sobota, 30 maja 2020r.
Home
Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
Święto Niepodległości w gminie Kamień - poświęcenie krzyża i odsłonięcie pomnika

     11 listopada 2019 roku o godzinie 14:00 w Kościele na Błoniu pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Świata została odprawiona uroczysta msza święta w intencji naszej wolnej Ojczyzny, która była połączona z poświęceniem i odsłonięciem pamiątkowej tablicy na Dublach przy ulicy Brzozowej. Na kilka minut przed rozpoczęciem mszy świętej świątynia zapełniła się wiernymi. Wchodzących do kościoła witali uczniowie Szkoły Podstawowej z Prusiny i przypinali wcześniej przygotowane kokardki w barwach narodowych.


     Rozpoczynając, ksiądz proboszcz Marian Gwizdak poprosił uświetniające uroczytosć poczty sztandarowe o wprowadzenie ze Szkoły Podstawowej im. św. Jadwigi Królowej w składzie: chorążowie - Maksymilian Goclon i Paweł Łach w asyście Kingi Piróg, Iwony Bochenek, Aleksandry Polańskiej, Róży Sitarz, Samorządowego Liceum Ogólnokształcącego w składzie: Mateusz Boguń, Aleksandra Boguń i Marta Rembisz wraz z opiekunem panem Grzegorzem Boguniem.
     Obecne były poczty Polskiego Stronnictwa Ludowego, w którego skład wchodzili: pan Paweł Gutowski oraz panie Marta Błądek i Renata Rodzeń i także straży pożarnych z Prusiny w składzie: Tadeusz Błądek, Krzysztof Błądek, Paweł Błądek, z Kamienia - Michał Zając, Damian Koc i Krzysztof Partyka, z Krzywej Wsi - Bartosz Kołodziej, Bogdan Surdyka, Filip Piela i z Nowego Kamienia: Piotr Gancarz, Dominik Chowaniec, Mirosław Olko. Drużynę strażaków wprowadził druh Michał Sączawa.

     Przed rozpoczęciem mszy świętej uczniowie Szkoły Podstawowej z Prusiny pod kierunkiem pana Tomasza Polaka wykonali przepiękną pieśń pt. „Uwierz Polsko”. Pieśń niesamowicie zabrzmiała w kościele, był to śpiew wspaniałego chóru, który stworzyli uczniowie: Małgorzata Hajder, Justyna Przybyło, Nikodem Błądek, Rafał Błądek, Małgorzata Gancarz, Oliwia Bajek, Justyna Węglarz, Bartłomiej Sądej, Milena Bartecka, Gabriela Naja, Paulina Żak, Magdalena Dec, Oliwia Głuszak, Bartłomiej Gwóźdź, Weronika Piela, Bartłomiej Urbanik, Dominika Szewc, Dominika Żak, Kinga Błądek, Wiktoria Błądek, Maciej Grabiec, Amelia Sztaba, Klaudia Szewc, Dominika Dec, Oliwia Naja, Kamila Urbanik. We mszy aktywny udział wzięła XIV Drużyna im. K. K. Baczyńskiego w składzie: Rafał Kowalski, Kornelia Januszewska, Weronika Piela, Bartłomiej Urbanik, Kamila Urbanik, Oliwia Naja, Jakub Sądej, Klaudia Sądej, Dominika Żak, Mateusz Piela, której opiekunem jest drużynowy, harcmistrz Tomasz Januszewski.
     Przy ołtarzu służyli: Jakub Bzduń, Szymon Szewc, Sebastian Deryło, Mateusz Sochański, Jakub Sądej, Marcin Marut. Do świątyni licznie przybyli mieszkańcy Prusiny, Błonia, Dublów, Cholewnianej Góry, członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kamienia oraz władze samorządowe Gminy Kamień.

     Mszy świętej przewodniczył ksiądz proboszcz Marian Gwizdak, asystowali mu: ksiądz prałat Tadeusz Wójcicki, ksiądz proboszcz z Cholewnianej Góry Grzegorz Stępień, ksiądz Bogdan Partyka i ksiądz Łukasz Leśniak. Homilię wygłosił ksiądz proboszcz.

     Na koniec mszy świętej uczestnicy uroczystości odśpiewali „Boże coś Polskę” i cztery strofy naszego hymnu narodowego. Mury świątyni rozbrzmiały cudownym śpiewem. Na zakończenie mszy uczestnicy wysłuchali Poloneza Ogińskiego „Pożegnanie Ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego w wykonaniu pana Tomasza Polaka. Nikt z obecnych nie pozostał obojętny, takty muzyki poruszyły dusze, w niejednym oku pojawiły się łzy wzruszenia, a wiele serc zabiło mocniej.

     Po zakończeniu mszy uformował się orszak w następującym porządku: krzyż, poczty sztandarowe, drużyna strażacka, uczniowie szkoły, nad którymi opiekę sprawowały: pani dyrektor Małgorzata Januszewska, oraz panie: Ewa Smusz, Maria Rurak i Halina Warchoł; orszak uzupełniali księża i uczestnicy mszy świętej.
     W czasie drogi uczestnicy odmawiali różaniec.

 

Piękne chwile uroczystości utrwalił Tomasz Radomski.

opracowała - Helena Orszak

 

     Homilia księdza proboszcza Mariana Gwizdaka:

Łatwo jest mówić o Polsce,
trudniej dla niej pracować,
jeszcze trudniej zginąć,
a najtrudniej cierpieć.

Więcej…
 
Wspomnienia Anny Szot z domu Piróg

     Anna Szot z domu Piróg, urodzona 30 września 1930 roku w Nowym Kamieniu w domu.

Anna Szot z domu Piróg c. Antoniego i Anieli Piróg

 

     "Wojna wybuchła we wrześniu. W domu wspólnie mieszkaliśmy z tatą Antonim Pirogiem (mama już nie żyła), babcią Anną Piróg (mamą taty) i rodzeństwem: bratem Józefem, siostrą Genowefą i najmłodszym bratem Franciszkiem.
     W moim domu wcześniej nic o wojnie nie mówiono, by nie straszyć dzieci. Mnie, dziecku początek wojny kojarzy się z samolotami, które latały bardzo nisko, bombardowały, spowodowały wiele pożarów na Nowym Kamieniu. Mój tata lubił konie, były ładne, zadbane i miał ładną bryczkę. Wójt Kamienia - Niemiec Jerzy Schneickart zawiadamiał tatę, że będzie potrzebna podwózka. Wójt mieszkał w Nowym Kamieniu (dziś tam mieszka Małyska, sąsiadka Rodziny Piekutów, Piekut był dwa razy żonaty, miał 3 synów Ignacego, Józefa, a najmłodszego Stanisława zabili Niemcy).


     W pamięci utkwiła mi łapanka, którą przeprowadzili Niemcy w święto Trzech Króli 6 stycznia 1943 roku. Wcześnie rano wieś została otoczona przez Niemców. Szli od pól w niedalekiej odległości od siebie w stronę domostw, na ulicy też stali. Dzień był straszny, padał śnieg, była zadymka. Niemcy wchodzili do domów i pytali o osoby, które tu mieszkają. Ja w tym dniu wraz z rodzeństwem byłam z babcią w domu. Bardzo baliśmy się Niemców. Mnie Niemiec kazał wstać, popatrzył na mnie i stwierdził, że jestem za młoda i za mała do pracy. Gdy nie spotkali w domu dorosłych, to przeszukiwali obejścia i domy. Mój tata ukrył się w stajni za drzwiami. Od nas nie wzięli nikogo. Od naszych sąsiadów także (rodzina Marutów i Baranów). Później dowiedzieliśmy się, że osoby które były rano w kościele „na rannym” (msza o 7 rano), już nie wróciły do domów. Zgromadzono ich w szkole w Kamieniu, zapakowano na samochody, wywieziono ich do Łętowni. Odjeżdżając, śpiewali „Serdeczna matko”. W czasie wojny Niemcy przychodzili na nasze podwórko z bronią na plecach (trzech czasem czterech) kazali zawiadomić ojca, że ma ich w konkretne miejsce zawieść. Gorsi byli Niemcy, budzili strach, baliśmy się na sam ich widok, zapamiętałam tupot nóg i broń, którą nosili na plecach, byli dobrze ubrani.
     Rosjanie przyszli w lipcu 1944 roku, broń mieli na powrózkach, zawieszali ją na plotach, byli licho ubrani, szukali mleka i jedzenia. Rosjanie zajęli nasz dom. Dom był drewniany, kryty dachówką, składał się z dużej izby, sieni, w której babcia gotowała, i komory. W dużej izbie było 2 okna były w nich szyby, w sieni było jedno, piec był z cegły bielony, służył dzieciom do spania. W dużej izbie były 2 łóżka, kanapa, stół i drewniana ławka. Rosjanie pozwolili babci w sieni gotować dla nas, my spaliśmy w stodole. Rosjanie nie byli tacy groźni, wyświetlali filmy (głównie rosyjskie, wojenne).

Więcej…
 
S z a n o w n i P a ń s t w o ! ! !

Prosimy o wsparcie działalności Towarzystwa Przyjaciół Kamienia o 1% podatku.

Uprzejmie informujemy, że możecie Państwo wesprzeć finansowo działalność Towarzystwa Przyjaciół Kamienia poprzez przekazanie 1 % podatku za 2013 rok. Otrzymane od Państwa pieniądze pozwolą nam na sfinansowanie podejmowanych przez nas działań i projektów.

Jesteśmy zarejestrowani jako organizacja pożytku publicznego w rejestrze sądowym pod numerem KSR 0000037454.

Jeżeli Państwo mają chęć współfinansowania naszych przedsięwzięć, prosimy o wpisanie w zeznaniu podatkowym za 2013 rok:

 

* numer naszego KSR 0000037454,

 

* kwotę wsparcia

 

* można wskazać cel szczególny,

 

* można wyrazić zgodę na podanie swojego nazwiska, imienia oraz podać i adres organizacji tj. Towarzystwu Przyjaciół Kamienia, co pozwoli nam poinformować czytelników strony internetowej o otrzymanej pomocy.

Emeryci i renciści również mogą przekazać 1% swojego podatku. Wymagane jest jednak złożenie zeznania podatkowego na druku PIT do Urzędu Skarbowego po otrzymaniu od ZUS rozliczenia rocznego.

Dziękujemy za okazaną hojność. Szczegółową informacje dotyczącą wielkości otrzymanych wpłat i poniesionych kosztach umieścimy na stronie internetowej Towarzystwa.

Szczegółowe informacje można uzyskać pod nr telefonu: 693709567, 605107029



Zarząd i Członkowie

Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Kamień, 29 stycznia 2014 rok

 
Rocznica Odzyskania Niepodległości

     11. listopada 2019 roku w 101. rocznicę Odzyskania Niepodległości zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia i członkowie stowarzyszenia o godz. 13:00 przed Pomnikiem Grunwaldzkim i tablicą upamiętniającą 100. rocznicę Odzyskania Niepodległości złożyli kwiaty i zapalili znicze. W krótkiej uroczystości udział wzięli: Józef Czubat, Stanisław Bednarz, Zofia Bednarz, Mirosław Piędel, Antoni Partyka, Alicja Hawro, Irena Maj-Surdyka, Genowefa Saj, Helena Orszak, Jan Orszak, Hanus Krystyna, Aleksandra Marciniec, Joanna Mazurkiewicz.

 


Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Kamienia


Kamień 11.11.2019 r.

 
Wspomnienia Edwarda Sochy

     Edward Socha urodzony w 1927 roku w Kamieniu na Prusinie.

Edward Socha


     "Gdy miałem 12 lat wybuchła wojna, dowiedziałem się o tym fakcie od rodziców. Oni rozmawiali o wojnie. We wrześniu 1939 roku do Kamienia wkroczyło wojsko niemieckie. Szli drogą i ja ich widziałem. Byli dobrze ubrani, uzbrojeni i najedzeni.

     W styczniu 1942 roku, gdy miałem 15 lat, zostałem wywieziony na roboty przymusowe. O konieczności wyjazdu zostałem poinformowany przez gminę. Byłem na liście osób wskazanych do pracy. Zgłosiłem się w wyznaczonym terminie do gminy. Stamtąd wraz z innymi zostałem zawieziony do Rzeszowa. Z Kamienia było ponad 20 osób. Z Rzeszowa pociągiem, który był cały załadowany takimi samymi nieszczęśnikami jak ja, dojechałem do Krakowa. Tam czekaliśmy prawie tydzień, gdy był już cały skład skompletowany, rozpoczęła się podróż do Wiednia. Podróż nie trwała zbyt długo, bo u Niemców była dobra organizacja i surowa dyscyplina. To było widoczne na każdym miejscu. Tam we Wiedniu nas rozdzielono do gospodarzy (bauerów). Zostałem przydzielony do gospodarza, który nazywał się Andreas Kandler i mieszkał w miejscowości Kammersdorf nr 29 (w Dolnej Austrii, około 50 km od Wiednia). Piechotą dotarłem do mojego nowego miejsca pobytu. Przyjęła nas żona gospodarza, zaraz dała nam jeść. Żona bauera była bardzo dobra, a gospodarz okrutny. W ich domu były portrety Hitlera (jeden przy wejściu w sieni nad drzwiami, a drugi w jego gabinecie). Gospodarz był także urzędnikiem, zarządzał gminą, nikt mu w tym nie pomagał. Wydawał broń, amunicję, szkolił starszych mieszkańców miejscowości do walki. Wraz ze mną u nich był jeszcze jeden mężczyzna, który pochodził spod Krakowa i pani, była nauczycielką, mieszkała w Krakowie i została schwytana w czasie ulicznej łapanki. Nic nie umiała robić w gospodarstwie.

     Każdego ranka budziła nas gospodyni, głośno krzyczała - aufstehen. Latem na długim dniu już o 4 rano zaś jesienią, zimą przy krótszym dniu godzinę później. Z tym Polakiem spod Krakowa mieliśmy wspólne pomieszczenie, a kobieta miała oddzielne. Najpierw zajmowaliśmy się obrządkiem zwierząt hodowanych w gospodarstwie: krowami - było ich 4 lub 5, świniami - 15, zaś inny parobek zajmował się końmi. Później szliśmy w pole do pracy, z nami szła gospodyni. Ona była bardzo pracowita. Na wsi panował wzorowy porządek, gdy zdarzały się awantury, konflikty, wzywana była policja. W południe, gdy dzwony biły w kościele, to była „święta godzina”, była przerwa. Wracaliśmy do gospodarstwa, najpierw zajmowaliśmy się zwierzętami, a dopiero później był czas na nasz posiłek. Na długim dniu dostawaliśmy 5 razy jedzenie, a na krótkim 3 razy. Gdy gospodyni wołała na obiad, trzeba było natychmiast przyjść. Jedliśmy wspólnie z rodziną gospodarza. Na stole stał garnek, były postawione talerze, każdy nalewał sobie i musiał to wszystko zjeść. Dyscyplina była okropna. Dotyczyła zarówno nas robotników przymusowych, jak i innych mieszkańców miejscowości.
     Raz się przydarzyło, że stary dziadek, który mieszkał w tej wsi, bez zezwolenia i badania zabił świnię, zaraz za 2 dni zjawili się u niego policjanci i zabrali ze sobą nieposłusznego, wywieźli ze wsi i dopiero po 2 miesiącach kary go wypuścili. Policjanci pojawiali się we wsi zawsze we dwóch, przyjeżdżali motorem lub samochodem. Po obiedzie pracowaliśmy w obejściu lub szliśmy z powrotem w pole. Nie wolno było w ciągu dnia sobie usiąść, odpocząć, tylko ciągle pracować. Miejscowość była położona w terenie górzystym. Gospodarze w tej miejscowości mieli piwnice pełne wina. Za namową Polaka, który także był na robotach, uczestniczyłem w wyprawie po wino. Patrzyłem jak otwierał zamki wytrychem, by dostać się do piwnicy. W ogromnych beczkach leżakowało wino, trochę spuściliśmy, a ubytek w beczce uzupełniliśmy niezbyt czystą wodą zaczerpniętą z rowu. Nie pozostawiliśmy śladów włamania, jednak ktoś nas widział i doniósł na policję. Sąd nad nami odbył się we wsi, przyjechał sędzia. Mój gospodarz mnie bronił, zaś ten, któremu troszkę podebraliśmy wina, twierdził, że nie było śladu włamania i nic mu nie zginęło. Miałem wielkie szczęście, mogłem być osądzony i skazany na śmierć. W miejscowości, w której przebywałem Niemka urodziła dziecko, ojcem był Polak przebywający na robotach, jej mąż był na wojnie. Mężczyznę tego rozstrzelano, ciało jego leżało 24 godziny przy drodze, nie wolno go było ruszyć, po tym czasie zjawił się grabarz, zabrał je i je pochował.

Więcej…
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 7 z 18

Kto jest online


     Naszą witrynę przegląda teraz 30 gości 

Wsparcie działalności

 

Towarzystwo  Przyjaciół   Kamienia

 jest organizacją pożytku publicznego.

Można przekazać 1 % podatku

 W zeznaniu podatkowym należy wpisać:   KRS - 000 0037454

i deklarowaną kwotę podatku.

 

Wypełnij PIT on-line i przekaż 1% dla Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Copyright ? 2010 Towarzystwo Przyjaciół Kamienia. Design KrS, Valid XHTML, CSS