niedziela, 17 listopada 2019r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
Wspomnienia Anny Szot z domu Piróg

     Anna Szot z domu Piróg, urodzona 30 września 1930 roku w Nowym Kamieniu w domu.

Anna Szot z domu Piróg c. Antoniego i Anieli Piróg

 

     "Wojna wybuchła we wrześniu. W domu wspólnie mieszkaliśmy z tatą Antonim Pirogiem (mama już nie żyła), babcią Anną Piróg (mamą taty) i rodzeństwem: bratem Józefem, siostrą Genowefą i najmłodszym bratem Franciszkiem.
     W moim domu wcześniej nic o wojnie nie mówiono, by nie straszyć dzieci. Mnie, dziecku początek wojny kojarzy się z samolotami, które latały bardzo nisko, bombardowały, spowodowały wiele pożarów na Nowym Kamieniu. Mój tata lubił konie, były ładne, zadbane i miał ładną bryczkę. Wójt Kamienia - Niemiec Jerzy Schneickart zawiadamiał tatę, że będzie potrzebna podwózka. Wójt mieszkał w Nowym Kamieniu (dziś tam mieszka Małyska, sąsiadka Rodziny Piekutów, Piekut był dwa razy żonaty, miał 3 synów Ignacego, Józefa, a najmłodszego Stanisława zabili Niemcy).


     W pamięci utkwiła mi łapanka, którą przeprowadzili Niemcy w święto Trzech Króli 6 stycznia 1943 roku. Wcześnie rano wieś została otoczona przez Niemców. Szli od pól w niedalekiej odległości od siebie w stronę domostw, na ulicy też stali. Dzień był straszny, padał śnieg, była zadymka. Niemcy wchodzili do domów i pytali o osoby, które tu mieszkają. Ja w tym dniu wraz z rodzeństwem byłam z babcią w domu. Bardzo baliśmy się Niemców. Mnie Niemiec kazał wstać, popatrzył na mnie i stwierdził, że jestem za młoda i za mała do pracy. Gdy nie spotkali w domu dorosłych, to przeszukiwali obejścia i domy. Mój tata ukrył się w stajni za drzwiami. Od nas nie wzięli nikogo. Od naszych sąsiadów także (rodzina Marutów i Baranów). Później dowiedzieliśmy się, że osoby które były rano w kościele „na rannym” (msza o 7 rano), już nie wróciły do domów. Zgromadzono ich w szkole w Kamieniu, zapakowano na samochody, wywieziono ich do Łętowni. Odjeżdżając, śpiewali „Serdeczna matko”. W czasie wojny Niemcy przychodzili na nasze podwórko z bronią na plecach (trzech czasem czterech) kazali zawiadomić ojca, że ma ich w konkretne miejsce zawieść. Gorsi byli Niemcy, budzili strach, baliśmy się na sam ich widok, zapamiętałam tupot nóg i broń, którą nosili na plecach, byli dobrze ubrani.
     Rosjanie przyszli w lipcu 1944 roku, broń mieli na powrózkach, zawieszali ją na plotach, byli licho ubrani, szukali mleka i jedzenia. Rosjanie zajęli nasz dom. Dom był drewniany, kryty dachówką, składał się z dużej izby, sieni, w której babcia gotowała, i komory. W dużej izbie było 2 okna były w nich szyby, w sieni było jedno, piec był z cegły bielony, służył dzieciom do spania. W dużej izbie były 2 łóżka, kanapa, stół i drewniana ławka. Rosjanie pozwolili babci w sieni gotować dla nas, my spaliśmy w stodole. Rosjanie nie byli tacy groźni, wyświetlali filmy (głównie rosyjskie, wojenne).

Więcej…
 
Informacja o wpłatach 1% podatku dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Dziękujemy wszystkim podatnikom za przekazanie 1% swojego podatku.
Wyrażamy wdzięczność za wsparcie naszej społecznej działalności, zrozumienie potrzeb i okazaną pomoc.


Po rozliczeniu podatku za 2015 rok otrzymaliśmy kwotę 9.107 zł od 124 podatników, w tym imiennie 103, bezimiennie 21.


Wpłaty dokonali:
Stanisław Bednarz - Właściciel Stacji Paliw
Marek Partyka - Właściciel Zakładu Remontowego Samochodów
Mirosław Piędel - Centrala Nasienna
Monika Socha - Pośrednictwo Ubezpieczeniowe
Piotr Bochenek - Usługi Transportowe
Marek Ziemniak - Przedsiębiorstwo Budowlane
Józef Mączka - Przedsiębiorstwo Budowlane


Z Kamienia Górki:
Maria i Adam Majowicz, Dorota Błądek, Eleonora Błądek, Zofia i Jacek Partyka, Celina Dalenta, Joanna Mazurkiewicz, Iwona Demkowicz, Anna i Czesław Delekta, Marta i Marek Oczkowski, Marek i Teresa Skiba-Balcer, Stanisław Socha, Zofia Bochenek, Stanisława i Józef Czubat, Ewelina Sroka, Teresa i Józef Kopeć, Stanisław i Małgorzata Partyka, Helena Story, Piotr Lis, Edward Piróg, Czesław Lis, Joanna Piotrowska, Władysława Olko, Anna i Tadeusz Marciniak, Wiesława Mączka, Anna i Jan Surdyka, Piotr Bałut
Z Nowego Kamienia:
Mirosław Sabat, Jan Szostecki, Krystyna i Adam Sabat, Wiesława i Jan Radomski, Piotr Czubat, Stanisława Ziemniak, Wiesław Żak, Krystian Kołodziej, Genowefa i Józef Saj, Stefania i Tadeusz Olko
Z Krzywej Wsi:
Barbara i Andrzej Surdyka, Małgorzata i Zdzisław Sobczuk, Bogdan Sączawa, Arkadiusz Dudzik, Genowefa i Józef Surdyka
Z Prusiny:
Zofia i Jerzy Bednarz, Dawid Bednarz, Edward Plizga, Adam Dudzik, Teresa i Jan Plizga, Helena i Jan Orszak, Piotr Partyka ,Irena i Tadeusz Watras, Marek Grabiec, Anna i Henryk Sądej, Antoni Zając, Rafał Orszak, Stanisław Baran, Józef Sikora, Zofia Bednarz, Anna i Tadeusz Kołodziej
Z Łowiska: Helena i Józef Kida, Andrzej Sądej
Z Podlesia: Andrzej Olko
Z Warszawy: Jan Lach, Hanna Leszczuk, Bronisław Rodzeń
Z Lublina: Krzysztof Uzdowski
Z Rzeszowa: Ewa i Kamil Gancarz, Kazimiera Stachowiak
Z Głogoczowa: Anna Pawlik
Z Wrocławia: Władysław Wasik, Teresa i Stanisław Siut, Elżbieta Bereś-Pawlik, Józef Pawlik
Z Opola: Ewa Golec, Stefania Suchorska, Marta Golec, Katarzyna Golec
Z Gogolina: Elżbieta Weyrauch, Rozalia i Karol Czekała, Krystyna i Rajmund Mokrowiecki, Kornelia i Michał Walkusz, Ewa i Tadeusz Cempiel, Adela Kiwic, Dominika Cempiek-Klimek i Mateusz Klimek
Z Krapkowic: Bernarda i Rudolf Szewczyk
Z Bojanowa: Monika Marut, Sylwester Stec
Z Wólki Sokołowskiej: Aneta i Krzysztof Dolecki
Z Jeżowego: Zygmunt Piędel, Janusz Drzymała, Elżbieta i Marek Ciak, Barbara i Mariusz Bolko
Z Górna: Adam Dziki.

Bezimiennie przekazali 1 % podatku:
Kamień Górka - 4 podatników, Prusina - 2, Nowy Kamień - 2, Rzeszów - 2, Lublin - 2, Nisko - 4, Kraków- 2, Stalowa Wola -2, Myślenice - 1.

 

Kamień 16.10.2016

Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

.

 
Wspomnienia Edwarda Sochy

     Edward Socha urodzony w 1927 roku w Kamieniu na Prusinie.

Edward Socha


     "Gdy miałem 12 lat wybuchła wojna, dowiedziałem się o tym fakcie od rodziców. Oni rozmawiali o wojnie. We wrześniu 1939 roku do Kamienia wkroczyło wojsko niemieckie. Szli drogą i ja ich widziałem. Byli dobrze ubrani, uzbrojeni i najedzeni.

     W styczniu 1942 roku, gdy miałem 15 lat, zostałem wywieziony na roboty przymusowe. O konieczności wyjazdu zostałem poinformowany przez gminę. Byłem na liście osób wskazanych do pracy. Zgłosiłem się w wyznaczonym terminie do gminy. Stamtąd wraz z innymi zostałem zawieziony do Rzeszowa. Z Kamienia było ponad 20 osób. Z Rzeszowa pociągiem, który był cały załadowany takimi samymi nieszczęśnikami jak ja, dojechałem do Krakowa. Tam czekaliśmy prawie tydzień, gdy był już cały skład skompletowany, rozpoczęła się podróż do Wiednia. Podróż nie trwała zbyt długo, bo u Niemców była dobra organizacja i surowa dyscyplina. To było widoczne na każdym miejscu. Tam we Wiedniu nas rozdzielono do gospodarzy (bauerów). Zostałem przydzielony do gospodarza, który nazywał się Andreas Kandler i mieszkał w miejscowości Kammersdorf nr 29 (w Dolnej Austrii, około 50 km od Wiednia). Piechotą dotarłem do mojego nowego miejsca pobytu. Przyjęła nas żona gospodarza, zaraz dała nam jeść. Żona bauera była bardzo dobra, a gospodarz okrutny. W ich domu były portrety Hitlera (jeden przy wejściu w sieni nad drzwiami, a drugi w jego gabinecie). Gospodarz był także urzędnikiem, zarządzał gminą, nikt mu w tym nie pomagał. Wydawał broń, amunicję, szkolił starszych mieszkańców miejscowości do walki. Wraz ze mną u nich był jeszcze jeden mężczyzna, który pochodził spod Krakowa i pani, była nauczycielką, mieszkała w Krakowie i została schwytana w czasie ulicznej łapanki. Nic nie umiała robić w gospodarstwie.

     Każdego ranka budziła nas gospodyni, głośno krzyczała - aufstehen. Latem na długim dniu już o 4 rano zaś jesienią, zimą przy krótszym dniu godzinę później. Z tym Polakiem spod Krakowa mieliśmy wspólne pomieszczenie, a kobieta miała oddzielne. Najpierw zajmowaliśmy się obrządkiem zwierząt hodowanych w gospodarstwie: krowami - było ich 4 lub 5, świniami - 15, zaś inny parobek zajmował się końmi. Później szliśmy w pole do pracy, z nami szła gospodyni. Ona była bardzo pracowita. Na wsi panował wzorowy porządek, gdy zdarzały się awantury, konflikty, wzywana była policja. W południe, gdy dzwony biły w kościele, to była „święta godzina”, była przerwa. Wracaliśmy do gospodarstwa, najpierw zajmowaliśmy się zwierzętami, a dopiero później był czas na nasz posiłek. Na długim dniu dostawaliśmy 5 razy jedzenie, a na krótkim 3 razy. Gdy gospodyni wołała na obiad, trzeba było natychmiast przyjść. Jedliśmy wspólnie z rodziną gospodarza. Na stole stał garnek, były postawione talerze, każdy nalewał sobie i musiał to wszystko zjeść. Dyscyplina była okropna. Dotyczyła zarówno nas robotników przymusowych, jak i innych mieszkańców miejscowości.
     Raz się przydarzyło, że stary dziadek, który mieszkał w tej wsi, bez zezwolenia i badania zabił świnię, zaraz za 2 dni zjawili się u niego policjanci i zabrali ze sobą nieposłusznego, wywieźli ze wsi i dopiero po 2 miesiącach kary go wypuścili. Policjanci pojawiali się we wsi zawsze we dwóch, przyjeżdżali motorem lub samochodem. Po obiedzie pracowaliśmy w obejściu lub szliśmy z powrotem w pole. Nie wolno było w ciągu dnia sobie usiąść, odpocząć, tylko ciągle pracować. Miejscowość była położona w terenie górzystym. Gospodarze w tej miejscowości mieli piwnice pełne wina. Za namową Polaka, który także był na robotach, uczestniczyłem w wyprawie po wino. Patrzyłem jak otwierał zamki wytrychem, by dostać się do piwnicy. W ogromnych beczkach leżakowało wino, trochę spuściliśmy, a ubytek w beczce uzupełniliśmy niezbyt czystą wodą zaczerpniętą z rowu. Nie pozostawiliśmy śladów włamania, jednak ktoś nas widział i doniósł na policję. Sąd nad nami odbył się we wsi, przyjechał sędzia. Mój gospodarz mnie bronił, zaś ten, któremu troszkę podebraliśmy wina, twierdził, że nie było śladu włamania i nic mu nie zginęło. Miałem wielkie szczęście, mogłem być osądzony i skazany na śmierć. W miejscowości, w której przebywałem Niemka urodziła dziecko, ojcem był Polak przebywający na robotach, jej mąż był na wojnie. Mężczyznę tego rozstrzelano, ciało jego leżało 24 godziny przy drodze, nie wolno go było ruszyć, po tym czasie zjawił się grabarz, zabrał je i je pochował.

Więcej…
 
Bieg Niepodległości w Kamieniu

     Dnia 22 maja 2018 roku odbył się po raz pierwszy w dziejach Kamienia, Bieg Niepodległości zorganizowany w ramach obchodów 100-lecia Odzyskania Niepodległości przez nauczycieli Zespołu Szkół przy współudziale Towarzystwa Przyjaciół Kamienia. Impreza sportowa odbyła się na stadionie Sokoła Kamień. Na trybunach stadionu zasiedli uczniowie wszystkich typów szkół Zespołu im. Św. Stanisława Kostki wraz z wychowawcami i nauczycielami. Zaproszonych gości oraz uczestników powitał Grzegorz Boguń, który poprowadził także przebieg całej imprezy.

     Szczególnie pięknie w tym dniu prezentowali się uczniowie szkoły podstawowej, ubrani w biało-czerwone stroje. Organizatorzy przygotowali wstążeczki w barwach narodowych, które otrzymali uczestnicy imprezy. Organizatorzy zaplanowali 5 biegów na różnych dystansach. Trasy dla uczestników biegu z gimnazjum, zasadniczej szkoły zawodowej i liceum wytyczył Jan Wilczek a dla uczniów szkoły podstawowej Małgorzata Bolko.
     W pierwszej kolejności odbył się bieg chłopców na dystansie 1500 m. Wzięło w nim udział 39 uczestników. Start miał miejsce na stadionie, dalej trasa biegła wzdłuż hali sportowej, następnie wzdłuż ulicy Nowej, Południowej i parku. Meta wyznaczona została na stadionie. Wzdłuż całej trasy nad bezpieczeństwem biegaczy czuwali policjanci z Posterunku Policji w Kamieniu: komendant posterunku asp. sztab. Stanisław Czternastek i dzielnicowy st. asp. Krzysztof Głowala, ze Straży Pożarnej druhowie : Adam Zając, Wojciech Piróg, Jerzy Sibiga oraz nauczyciele członkowie TPK: Michał Pisula, Beata Pelc, Małgorzata Cieśla, Agnieszka Krawczyk, Halina Partyka, Ewa Kida, Maria Janas- Bytnar, Sławomir Ożóg, Helena Orszak i Jan Orszak. Pierwszej pomocy udzielały: Danuta Majczak, Irena Barłóg i Dorota Pokrzywa z Gminnego Ośrodka Zdrowia w Kamieniu. Na stadionie nad przebiegiem imprezy czuwali nauczyciele kultury fizycznej: Małgorzata Bolko, Jan Wilczek i Wojciech Piróg.
     Zwycięzcą wśród chłopców na dystansie 1500 m został Dawid Bajek, drugi na mecie pojawił się Dawid Gancarz, trzecie miejsce zajął Mateusz Sobolewski. Bieg ukończyli uczniowie: Filip Piela, Robert Marut, Kamil Majka, Michał Indycki, Jacek Gumieniak, Daniel Sączawa, Dawid Przybysz, Adam Kozak, Łukasz Kołodziej, Damian Olejarz, Rafał Przybysz, Michał Story, Kamil Łach, Kamil Janusz, Jakub Bolko, Dominik Bednarz, Patryk Sztaba, Mateusz Boguń, Wojciech Rodzeń, Piotr Barłóg, Tomasz Socha, Kacper Rurak, Mikołaj Czternastek, Wojciech Chmiel, Łukasz Ziemniak, Marek Story, Jacek Chaber, ks. Łukasz Leśniak, Dominik Bochenek, Mateusz Malec, Marcin Wąsik, Karol Partyka, Rafał Dec, Jakub Guzik, Bartłomiej Gębski. Część dystansu pokonał również Jerzy Bednarz.


     Po rozgrzewce do walki przystąpiły dziewczęta, miały do pokonania dystans 800 m.
     I miejsce zajęła Agata Wąsik, drugie Andżelika Gil a trzecie Marta Rembisz. Uczestniczkami biegu były; Magdalena Smusz, Magdalena Kowalska, Marta Wojtanowicz, Patrycja Partyka, Anna Ożóg, Andżelika Piróg, Agata Partyka, Marcelina Sączawa, Agnieszka Krasoń, Andżelika Sączawa.
W trzecim biegu, już tylko na stadionie, wzięli udział uczniowie szkoły podstawowej.
     W pierwszej kolejności wystartowali uczniowie najstarszych klas (V, VI i VII), później klas I – IV. Rywalizację sportową zamykali najmłodsi – przedszkolaki.
     Na zwycięzców biegu czekały pamiątkowe puchary, dyplomy i medale. Medale i puchary zostały ufundowane przez TPK. Najmłodsi uczestnicy biegu otrzymali napoje. Nagrody uczestnikom i zwycięzcom wręczali: Józef Czubat – prezes TPK, Józef Łach – dyrektor Zespołu Szkół w Kamieniu, Jerzy Bednarz, Mirosław Piędel, Genowefa Saj, Irena Maj-Surdyka, Małgorzata Bolko.
      Utrwalenie pięknych chwil z tego wyjątkowego wydarzenia zawdzięczamy: Irenie Maj-Surdyce, Grzegorzowi Boguniowi i Janowi Orszakowi.


     Było to niezwykłe wydarzenie, dzięki któremu nasi uczniowie mogli w sposób aktywny uczcić 100-lecie Odzyskania Niepodległości a my, mieszkańcy naszej „Małej Ojczyzny”, włączyliśmy się w obchody Jubileuszu tak ważnego dla każdego Polaka. Dla nas wszystkich były to wyjątkowo ważne chwile, które się nigdy nie powtórzą.

Helena Orszak
Grzegorz Boguń

 

Zdjęcia z Biegu Niepodległości dostępne TUTAJ

 
Spotkanie Towarzyskie

     W niedzielę 26 lipca br. w Nowym Kamieniu odbyło się spotkanie Stowarzyszeń Rencistów i Emerytów z Markowej i Kamienia.


     W spotkaniu uczestniczyli Wójtowie gmin Tadeusz Bar z Markowej i Ryszard Bugiel z Kamienia. Wójtowie przedstawili osiągnięcia swoich gmin, a Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia przedstawił historię wsi Nowy Kamień.


     Spotkanie prowadziły Przewodniczące Stowarzyszeń Danuta Szpytna i Krystyna Hanus.

 

     Czas zebranym umilała orkiestra z Wysokiej Głogowskiej.

 

Opracował Józef Czubat

 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 4 z 14

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 11 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS