnie nie ma, lecz oni zakwaterowali, zostawiając dwóch żołnierzy i kapitana z ordynansem w mieszkaniu na stałe celem obserwacji. Ja ukrywałem się i spałem u swoich członków AK. Tak zaczęła się nowa konspiracja! W drugim dniu zajęli Górno, a u nas w Łowisku zakwaterowali i wszędzie ich było pełno po domach i w przylaskach. Obserwując teren, zaraz dowiedziałem się, iż naszych przywódców aresztują. Spotykałem się kilka razy z Górna z por. Tupajem Franciszkiem i innymi i wszyscy się ukrywali, tak samo w Woli Zarczyckiej, lecz kontakty i prasa tygodniowa była utrzymana w skromnym nakładzie, lecz cała była przepełniona aresztowaniami naszych z AK. Górno zajęli bez wystrzału, ponieważ Niemcy, zostawiając wszystko, uciekli. Została tylko zniszczona wieża na kościele przez wojska sowieckie w mniemaniu, iż na wieży jest punkt obserwacyjny i z dział polowych wieżę rozbili![8]

     Dla nas zaczęła się bardzo ciężka konspiracja. W Łowisku, na polach „Zarzecze”, na górnej polanie zrobiono lotniska, a w wiosce zakwaterowali wojska piechoty, zmotoryzowane, lotnicze i inne jednostki. W moim mieszkaniu na stałe w alkierzu był kpt. NKWD, a dużej izbie płk wojsk lotniczych, tak że do własnego domu dla mnie nie było wstępu […][9] ”

     Wojska radzieckie wkroczyły do Łowiska 23 lipca, zaś do Górna 24 lipca. Dzień później – 25 lipca 1944 r. w godzinach popołudniowych, grupa wojsk radzieckich, wychodząc z lasu łowiskiego, wyzwoliła Krzywą Wieś, Kamień-Górkę i Prusinę, udając się do Jeżowego. Niemcy w pośpiechu zdołali się ewakuować z poligonu i obozu górnieńskiego do Mielca. A. Rurak podaje, że żołnierze radzieccy wchodzili do Kamienia bardzo ostrożnie. Główna drogą szedł tylko zwiad, a większość żołnierzy posuwała się tyralierą pośród zabudowań dających im osłonę i ostrzeliwała wycofujących się żołnierzy niemieckich. Zapewne ta sama grupa żołnierzy uzbrojona w działko przeciwpancerne i karabin maszynowy pod wieczór dotarła do skrzyżowania dróg Nisko-Rzeszów i Jeżowe-Bojanów. Oddali kilka strzałów z działka i na noc wycofali się na skraj Kamienia obsadzając drogę Nisko-Rzeszów[10] .

     Bardzo ciekawy opis radzieckich żołnierzy zajmujących dzień wcześniej - 24 lipca Górno przedstawił we wspomnieniach Władysław Prugar: „Zakurzeni, nieogoleni, spieczeni słońcem, czarni w wyblakłych mundurach, obuwiu z jakiegoś płótna na gumowych podeszwach. Worki zamiast plecaków z prawdziwego zdarzenia. Koce czy płaszcze zrolowane przez ramię, na końcu przywiązany jakiś garnek mocno okopcony. Cholewy butów pogarbione, opadające do kostek prawie. Pasy parciane, także u karabinów i pistoletów, a nawet sznurki. […] Zapadł wieczór. Żołnierze radzieccy, zmęczeni do ostatnich granic, zaciągali CKM-y na stanowiska, robili umocnienia, czyli mówiąc językiem wojskowym - zdobyty teren ubezpieczali. Nie zapomnę tej sceny, jak dwóch żołnierzy radzieckich, starszych ludzi, ok. 50 lat mających, ciągnęli CKM-y „Maxim”, gorący był dzień, prawdziwy letni, lipcowy. Mundury mieli przepocone, zakurzeni, tylko oczy im się świeciły. Jeden z Ukraińców poprosił mnie o wodę. Już w gardle tak mi zaschło, że mam wrażenie, jakby tam ogień był. Rozumiałem go doskonale. I współczułem mu, sam to przeżywałem, dość nadźwigałem i włóczyłem Maxima przez cały czas służby wojskowej czynnej. Gdy pili wodę, już spali, garnuszek upadł mu z rąk i przewrócił się w piach na drodze. Zaś drugi usiadł na skarpie, wody nie dopił - też spał. Takiego widoku nie zapomina się. Jeszcze tym bardziej, gdy się to przeżywało w 1939 roku”[11].

 

Przebieg Operacji lwowsko-sandomierskiej


     Przenosząc uwagę znów do Kamienia oddajmy głos Kronice Szkoły Podstawowej: „Wolni od Niemców! Oto pierwsze nasze uczucie na progu tego historycznego roku. Wolność ta została okupiona wielkimi ofiarami i zniszczeniem. Wojska sowieckie weszły do Kamienia niespodziewanie od strony Łowiska przez pola 25 lipca 1944 r. W Kamieniu nie odbyły się żadne walki, bo Niemcy w popłochu uciekli. Była to szpica wojsk, która szybkim marszem podążyła na zachód. Przez całe popołudnie i noc piechota i czołgi dążyły drogą przez Nowy Kamień i „Skarbówkę” na Majdan”.

     Warto przytoczyć w tym miejscu jeszcze fragment wspomnień Bolesława Szota opublikowanych na naszej stronie internetowej: „U nas na placu, w stodole wojska rosyjskie miały radiostację i żołnierze słuchali relacji jak postępuje atak na wojska niemieckie w okolicznych miejscowościach i trochę nas wszystkich nastraszyli, bo powiedzieli, że jeśli do jutra rana nie nadciągną posiłki, to oni będą musieli się wycofać. Na szczęście posiłki w nocy nadeszły, całą drogą szła ogromna rosyjska armia i jechała cała masa czołgów. Jedni byli kierowani na Skarbówkę, a drudzy na Nisko. Gdy wojska rosyjskie wkroczyły do Kamienia, to w całej wsi była euforia, wszyscy bardzo się cieszyli, bo nastąpiło wyzwolenie i koniec okupacji niemieckiej.

     Armia rosyjska ściągnęła do Kamienia swoje samoloty i wybudowali lotniska. Jedno powstało w Kamieniu pod Borczynami, drugie pod Olszynami, kolejne na Błoniu i w Jeżowem. Podczas budowy angażowani byliśmy do pomocy”.

     W czasie zdobywania samego Kamienia zginęło dwóch żołnierzy niemieckich. Pochowano ich na miejscowym cmentarzu. Nie poległ żaden z żołnierzy radzieckich, żaden nie został także ranny. Nie było też ofiar wśród ludności cywilnej. Żołnierzy niemieckich wziętych do niewoli gromadzono w tymczasowym obozie jenieckim utworzonym w szkole w Nowym Kamieniu[12] . Niemcy w dniach 26 do 29 lipca podjęli bombardowania Sokołowa, Górna, Kamienia i Wólki Sokołowskiej. Kronika Szkoły Podstawowej piórem kierownika Jana Zygmunta tak opisuje te tragiczne chwile: „Centrum Kamienia koło kościoła zostało zasypane bombami i wiele ludzi straciło życie (32) w tym 3 dzieci szkolnych. Nie ma prawie domu, który w tym rejonie nie ucierpiałby od bomb. Szkoła otrzymała pełne trafienie bombą. Został zniesiony cały dach, zwalone kominy, przebity sufit i zdemolowane piętro i mieszkanie kierownika. Tworzy się samorzutnie Milicja Obywatelska, ludzie wracają z pól i rozpoczyna się praca nad odbudową. Przede wszystkim przystępuje gmina do naprawy szkoły. Obywatele starsi i dzieci szkolne pracują bezpłatnie przy usuwaniu gruzów i naprawie tak, że po miesiącu szkoła zdolna jest przyjąć w swoje mury dzieci szkolne. Rok szkolny rozpoczynamy 2 września. Napływ dzieci jest wielki tak, że ilość etatów wzrosła do 8-miu z nauczycielem religii. Po raz pierwszy rozpoczynamy naukę wszystkich przedmiotów na podstawie przedwojennych programów. Braki z historii i geografii zmuszają władze szkolne do przydzielenia na te przedmioty większej ilości godzin. Zaznacza się wielki brak papieru i materiałów piśmienniczych, tak że zeszyty stają się największą troską dzieci. W szkole kwateruje wojsko sowieckie. Skutkiem tego nauka doznaje pewnych ograniczeń”.

     Od wspomnianego wcześniej brata mojego dziadka S. Gumieniaka dowiedziałem się jeszcze o jednym wydarzeniu związanym z wyzwoleniem a mianowicie o potyczce, jaką w łowiskim lesie - „Żyłce” miały stoczyć ze sobą patrole radziecki i niemiecki. W wyniku strzelaniny jaka się wywiązała pomiędzy nimi zginął jeden niemiecki żołnierz, a jeden żołnierz z radzieckiego zwiadu konnego został ranny. Poległy żołnierz niemiecki został pochowany na miejscu obok drogi wiodącej z „Żyłki” do dzisiejszej DK 19, gdzie spoczywa do dnia dzisiejszego. Przez wiele lat po wojnie stał w tym miejscu drewniany krzyż z zatkniętym na nim niemieckim hełmem.

     Tymczasem kilka dni po wyzwoleniu Łowiska i Kamienia - 1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Sytuacja w terenie stawała się coraz trudniejsza. Nie mając możliwości jawnego działania, dowódcy oddziałów AK powracali do struktur konspiracyjnych, poprzestając na pisemnych protestach i mimo trudności organizowali zgodnie z planami straż obywatelską oraz administrację na zajętych przez Armię Czerwoną terenach. Ogłoszono pobór do Armii Berlinga. W zdecydowanej większości członkowie AK poparli zarządzony przez dowództwo bojkot poboru, co z kolei spowodowało wzmożenie akcji represyjnych wobec uchylających się lub ich rodzin. Z tego też względu, już po etapie przygotowań, komendant Obwodu Łańcuckiego AK zarządził przerwanie akcji tworzenia oddziału odsieczowego dla walczącej stolicy[13]. Większość formowanych oddziałów akowskich idących na pomoc walczącej Warszawie była rozbrajana przez Rosjan a oficerowie i żołnierze trafiali do rosyjskich łagrów lub obozów takich jak powstały w połowie sierpnia obóz NKWD w Trzebusce.

     Po przejściu linii frontu i objęciu władzy przez przedstawicieli partii komunistycznej dla członków Armii Krajowej rozpoczęła się walka z nowym okupantem.


Grzegorz Boguń

 

Przypisy:

[1] P. Bartnik, J. Koziarz, Dekanaty leżajski i sokołowski w latach okupacji hitlerowskiej, Przemyśl 1992, s. 57
[2] Tamże, s. 61
[3] Kronika Szkoły Podstawowej w Kamieniu, rkps, b.n.s.
[4] T. Sagan, Konspiracja w „Natanie”, LSW 1972, s.223
[5] kpt. Józef Wawrzkiewicz ps. „Baca” był w lipcu i sierpniu 1944 r. Komendantem Obwodu AK Łańcut
[6] Prawdopodobnie chodzi jednak o 23 lipca
[7] J. Kida w 1939 r. był przez dwa miesiące przetrzymywany w obozie jenieckim w Starobielsku dlatego doskonale znane mu były mundury NKWD
[8] Chodzi tu o wieżę kościoła w Sokołowie Małopolskim
[9]Wspomnienia Józefa Kidy, zeszyt podpisany „1944-45”, rkps, b.n.s.
[10] T. Sagan, op. cit., s. 223
[11] Z pamiętników Władysława Prugara [w:] Kazimierz Smolak, Dzieje Górna. Okres okupacji. Tom II, s. 282-284
[12] A. Rurak, Kamień w przeszłości i dziś, cz. II, Rzeszów 1992, s. 29
[13] P. Bartnik, J. Koziarz, op. cit., s. 62-63

 

 
Informacja o wpłatach 1% podatku dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Dziękujemy wszystkim podatnikom za przekazanie 1% swojego podatku.
Wyrażamy wdzięczność za wsparcie naszej społecznej działalności, zrozumienie potrzeb i okazaną pomoc.


Po rozliczeniu podatku za 2015 rok otrzymaliśmy kwotę 9.107 zł od 124 podatników, w tym imiennie 103, bezimiennie 21.


Wpłaty dokonali:
Stanisław Bednarz - Właściciel Stacji Paliw
Marek Partyka - Właściciel Zakładu Remontowego Samochodów
Mirosław Piędel - Centrala Nasienna
Monika Socha - Pośrednictwo Ubezpieczeniowe
Piotr Bochenek - Usługi Transportowe
Marek Ziemniak - Przedsiębiorstwo Budowlane
Józef Mączka - Przedsiębiorstwo Budowlane


Z Kamienia Górki:
Maria i Adam Majowicz, Dorota Błądek, Eleonora Błądek, Zofia i Jacek Partyka, Celina Dalenta, Joanna Mazurkiewicz, Iwona Demkowicz, Anna i Czesław Delekta, Marta i Marek Oczkowski, Marek i Teresa Skiba-Balcer, Stanisław Socha, Zofia Bochenek, Stanisława i Józef Czubat, Ewelina Sroka, Teresa i Józef Kopeć, Stanisław i Małgorzata Partyka, Helena Story, Piotr Lis, Edward Piróg, Czesław Lis, Joanna Piotrowska, Władysława Olko, Anna i Tadeusz Marciniak, Wiesława Mączka, Anna i Jan Surdyka, Piotr Bałut
Z Nowego Kamienia:
Mirosław Sabat, Jan Szostecki, Krystyna i Adam Sabat, Wiesława i Jan Radomski, Piotr Czubat, Stanisława Ziemniak, Wiesław Żak, Krystian Kołodziej, Genowefa i Józef Saj, Stefania i Tadeusz Olko
Z Krzywej Wsi:
Barbara i Andrzej Surdyka, Małgorzata i Zdzisław Sobczuk, Bogdan Sączawa, Arkadiusz Dudzik, Genowefa i Józef Surdyka
Z Prusiny:
Zofia i Jerzy Bednarz, Dawid Bednarz, Edward Plizga, Adam Dudzik, Teresa i Jan Plizga, Helena i Jan Orszak, Piotr Partyka ,Irena i Tadeusz Watras, Marek Grabiec, Anna i Henryk Sądej, Antoni Zając, Rafał Orszak, Stanisław Baran, Józef Sikora, Zofia Bednarz, Anna i Tadeusz Kołodziej
Z Łowiska: Helena i Józef Kida, Andrzej Sądej
Z Podlesia: Andrzej Olko
Z Warszawy: Jan Lach, Hanna Leszczuk, Bronisław Rodzeń
Z Lublina: Krzysztof Uzdowski
Z Rzeszowa: Ewa i Kamil Gancarz, Kazimiera Stachowiak
Z Głogoczowa: Anna Pawlik
Z Wrocławia: Władysław Wasik, Teresa i Stanisław Siut, Elżbieta Bereś-Pawlik, Józef Pawlik
Z Opola: Ewa Golec, Stefania Suchorska, Marta Golec, Katarzyna Golec
Z Gogolina: Elżbieta Weyrauch, Rozalia i Karol Czekała, Krystyna i Rajmund Mokrowiecki, Kornelia i Michał Walkusz, Ewa i Tadeusz Cempiel, Adela Kiwic, Dominika Cempiek-Klimek i Mateusz Klimek
Z Krapkowic: Bernarda i Rudolf Szewczyk
Z Bojanowa: Monika Marut, Sylwester Stec
Z Wólki Sokołowskiej: Aneta i Krzysztof Dolecki
Z Jeżowego: Zygmunt Piędel, Janusz Drzymała, Elżbieta i Marek Ciak, Barbara i Mariusz Bolko
Z Górna: Adam Dziki.

Bezimiennie przekazali 1 % podatku:
Kamień Górka - 4 podatników, Prusina - 2, Nowy Kamień - 2, Rzeszów - 2, Lublin - 2, Nisko - 4, Kraków- 2, Stalowa Wola -2, Myślenice - 1.

 

Kamień 16.10.2016

Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

.

 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 4 z 19

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 74 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS